Nie jestem wcale pewien czy ilustrowanie tego felietonu sympatycznymi osobnikami z gatunku crocuta crocuta jest uczciwe i stosowne. Oczywiście nie w stosunku do ludzi, tylko hieny. Te wspaniałe drapieżniki o gęstej szaro-brązowej sierści z ciemnymi cętkami, które bledną wraz z wiekiem, odgrywają ważną rolę w ekosystemie przyrody. Hieny to takie przesiębiorstwo oczyszczania miasta czyli sawanny, ponieważ eliminują padlinę i najsłabsze osobniki — only the fittest survive. Wiadomo też, że aktywnie polują na antylopy i zebry — swoją zdobycz chwytają za kark i żebra. Powalają na ziemię i w ciągu godziny potrafią całkowicie ogołocić szkielet ofiary z mięsa.
Czy podobną rolę do hien w społeczeństwie odgrywają internetowi hejterzy? I tak — i nie. Na pewno polska sieć różni się od sieci w Europie zachodniej — u nas ciągle powszechne jest piractwo komputerowe, łamanie praw autorskich, wymiana plików z nielegalnymi filmami i muzyką. Nielegalne kopiowanie zawartości stron. Można ogólnie powiedzieć, że na te praktyki jest w polskim Internecie ciche przyzwolenie samych internautów. Czy te patologie wynikają z biedy? Nie sądzę. Raczej z wieloletnich nawyków, przyzwyczajeń — i ogólnie niskiego poziomu kultury i edukacji — tego co Maciej Maleńczuk określił kiedyś słowami: Polak to cham.

Lubimy to — a nawet uwielbiamy — najpierw krytykować, a potem obrażać ludzi z pierwszych stron gazet.

To takie ekscytujące — choć przez chwilę poczuć się kimś lepszym od swojej ofiary — zdobyć i powalić swoją zdobycz na ziemię. Następnie ogołocić ją z szacunku i godności do białej kości. Nieważne, że nazywają nas potem frustratami. Nie szkodzi, że obrzucenie kogoś błotem przynosi tylko chwilową ulgę uczuciu frustracji. To nic, że hejtowanie przypomina masturbację — z braku możliwości zdobycia prawdziwej kobiety. Ważne, że przez kilkanaście sekund wyładowywania negatywnych emocji, wzrasta nasza samoocena. Poprawie ulega samopoczucie. Zresztą dobry hejt bywa poezją. Obrazić trzeba umieć. Zajmują się tą sztuką nawet znani, profesjonalni pisarze.

Mem pochodzący z satyrycznego portalu Sokzburaka.pl, przedstawiający rzekomą wypowiedź Jakuba Ćwieka na temat prezesa PiS Jarosława Kaczyńskiego.

Mem pochodzący z satyrycznego fan page’a Sokzburaka.pl, przedstawiający rzekomą wypowiedź Jakuba Ćwieka na temat prezesa PiS Jarosława Kaczyńskiego


Jakub Ćwiek (1982) — polski pisarz, publicysta i konferansjer, działacz fandomu. Urodził się w Opolu, wychowywał w Głuchołazach. Studiował kulturoznawstwo na Uniwersytecie Śląskim w Katowicach. Od czasu studiów członek Śląskiego Klubu Fantastyki. Debiutował literacko w 2005 roku. — Wikipedia

Jarosław Kaczyński (prezes partii politycznej Prawo i Sprawiedliwość, która wygrała ostatnie wybory parlamentarne w Polsce) jest na celowniku hejtmenów od wielu, wielu lat. Jego „problem” polega na tym, że jest dla nich bardzo łatwym celem — łatwo go ośmieszyć i skompromitować — sprawiają to cechy jego wyglądu, oraz fakty z jego życia prywatnego — jest niski, otyły, często źle ubrany, nie ma wypasionego samochodu (a nawet prawa jazdy), nigdy nie był żonaty, nigdy nie widziano go z kobietą w sytuacji intymnej. Nie posiada ani majątku, ani nawet bankowego konta. Bardzo rzadko wychodzi z domu, by pokazać się publicznie w kinie, teatrze albo restauracji. Jarosław Kaczyński jest całkowitym przeciwieństwem znanego miliardera, kobieciarza i sybaryty — Sylvio Berlusconiego, choć obaj byli kiedyś premierami. Jednym słowem Kaczyński to wymarzona ofiara dla spragnionych krwi hejterów. Aby to zilustrować, zacytujmy jedną z wypowiedzi niejakiego Zbigniewa Hołdysa — lidera i założyciela legendarnej grupy muzycznej Perfect, który po zakończeniu muzycznej kariery, dał się poznać jako niestrudzony komentator bieżących wydarzeń w kraju i za granicą. Od kiedy wypowiedział się publicznie w głośnej sprawie „ACTA” z 2012 roku, znalazł się na czarnej liście wielu hejterów z powołania. By jak się później okazało — stać się jednym z nich.

Screenshot grafiki opublikowanej na Facebooku, przedstawiającej rzekomą wypowiedź Zbigniewa Hołdys na temat prezesa PiS Jarosława Kaczyńskiego.

Screenshot grafiki opublikowanej na Facebooku, przedstawiającej rzekomą wypowiedź Zbigniewa Hołdys na temat prezesa PiS Jarosława Kaczyńskiego


Zbigniew Hołdys (ur. 19 grudnia 1951 w Lublinie) – polski wokalista, muzyk, kompozytor i instrumentalista, poeta, dziennikarz, grafik oraz scenarzysta filmowy. W latach 1977–1991 lider, kompozytor i gitarzysta grupy muzycznej Perfect, której był współzałożycielem. (…) W 1981 roku Perfect uzyskał dużą popularność dzięki piosenkom „Chcemy być sobą”, „Nie płacz Ewka”, „Ale wkoło jest wesoło”, „Niewiele ci mogę dać” i wiele innych. W 1982 roku powstały kolejne znane kompozycje Hołdysa, m.in. „Autobiografia”. W 1983 roku odszedł z Perfectu, co spowodowało jego rozwiązanie. W wywiadzie w 2006 roku podał, że odejście spowodowane było zmęczeniem popularnością i życiem wypełnionym całkowicie pracą: intensywnym koncertowaniem, za które honorarium wynosiło mniej niż trzy bilety na dany koncert, pracą organizacyjną, do której należały uzgodnienia z cenzurą i milicją, pogróżkami SB. (…) — Wikipedia

Po przeanalizowaniu wielu pdobnych przypadków — a więc hejterskich epizodów z życia osób tzw. „znanych i lubianych” — politykow, celebrytów, aktorów, pisarzy i dziennikarzy — nasuwa się prosty wniosek: w Polsce internetowy hejt jest w dużym stopniu tolerowany, a nawet akceptowany przez opinię publiczną. Fakt ten, w znacznym stopniu odróżnia polskich hejterów oraz internetowych trolli, od tych z Europy zachodniej i USA, gdzie osoby publiczne, oraz ludzie ze świata kultury i sztuki, bardzo rzadko pozwalają sobie na „mowę nienawiści”. W Polsce hejtują przedstawiciele wszystkich grup społecznych — w Europie i USA najczęściej ludzie odrzuceni i sfrustrowani — z marginesu społecznego. W naszym kraju hejterską przygodę miał na swoim koncie nawet prezydent RP – Lech Kaczyński. Przypomnijmy to nagranie video, które rozsławiło prezydenta Kaczyńskiego bardziej niż jego polityczne dokonania. O takiej popularności na YouTubie (ponad 2 mln. odsłon) marzy zapewne wielu vlogerów.
Z blogerskiego obowiązku dodam, że lista ważnych polskich polityków, stosujących „mowę nienawiści” w praktyce, czyli hejt do walki politycznej i chwytów PR-owych jest bardzo długa. Wymieńmy tylko kilku najbardziej zasłużonych na tym polu: Stefan Niesiołowski (PO) — były marszałek Sejmu. Jarosław Sikorski (PO) — były minister spraw zagranicznych i marszałek Sejmu. Janusz Palikot (partia Twój Ruch) — były poseł. Janusz Korwin Mikke (partia Korwin) — były poseł. Joachim Brudziński (PiS) — wicemarszałek Sejmu. Jak widać, są to absolutnie „topowe” nazwiska polskich elit politycznych. Co ciekawe płeć osoby piszącej lub wypowiadającej obraźliwe tresći, nie jest zarezerwowana tylko dla mężczyzn. Klasą samą w sobie jest od wielu lat posłanka PiS Krystyna Pawłowicz. Ostatnio jednak swojego szczęścia w zakresie tzw. „mowy nienawiści”, postanowiły spróbować nowe „szeregowe” działaczki PiS-u. Przeczytajmy na co ich stać.

Grafika pochodząca z portalu Racjonalna.org, przedstawiająca publiczne wypowiedzi znanych działaczek politycznych i posłanek Prawa i Sprawiedliwości.

Grafika pochodząca z portalu Racjonalna.org, przedstawiająca kontrowersyjne i obraźliwe publiczne wypowiedzi znanych działaczek politycznych i posłanek Prawa i Sprawiedliwości


Bardzo ciekawy jest fakt, że nasi „hejterzy-celebryci” z problemem hejtu w sieci energicznie walczą. To się fachowo nazywa hipokryzja albo fałsz i obłuda. To tak jakby złodziej krzyczał: „Łapać złodzieja”. Jest to ewenement w skali całej Europy. Nie jest do końca jasne, jaki efekt chcą osiągnąć „hejterzy-politycy”, ponieważ opinia publiczna jest wyczulona na hipokryzję elit. W rezultacie przynosi to efekt przeciwny od zamierzonego – a więc nasilenie „mowy nienawiści” w całym życiu publicznym, a zwłaszcza w Internecie. Chyba, że ludzie, którzy nami rządzą mają o nas bardzo niskie mniemanie. Być może tutaj tkwi sedno problemu. Dowodzić tego może wypowiedź Tomasz Lisa, zarejestrowana podczas jego bytności na Uniwersycie Warszawskim. Padają tam, oprócz niewybrednych epitetów pod adresem polskiego społeczeństwa, takie oto słowa:

Widz w Polsce wybaczy wiele — bardzo wiele, ale jednego nie wybaczy nigdy. Nigdy, przenigdy nie wybaczy, żeby go potraktować poważnie.

Tomasz Lis powiedział to, czego wielu mainstreamowych dziennikarzy związanych ze środowiskiem Platformy Obywatelskiej i Agory, od lat boi się głośno powiedzieć: „Polacy są głupi”. Skoro są głupi i zamiast czytać książki wolą grilować kiełbaski, to nie ma sensu ukulturalniać ich na siłę. Po co walczyć z wiatrakami? Po co przed chamem świecić przykładem? Do ludu trzeba mówić zrozumiałym językiem. Tomasz Lis i wielu innych znanych dziennikarzy wydaje się gardzić tzw. „prostymi ludźmi” (chyba, że to wyborcy PO). Nie mają szacunku do kogoś, kto zarabia 1800 PLN brutto. Kto nie docenia „wielkości i przenikliwości” takich osób jak Adam Michnik, Tomasz Lis i jego goście. Kto ciągle obrzuca mięsem ludzi „z pierwszych stron gazet”. Dodatkowo Tomasz Lis narobił sobie wielu wrogów, od kiedy jawnie i ostentacyjnie — od wielu lat — bezkrytycznie popiera swoim wątpliwym autorytetem środowisko byłej już partii rządzącej czyli Platformy Obywatelskiej. Po prostu wielu ludzi uważa, że się skończył jako zawodowy, niezależny dziennikarz.
Tomasz Lis (ur. 6 marca 1966 w Zielonej Górze) — polski dziennikarz telewizyjny, publicysta, prowadzący i reporter, mający w swoim dorobku pracę korespondenta Wiadomości w Stanach Zjednoczonych i prowadzenie głównych programów informacyjnych Telewizji Polskiej, TVN i Polsatu; w latach 2010–2012 redaktor naczelny tygodnika „Wprost”, od 2012 redaktor naczelny tygodnika „Newsweek Polska”; współwłaściciel serwisu internetowego naTemat.pl. — Wikipedia

Skoro mówimy o przedstawicielach tzw. „trzeciej władzy”, nie wolno pominąć absolutnie nietuzinkowej postaci jaką jest Jarosław Kuźniar. Jest to chyba najbardziej znienawidzony człowiek w polskim Internecie — prawdziwa ofiara bezlitosnej nienawiści — chłopak do bicia i worek treningowy doborowych hejtmenów. To człowiek, który wypowiedział swoim wrogom wojnę i niemal od razu poniósł w niej klęskę, ponieważ z chamstwem nie da się wygrać kulturą czy inteligencją. Niektóre wypowiedzi i działania Kuźniara mogą szokować ponieważ — tak jak Tomasz Lis — jest przedstawicielem mainstreamowych mediów i powinien być dla opinii publicznej wzorem kultury osobistej oraz zawodowego profesjonalizmu. Za co nienawidzi go tak wielu polskich internatów? Za m.in. takie wpisy.

Screenshot jednego z wpisów na Twitterze Jarosława Kuźniara -- dziennikarza i prezentera telewizyjnego związanego z TVN.

Screenshot jednego z wpisów na Twitterze Jarosława Kuźniara — dziennikarza i prezentera telewizyjnego związanego ze stacją TVN


Jarosław Kuźniar pewnie uważa, że publiczne używanie słów typu „idiota” to nic niestosownego. Jednak chodzi o coś więcej. Ten były prezenter programu „Dzień dobry TVN”, nie tylko ubliża swoim politycznym przeciwnikom, ale ich poniża zawodowo sugerując, że nie znają się na swoim fachu, że nie mają prawa wypowiadać się publicznie. Jarosław Kuźniar — podobnie jak Zbigniew Hołdys i Jakub Ćwiek — jest przykładem „hejtera-celebryty”. Dużą rolę w jego konflikcie z internautami mają jego cechy charakterologiczne — Kuźniar to pewny siebie arogant i bufon o dość zblazowanym spojrzeniu. Co ciekawe, w swoim środowisku nie jest kojarzony jako ofiara „mowy nienawiści”, ale właśnie internetowy troll i hejter. Podczas jednego z programów „Dzień dobry TVN”, na drobną złośliwość prowadzącego czyli Jarosława Kuźniara — jego gość — aktorka i tancerka Edyta Herbuś odparowała: To Pan jest tym słynnym hejterem?

A teraz podsumowanie. Jaka jest prawda o polskich hejtmenach? Kim są? Dlaczego sieją w sieci nienawiść? „Mowa nienawiści” w Polsce ma charakter dość powszechny. Występuje wśród przedstawicieli wszystkich warstw społecznych. Mamy zwykłych hejterów, „hejterów-polityków” i „hejterów-celebrytów”. Ten fakt bez wątpienie odróżnia nas od krajów Europy zachodniej i USA. Dlatego wszystkie akcje mające na celu zwalczanie hejtu w Internecie, nie są traktowane poważnie. Internauci (a wszyscy korzystamy z Internetu) nie będą podcinać gałęzi, na której siedzą. Hejt w Polsce ma również „ciche” poparcie establiszmentu, ponieważ jest skutecznym narzędziem do walki politycznej, co potwierdziły ostatnie wybory parlamentarne i wygrana PiS. Dodatkowo — co kraj, to obyczaj — więc hejting dobrze wkomponowuje się w cechy charakteru narodowego wielu rodaków — frustracja, agresja, chamstwo, zawiść, ksenofobia, rasizm, patolgia typu łódzkie noworodki w beczkach… Nie lubimy obcych o ciemnym kolorze skóry? — kolejny dobry powód, żeby kogoś zwyzywać. Zmarł najbogatszy Polak? — jaka to rozkosz zmieszać z błotem bogatego. Warto zauważyć jak bardzo popularne są na Facebooku strony o hejterskim zabarwieniu. Fan page „Sokzburaka” ma na FB ponad 365 tys. polubień! O czym to świadczy? O tym, że lubimy hejt. Lubimy, bo go używamy i się z niego śmiejemy. Gdy ktoś komuś „puści wiązankę”… Jak wybucha kolejna awantura w Sejmie. Gdy znana piosenkarka ostro o Edycie Górniak. Kiedy „Wprost” znowu szokuje okładką. Ach i te fascynujące procesy o zniesławienie. Co za uczta! Wojciech Fibak był alfonsem. I wreszczie ktoś załatwił Durczoka.

P.S Ten felieton, to też nieudolna próba hejtu.

……………………………………..
Christopher Gretkus (1970) — wydawca portali Eprawda i Novelmasters, fotograf. W latach 90-tych publikował opowiadania i wiersze w legendarnym warszawskim magazynie literackim bruLion. W 1995 roku w MOK wydał tom wierszy pt. „Szept i wrzask”. W 1999 r. ukończył 3-częściowy poemat prozatorski „Czarne Światło”, od 2013 r. dostępny na Amazon i Smashwords pod angielskim tytułem „Puff of Black”. W latach 2008-2012 fotoreporter współpracujący z magazynem The Polish Times i agencją fotograficzną London News Pictures (LNP).
………….
Więcej: Portfolio|Puff of black|Czarne światło|Youtube|Amazon
19.06.2016

C. GRETKUS „Hejt po polsku”
81 votes, 4.63 avg. rating (92% score)

..........................................................
EPRAWDA nie publikuje regularnie. Subskrybuj newsletter.
[10] Komentarze

Co o tym sądzisz?