Zamknęli mi sklep z całodobowymi prezerwatywami, botoks mi się kończy, wąsy rosną mi na plecach. Świat szaleje. Kura znoszące złote jajca zaczęła strajkować, strajkujący się wkurwili na braki kurzych jaj, trawa przy moim bloku przybrała kolor psiego gówna. Świat szaleje. Zęby odmówiły mi posłuszeństwa, dziennikarze zdecydowali pisać sfałszowaną prawdę, zasłony w oknie stwierdziły, że mają dosyć narażania je na promieniowanie słoneczne, kolejarze przerzucili się na handel pietruszką.

Azja

Azja „Czy to potrzeba czy arogancja”. Olej na płótnie


Świat szaleje. Kelnerki z podrzędnych knajp przestały pluć do rosołu, schabowy z patelni smakuje jak mu się podoba, zdecydowana większość sportowców to kutasy z piekła rodem. Świat nadal szaleje, a moja żona spokojnie siedzi w fotelu, popija drinka i maluje paznokcie. — Która godzina? — zapytałem. — Właśnie przeszliśmy na nowy czas — odparła dmuchając na świeżo położony lakier. W zasadzie w tym miejscu spokojnie mogłaby zakończyć się ta dziwna historia. Lecz nic z tego. Świat rzeczywiście szaleje, przeciętny obywatel siedzi w swoim mieszkaniu, maluje paznokcie, popija drinka i nie ma wpływu na otaczające go szaleństwo, przeradzające się w obłęd? Otóż okazuje się, że ma i to ogromny. Po pierwsze z jednej strony człowiek jest czynnikiem sprawczym owego obłędnego stanu rzeczy, z drugiej zaś strony barykady jako jednostka, może starać się przeciwdziałać temu szaleństwu.

Obecna sytuacja powinna skłonić przeciętnego zjadacza chleba z masłem i plastrem sera, do podniesienia dupska z kanapy i podjęcia walki o lepsze jutro.

Głośno krzyczeć, by do tej kromki z serem nikt nie mógł nam zaglądać i dociekać, czy owe produkty nie pochodzą aby z czynu zabronionego, za które możemy trafić na kilka lat na utrzymanie państwa z dodatkowo wymyślonego paragrafu pod tę kromkę. By grupka pań i panów w wieku mocno nieproduktywnym, nie uszczęśliwiała nas posiadaniem niechcianych pociech, które pociechami będą wtedy, gdy rzeczywiście pojawią się na tym świecie z naszej potrzeby, a nie nakazu. By twórcy kultury, nie czuli na swych twórczych plecach wiatru jednej słusznej idei, pchającej ich do mulastego portu, w którym utkną na długie lata, a wszyscy wokół będą bić brawo, wmawiając że ten wiatr wziął się przecież z naszych ust, a muł jest częścią oklaskiwanej ekspozycji. By pierwszy dziennikarz RP, tatuś z miasta Toruń, i inni koloratkowie, wzięli się w końcu za odprawianie mszy a nie za mówienie, że naturalne termy są ważniejsze od Boga, czy też Żyd, to zużyta część od roweru. By patrząc na świński ryj zanurzony w brudnym korycie, nikt nam nie wmawiał, że to piękny motyl, który ma aktualne problemy z lotem. By pomniki nie były tylko po to, by przysłonić nami widok rozbryzganego gówna na ścianach okolicznych kamienic. By konie nie srały na rozkaz. Bym pisząc ten wywód mógł spokojnie pod nim się podpisać imieniem i nazwiskiem. Za dużo tego BY? Być może, ale by nie doszło do sytuacji, kiedy cały Naród będzie musiał iść na kilka lat, na zbiorowe zwolnienie lekarskie, wypisane przez psychiatrę, będącego z zawodu hydraulikiem.

…………………………………….
Azja — przeszłość nie istnieje. Urodzony żywy, jeszcze nie umarły. Kawał drania. Pisze jak mu się chce, śpi kiedy ma ochotę, pracuje jak kasy mu brak. Pali, pije, ogląda się za kobietami, słucha Bee Gees bo lubi. Nie ma smartfona i lepszego telefona. Lubi kolor niebieski i skarpety we wzory. Wszystko co najgorsze można o nim powiedzieć i będzie to prawdą. Poza tym to porządny człowiek.
01.10. 2016

AZJA „Świat nadal szaleje”
6 votes, 4.56 avg. rating (91% score)
..........................................................
EPRAWDA nie publikuje regularnie. Subskrybuj newsletter.
Jeden komentarz

Słuchamy Cię uważnie...

Twój adres email nie będzie widoczny.
Zaloguj się by nie czekać na moderację komentarza.

Możesz użyć następujących tagów oraz atrybutów HTML-a: <a href="" title=""> <abbr title=""> <acronym title=""> <b> <blockquote cite=""> <cite> <code> <del datetime=""> <em> <i> <q cite=""> <strike> <strong>