Kupiłem butelkę wina. Mimo iż jest grubo po południu postanowiłem się ogolić. Nie uczyniłem tego rano, więc teraz nadeszła równie właściwa pora, by zgolić z siebie zalegające na twarzy włoski. Golić się postanowiłem w towarzystwie uprzednio zakupionego czerwonego wina o którym wspomniałem. Wszak czynności picia i golenia nie mają ze sobą nic wspólnego, jednak że lubię eksperymenty i chciałbym połączyć owe dwie czynności. Czyli przyjemne z pożytecznym. Wyjąłem z kuchennej szafki korkociąg, po czym udałem się do łazienki i wyjąłem z szafki maszynkę do golenia. Wróciłem do kuchni, wyjąłem butelkę wina z lodówki, gdyż wino lubię lekko schłodzone mimo iż czerwone, i poszedłem z nim do łazienki. Wyjąłem z szafki piankę do golenia. Spojrzałem w lustro, przesunąłem dłonią po zaroście. Zaszeleściło! Wróciłem do kuchni po kieliszek do mojego czerwonego wina. Wziąłem kieliszek z szafki i udałem się do łazienki. Otworzyłem wino. Napełniłem kielich, pokryłem twarz pianką i wziąłem duży łyk trunku. Odstawiłem kielich, wziąłem do ręki maszynkę. Smak wina pieścił moje kubki smakowe od końca języka do jego nasady, po czym poczułem jego treść w swoich jelitach. Przeciągnąłem ostrzem po zaroście, zdzierając białą piankę wraz z czarnymi włoskami, zostawiając wyrysowany cielisty gładki ślad na policzku. Wziąłem ponownie kielich w dłoń, przystawiając go do ust. Resztę wina wlałem bezpośrednio w gardło. Uzupełniłem kielich. Wziąłem maszynkę w dłoń i zająłem się zdzieraniem zarostu pod nosem. Podobnie jak za pierwszym pociągnięciem na policzku i tu poszło gładko. Wziąłem kielich w dłoń, wlałem połowę jego zawartości w swój organizm. Alkohol rozchodził mi się po żyłach. Czułem to. Maszynką dalej robiłem swoje. Każdy ruch ostrza po skórze dopełniałem łykiem wina. Kolejne pociągnięcie, kolejny łyk wina, kolejna dolewka. Włosów na skórze ubywa i wina ubywa. Ostatnie pociągnięcie i ostatni łyk. Tu gładko, tu sucho. Wziąłem butelkę po winie w dłoń, zajrzałem na jej dno i powiedziałem z nadzieją w głosie- Przecież jutro też jest dzień, a mnie zarost rośnie dość szybko.

………………………………………………….
Andrzej Syska Szafrański — absolwent Akademii Świętokrzyskiej w Kielcach. Dyplom z malarstwa u prof. Ewy Pełki. Od osiemnastu lat zajmuję się malarstwem artystycznym. Należę do Związku Polskich Artystów Plastyków w Warszawie. Jestem jedynym w powojennej Polsce twórcą panoram. Autorem dwunastometrowego obrazu „Panorama Świętokrzyska”, ukazująca wydarzenia związane z pobytem Marszałka Józefa Piłsudskiego w Kielcach w 1914r. Panorama była prezentowana w oddziale Panoramy Racławickiej w Muzeum Narodowym we Wrocławiu, oraz w Muzeum Historii Kielc. Moją pasją jest pisarstwo. Doświadczenia nabyte przez ostatnich kilka lat przy tworzeniu krótkich opowiadań, skłoniły mnie do napisania książki pt. „Żółta czapka”, wydanej przez Novae Res z Gdyni. Współpracowałem między innymi z wydawnictwem „Dedal”, w którym były publikowane moje felietony oraz recenzje z wydarzeń artystyczno kulturalnych.
……………………….
Więcej: Blog
Ilustracja: Paul Cezanne
29.05.2014. Warszawa

Krótkie opowiadanie o goleniu brody. ANDRZEJ SYSKA SZAFRAŃSKI „Aj lajk it!”
13 votes, 4.69 avg. rating (93% score)

..........................................................
EPRAWDA nie publikuje regularnie. Subskrybuj newsletter. Znajdź nas na FB.
[2] Komentarze
  1. Fajoowskie. I krótki komentarz:

    „Wino i brzytwa, brzytwa i wino
    w lustrze obejrzysz wesołe kino.
    A mędrzec szepnie, a mędrzec doda:
    -taki dualizm to życia trywializm.
    Może i racja – a może nie, bo śmiech
    nam pomaga znieść Życia realizm.”

    Kończę i biegnę do sklepu po wino ( maszynkę już mam) i już się cieszę na jutrzejsze golenie!!!!

Co o tym sądzisz?