Czy ktoś z Was kupując jakiekolwiek dzieło sztuki zastanawiał się dlaczego powstało? Co skłoniło autora do tego, by stworzyć coś, czym będzie chciał zaciekawić innych. Założę się, że poza znawcami tematu sztuki, tak naprawdę nikogo to nie interesuje. Większość Polaków z pewnością zna dzieła naszych „największych” artystów: Matejki, Malczewskiego, Wyczółkowskiego, Siemiradzkiego, Wyspiańskiego, Witkacego, Dunikowskiego. Mógłbym wymieniać jeszcze wiele nazwisk tych, którzy mieli ogromny wpływ na rozwój sztuki w Polsce. Czy podczas tworzenia każdemu z nich przyświecała jakaś konkretna idea, czy może po prostu mieli w sobie ogromny potencjał twórczy i nie wiedzieli co z nim począć? Albo zwyczajnie pokłócili się z żoną i by jej nie spuścić lania, poszli do pracowni i zaczęli malować. W Eprawdzie zainicjowaliśmy specjalny dział (galeria sztuki online), w którym zajmiemy się sprzedażą dzieł sztuki (nikt jeszcze nie robił tego tak jak my), pokazując prawdziwą historię ich powstania. Nie interesuje nas dorobek twórczy danego artysty (ale o tym też napiszemy), czyli gdzie i ile miał wystaw — czy zdobył jakieś prestiżowe nagrody, które otworzyły mu drogę do kariery. Kto ze „znanych” ludzi go wspierał i dał zarobić. To zostawmy galeriom nastawionym na masową sprzedaż. W naszym dziale będziemy pokazywać artystę poprzez to, co udało mu się stworzyć, i co tak naprawdę nim kierowało, by dzieło ukończyć.

Siemiradzki

Obraz „Pochodnie Nerona” Henryka Siemiradzkiego. Źródło: Wirtualne Muzea Małopolski


Czy Siemiradzki malując „Pochodnie Nerona” wchłaniał niesamowite ilości wina i w tym czasie głaskał jakąś modelkę po cyckach? Czy Matejko zamykał się w pracowni ze strachu przed upierdliwą żoną wzbudzającą w nim agresję, którą to agresję następnie wylewał na płótno? Czy może dolegliwości chorobowe wywołane kiłą i uczuleniem na biel ołowiową Wyspiańskiego, miały wpływ na powstające arcydzieła? Czy Boznańska w czasie malowania portretu „Dziewczynki z chryzantemami” dostała biegunki? Czy Maria Dąbrowska pisząc „Noce i Dnie”, wsadzała palec w miejsca intymne swojej kochanki? Czy farba na płótnie Witkacego zawiera w sobie dodatkowy ekstrakt w postaci spermy, krwi lub moczu? Właśnie to nas będzie interesować. Chcielibyśmy, by ten dział czytali ludzie, którzy naprawdę sztukę czują aż do bólu — czytali i oglądali, by potem zapragnąć mieć obraz tylko dla siebie. Nie interesuje nas przypadkowy odbiorca, który przebiegnie wzrokiem po tym poście i pójdzie się wysrać, albo włączy „Milionerów” na pierdolonym tefał-uenie. Takim ludziom z góry mówimy: Adiós muchachos. Jako redakcja, zdajemy sobie sprawę z tego, że jest to z naszej strony bezczelność i selekcjonowanie ludzi na „lepszy i gorszy sort”.

Tak ma być — bezczelność ma eliminować przypadkowość.

Osobiście uważam, że nie każdy zasługuje na to, by na jego ścianie wisiał dobry obraz, na komodzie stała doskonała rzeźba, by półkę na książki zaszczycała świetnie napisana książka. Wnioski te wysnuwam z osobistego doświadczenia — jak to się mówi w tefał-uenie — z autopsji. Wielokrotnie zdarzyło mi się gościć w swej pracowni takiego „co to ma puste miejsce na ścianie i chciałby se coś powiesić i to za małe piniondze”. Urwij se chamie jaja i se powieś, albo jedź do Ikei i tam se kupisz piękny widoczek w posrebrzanej ramce — cisnęło mi się na usta. Większy szacunek mam do osób, które biorą w dłoń moją książkę i szczerze mówią, że ją przeczytają bo ją dostali w prezencie (tak naprawdę na co dzień nie czytają nic — może oprócz składu serka topionego zakupionego w Biedronce), niż do idioty, który bierze książkę uśmiechając się pod nosem jak debil, po czym rzuca ją w kąt, bo chuj go interesuje co ten pisarzyna tam wyskrobał — nie mówiąc już o tym, żeby się zastanowić dlaczego dzieło powstało i do kogo było adresowane. Niestety muszę niektórych zmartwić — sztuka kosztuje. Tak, wiem, że część osób przeciera teraz oczy ze zdumienia. Tak — za dobry obraz trzeba zapłacić i to czasami spore pieniądze. Zanim powstanie dzieło sztuki, jest ono poprzedzone emocjami, naszpikowane wieloma bodźcami, które artystą „szarpią” przez długi czas. One właśnie nadają właściwy koloryt i smak twórczości. Znam wielu artystów, którzy tworzą dla pieniędzy. Mają do tego prawo. Malują szybko, dużo i chujowo. Ale znawca zaraz wychwyci pazerność — gwarantuję Wam. Inni lecą na fali swojej popularności i twierdzą, że rozmazane psie gówno na płótnie (bo własnego gówna nie mają odwagi rozmazać), to „niecodzienna okazja dla kolekcjonera”. Pragniemy prezentować Wam dzieła, które naszym zdaniem zasługują na wyróżnienie z powodu pasji artysty, z powodu emocji jakie nim kierowały podczas procesu twórczego. Nie chcemy koncentrować się na wielkich nazwiskach (ale takie też będą), bo są modne na warszawskich salonach — niech sobie tam spokojnie łapią kurz — my chcemy promować twórców, którzy z konkretnego powodu odcisnęli na swych dziełach potężny ładunek emocjonalny — z tylko sobie znanych powodów — często dziwnych, często śmiesznych, ale i tragicznych. Zaznaczamy, że dzieła do galerii Eprawda będziemy wybierać według własnego uznania. Zachęcamy wszystkich artystów do przesyłania nam swoich prac z opisem dzieła według klucza, który jak sądzę, dosyć wyraźnie tutaj określiłem.

………………………………………………….
Andrzej Syska Szafrański — absolwent Akademii Świętokrzyskiej w Kielcach. Dyplom z malarstwa u prof. Ewy Pełki. Od osiemnastu lat zajmuję się malarstwem artystycznym. Należę do Związku Polskich Artystów Plastyków w Warszawie. Jestem jedynym w powojennej Polsce twórcą panoram. Autorem dwunastometrowego obrazu „Panorama Świętokrzyska”, ukazująca wydarzenia związane z pobytem Marszałka Józefa Piłsudskiego w Kielcach w 1914 roku. Panorama była prezentowana w oddziale Panoramy Racławickiej w Muzeum Narodowym we Wrocławiu, oraz w Muzeum Historii Kielc. Moją pasją jest pisarstwo. Doświadczenia nabyte przez ostatnich kilka lat przy tworzeniu krótkich opowiadań, skłoniły mnie do napisania książki pt. „Żółta czapka”, wydanej przez Novae Res z Gdyni. Współpracowałem między innymi z wydawnictwem „Dedal”, w którym były publikowane moje felietony oraz recenzje z wydarzeń artystyczno kulturalnych. Prowadzę własnego bloga, na którym piszę krótkie opowiadania, oraz prezentuję swój dorobek malarski.
………………..
Więcej: Blog
Zdjęcie na stronie głównej: Joan Miró w swojej pracowni, 1978 rok.
30.04.2014. Warszawa

ANDRZEJ SYSKA SZAFRAŃSKI „Galeria: Eprawda”
22 votes, 4.05 avg. rating (81% score)

..........................................................
EPRAWDA nie publikuje regularnie. Subskrybuj newsletter.
[7] Komentarze
  1. Powodzenia i wogóle. Galerie internetowe zabierają min 30%, te w realu 50% z ceny finalnej obrazu. To jest rip-off — ito bez 2 zdań. Wiem, że pobieracie najnizszy commission w Polsce — chwala wam za to, i za to, ze strona jest wykonana geniealnie.

  2. Pomysł wystawiania w galerii na sprzedaż pojedynczych dzieł, wraz z bogatym opisem — tak jak to jest tutaj (wiem, że to początek), uwazam za znakomity. Kolekcjoner nie czuje sie jak w supermarkecie, tylko w apartamencie z widokiem na morze. Jest sam, moze sie oddac kontemplacji. Gratuluje kreatywnego podejscia i trzymam kciuki. Wszystkie te „szacowne” galerie i „domy aukcyjne” tak naprawde obdzierają artystów ze skóry. Na niezaleznych portalach jak ten, artysta czuje sie nie tylko doceniony, bo ktos włożył wiele wysiłku by o nim napisac coś mądrego, ale przede wszystkim nei czuje sie okradziony ze swoich pieniedzy.

Słuchamy Cię uważnie...