To lubię. Najeść się do syta, a potem spać. Wtulić się w kołderkę i kciuk do buzi. Wtedy wokół mnie może dziać się wszystko. Nie reaguję. Śpię. Drzemię.
Otworzyłem oczy. Znowu jestem głodny! Gdzie ta kobieta z bufetem. Muszę jakoś dać znać o swoich potrzebach. Już zaczynam. Uwaga włączam syrenę. Działa. Kobieta już idzie. Uśmiecha się. W jej ustach widzę jakieś białe perełki. Dziwne. Jak takich nie mam. Uchyla bluzkę i przykłada wielką, różową pierś. Zaczynam ssać. To lubię. Naprawdę lubię. Wtedy się odprężam. Czuję spokój. Życiodajny płyn napełnia mój brzuszek. Jest tak miękko i przyjemnie. A może bym się zdrzemnął. Tak, to dobry pomysł. Zamykam oczy. Sen przychodzi łatwo.
Ojej. Coś mi zimno. A tak. Przypomniałem sobie. Pewnie się posikałem. Muszę włączyć syrenę. Dać znać… O, już idzie. Dziwne. Znowu się uśmiecha. Rozbiera mnie. Oj, będzie się działo. Ale nie. Moja męskość nie robi wrażenia na kobiecie. Mechaniczne ruchy pozbawiają mnie mokrej tkaniny i dostaję nową. Suchą. Kobieta obsypuje moją pupę dziwnym proszkiem. Oszalała? Chyba wie, co robi. Jest już dobrze. Sucho. Może znowu się zdrzemnę. Chyba tak…
O! Kto tak hałasuje? Co widzę? Jakiś pan leży z moją kobietą. Taki włochaty. Co? Zaczyna ssać moją kolację? Niedoczekanie! Niech zostawi coś dla mnie. Dwie piersi, to wcale nie tak dużo do jedzenia. Mam spore potrzeby. O nie. Zje wszystko. A kobieta się jeszcze śmieje. Tak nie można. Włączam syrenę. Niech wiedzą, że ja tutaj rządzę… Wstają. Podchodzą do mnie. Kobieta bierze mnie na ręce i przykłada do piersi. O tak. To moje. Wszystko moje. Nie oddam ich nikomu. Znowu jest miękko i bezpiecznie. Zaczyna płynąć pokarm. A mogłem być głodny. Przez niego. Widzę jego twarz nad moją głową. Jeszcze się uśmiecha. Wariat. Słyszę dźwięczny głos kobiety:
— Popatrz kochanie, jakiego mamy zazdrosnego syna.
Nie wierzę własnym uszom. To ja należę do nich? Od kiedy? Ta kobieta może być. Ma wielkie, miękkie balony z jedzeniem. Ale on? Po co? Już się nie zastanawiam. Znowu chce mi się spać. Zasypiam. Całe dwumiesięczne życie przelatuje mi przed oczami. Dobranoc.

……………………………………………………….
Janusz Kordek (luckyman) — krakowianin. Pasjonuję się muzyką, teatrem, malarstwem oraz dobrą literaturą. Pierwsze teksty literackie zacząłem publikować na portalu Opowiadania.pl, gdzie dwa razy udało mi się zdobyć nagrodę miesiąca za najlepsze opowiadanie. Wybrane, najciekawsze teksty zebrałem i wydałem w zbiorze opowiadań „Zapach duszy” (Wydawnictwo MyBook). Później zaczęła się przygoda z portalem Extrastory.pl oraz internetowym kwartalnikiem literacko-artystycznym „sZAFa”. Jednak wciąż poszukuję.
foto: experto24.pl
28.02.2014. Kraków

Znowu jest miękko i bezpiecznie. Zaczyna płynąć pokarm. JANUSZ KORDEK „To lubię”
0 votes, 0.00 avg. rating (0% score)
..........................................................
EPRAWDA nie publikuje regularnie. Subskrybuj newsletter.
[2] Komentarze

Co o tym sądzisz?