Prolegomena

Żeby cokolwiek powiedzieć na temat Powstania Warszawskiego, trzeba zacząć od genezy: przetrwaliśmy zabory, dwie światowe wojny i po latach niepodległościowych walk, osiągnęliśmy obecną karykaturę państwa. Od prawie dwustu lat, z niewielką przerwą na dwie dekady ułomnej wolności, rozmaite patriotyczne chorągiewki sprawowały nad nami władzę i dzierżyły w lepkich rękach nasz przegrany los. A myśmy się na to godzili. Godziliśmy się na odgrywanie roli sublokatora we własnym domu.
W ten sposób każdy nasz praprzodek zatrudniony na państwowej posadzie, pracował u kolonisty. Atoli pracować dla okupanta, to nie to samo, co pracować dla siebie i u siebie! O czym wiedzą wszystkie narody żyjące od tysiącleci bez wiszącego nad nimi, wojennego szantażu! Z czego zdają sobie sprawę wszystkie kraje nieskażone zewnętrznymi zagrożeniami. Geopolityką zmuszającą do zawierania zgniłych kompromisów!

Nie ma więc nic osobliwego w tym, że kiedy nareszcie wybiliśmy się na niepodległość i po krótkim czasie względnej swobody nastała kolejna wojna, naród nasz zaczął walczyć o wolność; wszelkimi metodami. Nie licząc się z okrucieństwem odwetu.
Działanie na szkodę najeźdźcy było nieomal szlachetnym obowiązkiem Polaka. Powodem do dumy. Prawie honorową i poniekąd zacną profesją: podprowadzenie okupantowi zysków, finansowe robienie mu koło pióra i namiętne zniechęcanie go do życia w naszym kraju, stanowiło zaszczyt.
Choć na razie jesteśmy – jak mówią – na swoim, jakkolwiek teoretycznie powinniśmy zaprzestać samo okradania i co prawda pozbyliśmy się zewnętrznych grasantów, to jednak dalej wegetujemy jak podbity naród. Jakbyśmy nadal byli pod knutem.

Tym razem jesteśmy w tej sytuacji na własne żądanie. Gdyż teraz dobrowolnie nakładamy sobie obrożę.
Do tej pory niewolnictwo żyje w nas, w naszej zaściankowej i małostkowej mentalności, w naszym wewnętrznym, zawistnym i sfrustrowanym samopoczuciu, a ludzie odwykli od obywatelskiego myślenia,  rozproszeni i pogubieni, mówią: PAŃSTWO, TO NIE MY.
Od Powstania, do Powstania, od tragedii do tragedii, szliśmy do Niepodległości, a gdy wreszcie przyszła i zaczyna przyoblekać się w konkret,

jak gdyby nigdy nic okradamy się nadal.

Jakbyśmy wciąż byli pod zaborami i gaworzymy tylko o tym, kto pierwszy „dał plamę”, magister Grandziarz, czy profesor Zbuk. I wielce zdziwieni pytamy: dlaczego nas to spotyka i za jakie grzechy omija nas rozum?
Odpowiedź jest prosta: są wśród nas ludzie żyjący bezrefleksyjnie. Starający się nie pamiętać o naukach wypływających z przeszłości. Ludzie pragnący wybielać i przeinaczać wstydliwe fragmenty Historii. Unikający tematów wywodzących się z korzeni czasu. Nie poruszający zagadnień wywalonych na chwilowy bruk.

Mamy zatem dwie szkoły na temat: był, czy nie było sensu w Powstaniu Warszawskim?
Jedna, prowadzona przez dziejopisów z kalkulatorem, cyrklem i suwmiarką zamiast serca i wyobraźni, sądzi, że NIE. I powołuje się na ogromne straty wśród niewinnej ludności cywilnej. Druga uważa, iż było konieczne z emocjonalnego punktu widzenia. Pierwsza oskarża dowództwo AK o brak militarnego rozeznania i decyzje oparte na mylnych kalkulacjach. Wini za rozmyślne popychanie chłopców do walki skazanej na klęskę. Akcentuje, że nie przyniosło korzyści, tylko niewyobrażalne spustoszenia. Według niej, było zbrodnią na narodzie. Celowym awanturnictwem określonych kół.
Tu aż prosi się o interwencję zdrowego rozumu. Gdyż jeśli nawet, z militarnego punktu widzenia, skazane było na porażkę, to w takim razie gdzie umieścić i jak zaklasyfikować wcześniejszy zryw powstańczej rozpaczy i determinacji w getcie warszawskim? Jak ocenić jego szanse powodzenia, skoro wiemy, że żydowscy bojownicy dysponowali dwudziestokrotnie mniejszą siłą uzbrojenia? Czy i w przypadku tego powstania będziemy ględzić o zbrodniczych decyzjach?

Na zdjęciu: Wieżowiec, siedziba angielskiego Towarzystwa Ubezpieczeń „Prudential”, w trakcie powstania warszawskiego został ostrzelany około tysiącem pocisków, w tym także burzącymi, wystrzelonymi z samobieżnego moździerza typu Karl (o imieniu „Ziu”) o masie 2 ton kalibru 600mm. Wybuch takiego pocisku w dniu 28 sierpnia 1944 roku utrwalił na fotografii Sylwester Braun, Polowy Sprawozdawca Wojskowy. Wykonał przeszło 3000 zdjęć w trakcie powstania, z których zachowała się połowa. Źródło:  Muzeum Historycznego m.st. Warszawy

Na zdjęciu: wieżowiec, siedziba angielskiego Towarzystwa Ubezpieczeń „Prudential”, w trakcie powstania warszawskiego został ostrzelany około tysiącem pocisków, w tym także burzącymi, wystrzelonymi z samobieżnego moździerza typu Karl (o imieniu „Ziu”) o masie 2 ton kalibru 600 mm. Wybuch takiego pocisku w dniu 28 sierpnia 1944 roku utrwalił na fotografii Sylwester Braun, Polowy Sprawozdawca Wojskowy. Wykonał przeszło 3000 zdjęć w trakcie powstania, z których zachowała się połowa. Źródło: Muzeum Historycznego m.st. Warszawy


Gdyby nie Powstanie Warszawskie, ojczulek Stalin postąpiłby z Polską o wiele gorzej. Rozpoczęło by się niezależnie od intencji przypisywanych dowódcom AK. Ponieważ nastroje wśród obywateli miasta były tak napięte, a powtarzające się wizje łapanek, egzekucji czy tortur tak silne, że lada iskra mogła sprowokować wybuch. Byle przypadkowy strzał był w mocy doprowadzić do niekontrolowanej eksplozji.
Z tego powodu miało uzasadnienie. Tym bardziej, że w planach wojskowych zakładano, iż potrwa zaledwie parę dni, a nie parę miesięcy.

Ten sposób rozumowania jest argumentem przemawiającym za jego podjęciem. A nawet koniecznością; straceńczy bój o zachowanie szacunku do siebie, o narodową godność i honor (pojęcia nieznane sowietom), to dla mnie wystarczający powód do rozpoczęcia Powstania Warszawskiego; postanowiono je zapoczątkować w oparciu o dostępne informacje.

Nieopłacalne korzyści

Z perspektywy dzisiejszej wiedzy bardzo łatwo przychodzi nam ferować arbitralne wyroki, bawić się w układanie militarnych scenariuszy.
Ówczesne informacje nie były aż tak jednoznaczne; Herling-Grudziński nie opublikował jeszcze swoich zapisków z Innego świata, a Sołżenicyn miał dopiero w latach siedemdziesiątych ujawnić swój Archipelag GuŁag. Opisy naocznych świadków pozostawały w ukryciu.
Mało kto na „Zachodzie” miał pojęcie o wschodniej mentalności. Wiedział o azjatyckiej psychice radzieckich ludzi, o zbrodniach, łagrach, świadomym ukatrupianiu opornych narodów (np. o przymusowym wysiedleniu Tatarów, o głodzie i ludożerstwie na Ukrainie). O podporządkowaniu sobie całej Europy. O chęci zniszczenia w niej wszystkiego, czego im brakowało. A więc okrzesania, inteligencji, pracowitości, solidności. O doprowadzeniu do tego, by nie było żadnego intelektualisty, tylko same głupki, żadnych pracowitych, tylko same obiboki, żadnych bogatych, tylko sami biedacy (Grochowiak nazwał toto sprawiedliwym podziałem nędzy). Wyrównanie do najniższego, bez elementarnej ogłady, za to z grubiańskimi pretensjami do umysłowo zamożniejszych.
Ludzie radzieccy tak rozumieli komunizm i ten ustrój chcieli krzewić w podbitych krajach. To nas czekało i przed tym broniliśmy się, wywołując Powstanie. Bo wiedzieliśmy, czym grozi przyjaźń z troglodytami. A wiedzieliśmy z krwawych rozpraw, zaborów, branek i zesłań na Sybir, znaliśmy podstępne zwyczaje Rosjan.

Niewielu rozeznawało się w politycznych subtelności sowieckiej watahy, a ci, co mieli o niej pojęcie albo milczeli z obawy przed represjami, albo chowali się za gardą Pragmatyki: łatwej w obsłudze dyplomacji podszytej koniunkturalizmem; chytrze i bezwzględnie ukrywali się za parawanem gadziej polityki.

Zachodni barbarzyńcy pragnący zniszczyć Hitlera rękami sowieckiej czerni, woleli przystać na upadek Powstania Warszawskiego, niż sprzeciwić się umiłowanemu Stalinowi; Churchill, a w ślad za nim Roosevelt, prześcigali się w zapewnieniach Generalissimusa o swojej lojalności.
Na dodatek istniała sowiecka propaganda; odbywały się intensywne zrzuty ulotek zagrzewających do oporu i namawiających mieszkańców Warszawy do podjęcia zbrojnej walki z hitlerowskim okupantem. Zapewniano w nich, że mogą liczyć na pomoc ze strony Armii Czerwonej. A kiedy Powstanie wybuchło, nie było już o niej mowy. Było za to faryzeuszowskie wskazywanie winnych tego przedwczesnego i niepotrzebnego zrywu.

***

Metoda deprecjonowania i test wytrzymałości przeciwnika na zohydzanie go, to rosyjski sposób osiągania celu. Aparat propagandowy działał na wzmożonych obrotach; fabrykował pogłoski zamiast faktów. A im głupsze i bardziej nieprawdopodobne były te plotki, tym większy zyskiwały poklask, tym łacniej wierzono w nie.
Oskarżenia kierowano głównie pod adresem przywódców AK. Mnożyły się insynuacje, że to oni doprowadzili do wymordowania mieszkańców. Bez ogródek nazywano ich bandytami, faszystami, niemieckimi współpracownikami.

Złośliwy, mściwy i zawistny Stalin, zacierał z radości ręce, natomiast łagodna, gruzińska twarz Wujaszka Joe, nie była dla aliantów buźką cynicznego rezuna. Przeciwnie, Wielcy Sojusznicy dawali się niejednokrotnie nabierać na dobroduszne oblicze tego satrapy; ich postępowaniem kierowała naiwność.
Łatwowierność ich podszyta była wygodnictwem: woleli nie wiedzieć, nie widzieć, przymykać oczy na wstydliwą rzeczywistość. Uprawiać strusią politykę… z wyrachowania. Przykładem – Jałta skazująca nas na długoletnią niewolę.

Na przekór zniewoleniu, istniało w nas buntownicze pragnienie wolności. Dzięki narodowej determinacji, dzięki prowadzeniu nierównej walki przeciwko dwóm jednocześnie napadającym na nas wrogom, nie zdławiono w nas niepodległościowego ducha; uwidoczniliśmy, że jesteśmy narodem niepokornym, któremu nie można złamać kręgosłupa.

Mówię o obronie, o jej zaciekłości spowodowanej osamotnieniem i rozpaczą. O naszym jednoznacznym pojmowaniu słowa niepodległość wyrabiającym w nieprzyjacielu przekonanie, że jesteśmy zdolni nie ulegać narzuconym opresjom. I to bez względu na koszt.

Powtarzam słowa Normana Daviesa: gdyby nie Powstanie Warszawskie, nie byłoby Poznania, Radomia, Gdańska, Solidarności.

To ono utorowało nam drogę do wyzwolenia. To dzięki pokoleniu Baczyńskich, pokoleniu walczącemu o wolność w t e d y, mamy ją t e r a z. To dzięki nieprawdopodobnemu bohaterstwu AK i walce całego miasta, nie zostaliśmy wcieleni do reszty radzieckich republik. Nie było kołchozów, wciąż istniał Kościół, a w karnym obozie demoludów zajmowaliśmy najweselszy barak. I z tej przyczyny ominęły nas radzieckie rozwiązania problemów ze społecznymi protestami, jakie stały się udziałem Węgier i Czechosłowacji. To dzięki niemu władcy Imperium Zła traktowali nas z większą rezerwą aniżeli pozostałe kraje.

Kto pamięta ów zgrzebny czas, kto przypomina sobie, o co szło w Gdańsku, w Stoczni, jak rozpaczliwie i nadaremnie wołano o zniesienie dysproporcji w podziale dóbr, kto pamięta, z czym wtedy walczono i jakie były tej walki ofiary, choćby w Kopalni Wujek, w Radomiu, Poznaniu, Gdańsku, ilu wartościowych ludzi zginęło, straciło pracę, dobre imię, ilu zmuszono do emigracji, do bycia gołym i niewesołym, a ile osobistości pumeksowego honoru do tej pory trzyma się nieźle i do teraz, migając się od kar, nadal pęta się po naszym życiu, temu do śmiechu nie jest.

Bunt przeciwko władzy i marsze w obronie gwałconych praw człowieka kończyły się zimnym prysznicem: tak zwanymi ścieżkami zdrowia, a więc milicyjnym pałowaniem, represjami polegającymi między innymi na utracie pracy. Za wyrażanie poglądów niezgodnych z partyjnymi ustaleniami, szło się do więzienia lub do krainy pasów i kaftanów na elektrowstrząsową resocjalizację.

Zatem był to zupełnie inny świat i nie można do tamtych warunków przykładać dzisiejszych ocen. Świat, w którym strach władał ludzkimi sumieniami. Nielicznym nakazywał postępować uczciwie, po rycersku, zgodnie z poczuciem sprawiedliwości. Lub większości zastraszonych ludzi dyktował bezpieczne kroki w rodzaju chowania głowy w piasek, siedzenia pod miotłą i dbania o uzębienie.

Kto o tym wie, ten zdaje sobie sprawę, że znowu zaczynamy dreptać w stronę przeszłości: wciąż są równi i równiejsi, kwitnie dyletanctwo, nepotyzm i chałupnicze metody naprawy kultury, nauki, służby zdrowia. Dalej pleni się pogarda dla człowieka, szerzy łapówkarstwo, rośnie arogancja i pączkowanie administracji. Załganie, przemoc i fałsz są zjawiskami coraz częstszymi, wzrasta społeczna frustracja, rozczarowanie, agresja i zniechęcenie; bieda ściga się z nędzą.

W odróżnieniu od dzisiejszych czasów, trzeba było ponosić konsekwencje swojej odwagi. Nie każdego uczestnika społecznego protestu było na nie stać. Dlatego była tak cenna i trudna. Warunki sprawiały, że jedni byli odważni i potrafili przeciwstawiać się złu z podniesionym czołem, nie bacząc na grożące reperkusje, innych natomiast stać było na buńczuczne popiskiwanie pod kołderką.

Nikt na tak masową skalę, anonimowo lub oficjalnie i w majestacie bezprawia, nie deptał cudzej inteligencji. Nie usiłował błyszczeć umysłową nędzą. Nie chlubił się cudzymi sukcesami, nie całował po swoim posągowym ego i nie wmawiał wszystkim naokoło, że białe to czarne. Owszem, też zdarzały się wariackie wypowiedzi, ale na ogół nie wychodziły poza szpitalne mury.

Dzisiaj, kiedy byle łach z cenzusem żula może zabierać odważny głos na temat prawa, sprawiedliwości i demokracji, mówić o rzeczach i procesach, o których nie ma bladego pojęcia, na przykład wypowiadać się o problemach medycznych, genetycznych, prenatalnych i okołoporodowych, zwykła przyzwoitość nakazuje, by zignorować jego zdanie i włożyć je między bajki.

Po staremu jesteśmy zastraszani, boimy się samodzielnie myśleć, wyrażać własne zdanie,

obawiamy się zawistnych kreatur z ideologicznego świecznika, donosicieli, oszczerców, cmokierów wyłuskanych z rynsztoka, a boimy się z przyczyn psychiatrycznych, czyli wraca to wszystko, co miało definitywnie zniknąć.

A przede wszystkim zginąć miała obłuda; charakterystyczną cechą obalonego ustroju było kłamstwo. Już w cynicznej nazwie: Polska Rzeczpospolita Ludowa, zawierały się trzy nieprawdy. Polska nie była tym krajem, o którego niepodległość walczyli nasi przodkowie. Jak inne, wcielone do sowieckiego systemu niesprawiedliwości społecznej, była podbitym państwem. Nie należała do republik, ponieważ ta forma społecznego przymierza powstaje w wyniku wolnych wyborów, a wolne głosowanie stanowiło fikcję.

Nie miała nic wspólnego z ludem, gdyż lud traktowano instrumentalnie. W zależności od politycznych potrzeb, władza albo nadawała ziemię (reforma rolna), albo ją odbierała, organizując groteskowe latyfundia zwane Państwowymi Gospodarstwami Rolnymi, a chłop nie miał w tej sprawie nic do powiedzenia. Do chwili rozpadu oflagu przyjaciół miłujących pokój, nasz kraj nie był państwem demokratycznym, prawo zaś nie służyło ochronie interesów społeczeństwa, tylko partyjnym kaprysom grupy sprawującej władzę.

Szkoda, że w części społeczeństwa dalej pokutuje rosyjska brednia o nieopłacalności Powstania: narzucona wersja historii wżarła się w nasz krwiobieg. Stale i uporczywie przedstawia się ją jako PEWNIK. Szkoda, że jakkolwiek stanowi pewnik drugiej kategorii, namiastkę dyskusyjnej prawdy o podejrzanej wartości, to nadal jest pokłosiem obalonego systemu i nie daje się wyrugować z niektórych, ekonomicznych serc.

…………………………………………..
Marek Jastrząb — felietonista. Debiutował w 1971 roku na łamach „Faktów i Myśli”, drukował w „Odrze”, „Nowym Wyrazie” „Nowej Okolicy Poetów”, Miesięczniku Literackim”, „Faktach”, „Promocjach”, „Przekroju”, „Nowej Gazecie Literackiej”,” Poboczach”, „Kwartalniku Artystycznym” „Akancie”, „Migotaniach”, „Tyglu”, „Gazecie kulturalnej”, „BIK-u, trzech antologiach „Ogrodu ciszy”, w e-tygodniku literacko-artystycznym pisarze.pl, oraz w czasopiśmie ”Nowe Myśli” i prasie lokalnej. Zamieszczał w tych pismach opowiadania, felietony, eseje, recenzje.
Zdjęcie na stronie głównej: pomnik Syreny i zniszczony budynek klubu wioślarskiego „Syrena” nad Wisłą.
01.08.2017

MAREK JASTRZĄB „Powstanie Warszawskie”
0 votes, 0.00 avg. rating (0% score)
..........................................................
EPRAWDA nie publikuje regularnie. Subskrybuj newsletter.
[148] Komentarze
  1. Nasz geriatryczny zołnierz wyklęty – M. Jastrząb dalej walczy o prawdę ze zdradzieckimi internautami. Bo prawda musi zwycięzyc pomimo „obelg” „pozostałych zaślepieńców”.

    Jastrzębia prawda na portalu Eprawda.

    Coz może być zacniejszego?

  2. Drogi, nieszczęsny LOSIE!
    Na dowód dyskwalifikacji niewygodnych argumentów przytaczam swój komentarz. Niepotrzebnie stara mi się Pani zarzucić kłamstwo, że nie powoływałem się NIGDY:

    „M.J
    3 sierpnia 2017 at 4:08 pm
    Maria

    o szabelkach i wysypiskach

    Pozwolę sobie zacytować kilka zdań autorstwa Normana Daviesa (naukowca, historyka), wszystko na podstawie dokumentów, materiałów źródłowych, fragment z Jego książki „Europa”:
    „Kiedy w Kętrzynie dokonywano zamachu bombowego na Hitlera, bezpośredni sąsiedzi
    Niemiec w Polsce i we Francji już z utęsknieniem wyglądali wolności. Armia Radziecka
    podchodziła do wschodnich przedmieść Warszawy. Oddziały armii amerykańskiej okrążały
    zachodnie przedmieście Paryża. Oba miasta były pełne różnych ugrupowań bojowników
    Ruchu Oporu, których działalnością kierowano również z Londynu; oba też rwały się do
    powstania przeciwko hitlerowskim ciemiężcom. W Warszawie na ich czele stała
    podziemna AK, w Paryżu – Komitet Wolnej Francji.
    Paryż rozpoczął powstanie 19 sierpnia. (…) Atakowany ze wszystkich stron
    garnizon niemiecki zaczął się wycofywać i w tym momencie Amerykanie uderzyli.
    25 sierpnia, kiedy w mieście jeszcze działali snajperzy, generał de Gaulle przemaszerował,
    wyprostowany jak struna, wzdłuż Champs-Elysees. W katedrze Notre Dame odśpiewano
    wspaniałe Te Deum. Mimo znacznych strat wśród ludności cywilnej mieszkańcy wiwatowali.
    Przedwojenną Trzecią Republikę przywrócono do życia; Paryż był wolny.
    Warszawa rozpoczęła powstanie 1 sierpnia – prawie trzy tygodnie wcześniej niż Paryż.
    Plan polegał na skoordynowaniu ataków w obrębie miasta, z ostatecznym uderzeniem
    ze strony Sowietów. Ale warszawiakom nie było dane podzielić sukcesu paryżan. Wywiad
    polskiego Ruchu Oporu był słaby;zbyt późno odkryto, że dowództwo sowieckie nie ma
    zamiaru pomóc. Sowieccy generałowie wykorzystywali polskie podziemie we wszystkich
    walkach od momentu przekroczenia polskiej granicy. Ale Stalin nie uznawał niezależnych
    sił zbrojnych; nie miał zamiaru pozwolić, aby Polska odzyskała wolność. Atakowany ze wszystkich sił garnizon niemiecki zaczął się wycofywać. Ale wtedy Sowieci nagle zatrzymali się na samej granicy miasta. Zaczęto realizować plan niecnej zdrady.
    Radio moskiewskie, które dotąd wzywało Warszawę do powstania, teraz zdyskredytowało
    jego przywódców, nazywając ich „bandą zbrodniarzy”.(…) Polskie wojsko generała Berlinga, które walczyło pod sowieckimi rozkazami, zostało wycofane z linii frontu za odmowę
    wykonywania rozkazów i próbę pomocy powstaniu. Samego Berlinga zdegradowano.
    Podejmowane przez Zachód próby zrzutów dla Warszawy z Włoch hamował opór Sowietów,
    którzy utrudniali lądowanie i tankowanie samolotów. Ulica za ulicą, dom za domem,
    kanał za kanałem powstańców bombardowano, ostrzeliwano i wysadzano w powietrze
    na jednym brzegu Wisły, gdy tymczasem na drugim opalali się sowieccy żołnierze. (…)”
    NIEŁADNIE, DROGA STUDENTKO!

    • M.J

      @ @ @

      Wiem, że Pan wkleił ten cytat z Daviesa. Tylko, że wg mnie ten cytat nie ma nic wspólnego z Pana tekstem i tą dyskusją. Więc dla mnie ten cytat nie ma znaczenia. Pan nawet nie umie tego napisac swoimi słowami. Bo co ten cytat niby dowodzi? Ze tezy z Pana tekstu są słuszne? Bzdura. Ten cytat nie ma nic wspólnego z naszą rozmową.
      Podsumuje ostatni raz moje zarzuty wobec Pana felietonu. Powtarzam, to tylko moje zdanie.
      Nie zgadzam sie z tym, ze PW było moralnym zwycięstwem i że było potrzebne dla dalszej walki Polaków o odzyskanie pelnej niepodleglosci od Sowietow. Nie zgadzam sie z tym co Pan pisze, że wspolczesna Polska jest przesiąknieta „sowietyzmem”, ze w Polsce „bieda ściga się z nędzą” itd.
      Dla mnie Pana felieton nie wnosi do dyskuasji o PW i o Polsce nic nowego. Powtarza Pan stare, wytarte slogany, frazesy i truizmy. Sieje Pan defetyzm, moralizuje i poucza.
      Dla mnie Pana tekst jest nudny jak flaki z olejem. Jedyny z niego pożytek jest taki, ze wywołał dyskusję.

        • M.J

          „kolejne kłamstwo w żywe oczy.”

          ……………………….

          A dlaczego „kolejne”? Nie widze, tu żadnych kłamstw ze strony koleżanki o nicku „Los”. Wkleił Pan bezrozumnie ten cytat Daviesa, który niczego nei dowodzi. Ten cytat nic nie mówi o „moralnym zwyciestwie” PW, albo o tym, że bez PW nie byłoby Solidarności, co Pan napisał w swoim felietonie. W ogóle jest w tym cytatcie dużo o… Paryżu. Bez sensu. Dobrze Panu napisała Los. I nie ma tu żadnego kłamstwa. Jest za to autor sfrustrowany kilkoma niepochlebnymi wypowiedziami. Sfrustrowany i uparty jak osioł (a nie jak cap czy cEp) W jakiej trzeba życ bańce mydlanej, w jakim matriksie, żeby sie przejmowac niepochlebnymi opiniami na temat swoich gryzmołów. Trzeba byc kimś albo niedorozwiniętym umysłowo, albo mieć problem z ego żeby nie umiec uszanowac to, że ktos ma inne zdanie i swoje argumenty.

          Niech pan jeszcze raz przeczyta to tu co sam napisał.

          Cytuję:
          „Zatem do nieumiejętności czytania dodajmy następną ujemną zaletę: doskonale złą orientację w przeszłości.”

          Ręce opadają na widok takich farmazonów.
          Nie widzi Pan groteski swoich słów?

          • 100
            Denerwujesz się, że na tyle obelg pod moim adresem jeszcze ośmielam się odzywać? Pociesz się: ani twoje, ani wysiłki pozostałych zaślepieńcow nie są w stanie zmusić mnie do przyznania wam racji. Naprawdę nie widzisz tego, że o tym pisałem?
            „Sowieccy generałowie wykorzystywali polskie podziemie we wszystkich
            walkach od momentu przekroczenia polskiej granicy. Ale Stalin nie uznawał niezależnych
            sił zbrojnych; nie miał zamiaru pozwolić, aby Polska odzyskała wolność. Atakowany ze wszystkich sił garnizon niemiecki zaczął się wycofywać. Ale wtedy Sowieci nagle zatrzymali się na samej granicy miasta. Zaczęto realizować plan niecnej zdrady.
            Radio moskiewskie, które dotąd wzywało Warszawę do powstania, teraz zdyskredytowało
            jego przywódców, nazywając ich „bandą zbrodniarzy”.(…) Polskie wojsko generała Berlinga, które walczyło pod sowieckimi rozkazami, zostało wycofane z linii frontu za odmowę
            wykonywania rozkazów i próbę pomocy powstaniu. Samego Berlinga zdegradowano.
            Podejmowane przez Zachód próby zrzutów dla Warszawy z Włoch hamował opór Sowietów,
            którzy utrudniali lądowanie i tankowanie samolotów. Ulica za ulicą, dom za domem,
            kanał za kanałem powstańców bombardowano, ostrzeliwano i wysadzano w powietrze
            na jednym brzegu Wisły, gdy tymczasem na drugim opalali się sowieccy żołnierze. (…)”

    • Los

      Pisze Pani o mnie: Na takich ludzi się kiedyś mówiło „uparty jak cap”.

      Prostuję: mówiło się, owszem, ale nie cAp, tylko cEp. Zatem do nieumiejętności czytania dodajmy następną ujemną zaletę: doskonale złą orientację w przeszłości.

      czarnowidztwo

      Znowu plecie Pani bzdury. Nie wyraziłem się, po pisowsku, że „Polska jest w ruinie”. Z moich wypowiedzi wynika, że jesteśmy na dobrej drodze, by ją do tego doprowadzić. I o tym pisałem.

      A że Pani nie podoba się obecny stan rzeczy i że za mało w moich tekstach przykładów optymistycznych, nic nie poradzę. A skąd ta ich gorycz? Z przekonania, że mój czas pędzi jak galopujący leniwiec: jak jesteśmy młodzi, to wydaje się nam, że mamy przed sobą kupę czasu, a jak jesteśmy w wieku sekwojowym, to okazuje się, że zamiast czasu, mamy tylko kupę.

      Po tylu latach rozczarowań postalinowskimi przemianami, gomułkowszyzną i gierkowaniem, solidarnością w magdalenkowym wydaniu i stanem wojennym podsumowanym platrformianym wdrażaniem „reform bez reform” nastąpił KACZYZM, populistyczna ideologia dla szwankujących na rozumie.

      Pytanie retoryczne: ile jeszcze musi minąć przełomów, dobrych zmian i renowacji zgliszcz, byśmy mogli wszędzie i we wszystkim widzieć samo piękno?

  3. Andrzej

    Dziękuję za obronę wobec zmasowanego ataku. Te pseudomądre krytyki są tu na porządku dziennym i wynikają z nieodróżniania felietonu od poważnej dysertacji naukowej. Nikogo tu nie dziwi brak podstawowej wiedzy o gatunku literackim, jakim jest artykuł. Obawiam się, że większość obecnych dyskutantów nie ma pojęcia, czym różni się publicystyka od historycznego opracowania. Najwięcej wkurzające jest to, że nie można się na nic powołać, bo każde źródło informacji przeciwnej strony podlega natychmiastowej dyskwalifikacji.

    • M.J

      ,,,,,,,,,,,,,

      Jest coś takiego jak zdrowy rozsądek. Jak zareaguą czytelnicy gdy napisze felieton o tym, że Ziemia jest płaska i że ludzie powinni mieć mocniejsze magnesy na nogach żeby nie pospadali, gdy wiatr zawieje. Oraz, ze zyjemy w strasznych czasach, bo te lepsze magnesy są za drogie i mogą sobie na nie pozwolic tylko najbogatsi. Moge napisac takie felieton? Moge? Nie będzie dysertacji naukowej? Nie będzie. Będzie publicystyka? Będzie.

      • M.J

        @ @ @

        Drogi Autorze. Julian dobrze to określił. Czytajac Pana tekst tego zdrowego rozsądku własnie najbardziej brakuje.

        Cytuję:

        „Załganie, przemoc i fałsz są zjawiskami coraz częstszymi, wzrasta społeczna frustracja, rozczarowanie, agresja i zniechęcenie; bieda ściga się z nędzą.”

        Już wczesniej ktoś cytował ten frg. Czy Pan nie widzi ile w tym jest przesady? Gdzie jest ta „nędza”, ta „bieda”?
        Ok. Są różne przypadki opisywane w mediach, jak w każdym kraju ale u Pana to jest jakaś Apokalipsa. Kraj w ruinie.
        Ja się na taki opis nie zgadzam. Nie pojmuje Pan, że ktoś może rzeczywistość odbierać inaczej niż Pan. I gdy ktoś wyraża swój sprzeciw, nazywa to „pseudomądre krytyki”.
        Na takich ludzi się kiedyś mówiło „uparty jak cap”. Czemu nie chce Pan zrozumieć, że są miliony ludzi, ktorzy sie z Pana wizją Polski nie zgadzają. Cały Pana felieton jest przesiąknięty takim krytykanckim, moralistycznym tonem. A wielu ludzi ma na to uczulenie. Ja mam inne zdanie. W Polsce jest normalnie, zwyczajnie, czasem szaro, czasem brudno. Czasem fajnie. Za duzo Pan ogląda TV, za dużo polityki. To tam jest pokazywana ta „agresja”, bo oni szukają sensacji.
        I jeszcze ta kwestia PW. U Pana jest to samo, co lansuje teraz rządowa propaganda, a ja i wiele osób mam inne zdanie. Więc może Pan pisać co chce. Ale nie zmusi Pan i nie przekona ludzi do tego, że to tylko Pan ma rację. Ja uwazam, że Pan jej nie ma.
        Ostatnia rzecz. Pan nie umie dyskutować z ludźmi. Cytuję:

        „nie można się na nic powołać, bo każde źródło informacji przeciwnej strony podlega natychmiastowej dyskwalifikacji.”

        Przecież Pan ani raz nie podał tutaj żadnego źródła informacji. Ani w felietonie, ani w swoich komentarzach. Kłamie Pan i tyle.

  4. Panie Jastrząb. Naucz sie Pan lepiej historii. Dowództwo AK i Ci co wiedzieli o tym że nam nikt nie pomoże wysyłając tych ludzi na pewną śmierć powinni wisieć ale reszta która chciała zaznać wolności musi po dziś dzień być szanowana i czczona za bohaterstwo.

  5. Zacytuję wpis Normalny30:

    „Należy się rownież wystrzegać wszelkich prób „mitologizowania” PW, oraz tworzenia kultu PW, ponieważ może to niebezpiecznie wypaczyć „społeczny genotyp” i sprawić, że naród zamiast racjonalnie pracować nad swoim losem i dobrobytem, w chwilach kryzysowych, zawsze będzie liczył na jakiś kolejny „Cud nad Wisłą””

    @ @ @

    Najlepsze słowa jakie tu napisano. Jakoś nikt ich nie zauważył i nie skomentował.

    • Los

      ………………….

      Dobra puenta.
      To co napisal Normalny30 jest przeciwienstwem tekstu Marka Jastrzębia. Mamy dwa podejscia do tego jakie wnioski wyciagac z lekcji historii naszego kraju. Nei od dzis sie mówi, że Polacy gloryfikują klęski, bo nei chcą sie przyznać do swoich błędów. Jak było z Zaborami? Zabory nie zrobiły się same. Były efektem tego, ze szlachta, kler i magnateria nie chciała się opodatkować na stworzenie sprawnej armii i dostaliśmy po dupie od wszystkich sasiadów po kolei. A czy mówi sie o tym w szkołach na lekcjach historii? Nie. Każde powstanie powoduje straszne straty wsrod najlepszej cześci narodu. Potem takie straty trudno odrobić. Dlatego jezeli juz robic powstanie, to gruntowanie przygotowane. Wiadomo jak bylo z PW – nic nie bylo przygotowane. Osobiscie jestem przeciwny takim bezsensownym zrywom. Walczy się po to, zeby zwyciezyc, a nie iść na rzeź. Pan Jastrząb będzie tu udowadnial, że jest cos takiego jak „moralne zwyciestwo”. Czyli co? Klęska która jest zwycięstwem? Totalna bzdura. Tak mówią zawsze nieudacznicy.
      Powinno się zmienic wszystkie książki do historii i napisac prawde jak było i nie uczyć dzieci farmazonów, że z miłości do ojczyzny nalezy sie dać zabić. Trzeba uczyc młodzież zeby nie popełniała ciągle tych samych błędów z historii ! Milość do ojczyzny, to rozumne budowanie siły i potegi państwa gdy jest pokój. Panie Marku — straszny z Pana konserwatysta. Skoro uwaza sie Pan za czlowieka inteligentnego, to czemu nie wykracza Pan poza te martyrologiczne schematy?

      • Zadna władza nie chce mieć ludzi samodzielnie myślących. Na Woodstock przyjeżdża co roku prawie milion ludzi. I ten milion niezaleznych ludzi może wyjść kiedys na ulice i obalić pisowski rząd. Więc nie liczyłbym na nowe ksiazki do historii.

        Polska to nei jest kraj. Polska to stan umysłu.

        • Pewnik, Panie Gekkon: z podziałami masz Pan tak, że żadnej ze stron nie da rady przekonać. Nie ma na to siły; na jeden argument wyrasta kontrargument i tworzy się poglądowa zawierucha. Zależnie od miejsca prowadzenia dyskusji, od ilości optującym za Bolkiem, Wałęsą czy oceną Kuklinowskiego, a więc od ambony lub matecznika wyznawców określonej „szkoły”, komentarze będą SŁUSZNE tylko wówczas, gdy trafią na podatny grunt.

      • AntySzyszko
        Ależ nie twierdzę, że zabory były czymś dla nas niezasłużonymi Zapracowaliśmy sobie na to bardzo! Swoim egoistycznym mędrkowaniem, niepotrzebnym tromtadratyzmem i słabością oręża przy jednoczesnej wierze w cuda, sprawczą moc opatrzności oraz narodową przywarę pod tytułem „JAKOŚTOBĘDZIE”.
        Szlachecka Złota Wolność połączona z nadużywaniem liberum veto, są to owoce. Pokłosia, o których nie ma za wiele w podręcznikach. Pisałem o tym niejednokrotnie. Lecz nie tu.
        A szkoda, bo okazuje się, że to co dla mnie jest oczywiste, dla ludzi oblatanych w Historii, znających PW na wyrywki, stanowi problem i wymaga obszernego omówienia.

        • M.J

          …………………

          Dla mnie to też jest oczywiste. Dlatego napisalem to w komentarzu. Ja Panu nie wyrzucam, że Pan coś twierdzi czy nie twierdzi o zaborach. Ależ ociężały z Pana dyskutant. Wszędzie Pan musi widzieć osobiste aluzje. To o zaborach, to była moja dygresja. I to nie do Pana, tylko do innych. Dopiero na końcu wpisu było o Pana felietonie, że sie Pan nim wpisuje w ten sam oficjalny czy tradycyjny model myslenia o naszej historii, czyli wlasnie „jakoś to będzie, może wygramy”.

          Źle Pan napisał ten swoj felieton, brakuje mi w nim pokazania dwóch stron, dwóch spornych koncepcji patrzenia na historię. Jeżeli Pan świadomie to tak napisał, to zawsze będą zarzuty, że tekst jest nieobiektywny. Chyba że Panu nie zależy na obiektywiźmie, tylko na propagandzie. Bo taka jest definicja propagandy.

          Propaganda (od łac. propagare – rozszerzać, rozciągać, krzewić) – celowe działanie zmierzające do ukształtowania określonych poglądów i zachowań zbiorowości lub jednostki, polegające na manipulacji intelektualnej i emocjonalnej.

          Pana felieton wyczerpuje wszystkie skladniki definicji propagandy.

            • AntySzyszko

              ………..

              No coś w tym jest. Ten post Pana M można by odczytywac na zebraniach kółka rózańcowego, albo towarzystwa patriotycznego. Najpierw autor zaczął dobrze bo pisze;

              „Mamy zatem dwie szkoły na temat: był, czy nie było sensu w Powstaniu Warszawskim?”

              Ale nie pociągnał tego tonu, tylko pojechał dalej tak jak mu pasuje, w to co on wierzy.
              A to nie tak. Mamy dwie szkoły na temat całej Polski. Czy Stan wojenny był zły czy dobry. Czy Okragły Stół to zdrada, czy zbawienie. Czy Wałęsa to bohater czy agent Bolek. Wszędzie są dwie szkoły. Czy walczyc czy siedzieć cicho. Czy robic powstania czy sie dogadywać jak Czesi.

              Gość pisze dalej o współczesnej Polsce, dlaczego jest tak „źle”, czytamy;

              „Po staremu jesteśmy zastraszani, boimy się samodzielnie myśleć, wyrażać własne zdanie,”

              Co to za za [netykieta] ?
              Kto sie boi myśleć samodzielnie? Gdzie? Cała Polska sie ze sobą kłóci o każdą pierdołę. Chyba te komenty to najlepszy dowod, że własnie sie nie boimy myśleć.
              I tu też sa dwie szkoły. Jedni mówią „Polska w ruinie”. Drudzy – Polska jest wow.
              Więc po co ten defetyzm. To darcie szat. Przyjdzie tu milion ludzi i powie, ze oni nie są żaden „homo sovieticus”. Że są normalni. Zwyczajni. Ze to jajogłowi „ynteligenci” ich wyzywają od głupiego plebsu.

              Więc mowie, autor zaczął obiektywnie, ale to była tylko ściema i przykrywka bo potem pojechał po bandzie robiąc z ludzi prawie że sowietów z wypranymi mózgami.

              Ale jest i plus, autor fajnie pisze o ciemnych czasach Stalinizmu i PRL. Obrazowo. Dobrze.

              I potem jest zdanie;

              „To dzięki pokoleniu Baczyńskich, pokoleniu walczącemu o wolność w t e d y, mamy ją t e r a z”

              Czyste pieprzenie o niczym. Jeden wielki frazes. Tekst dobry do podstawówki na ściankę Izby pamięci.
              Wolność w latach 90tych wywalczyli wszyscy. Robotnicy i Solidaruchy. Żule i poeci. Wszyscy.

              Może nie nazwałbym postu Pana M czystą propagandą, ale raczej
              przemówieniem na szkolną uroczystość z okazji rocznicy zakończenia II Wojny Światowej.

              pzdr

          • AntySzyszko

            „Ależ ociężały z Pana dyskutant. Wszędzie Pan musi widzieć osobiste aluzje” Jeżeli tak mnie Pan ocenia, to chyba mówimy o różnych rzeczach. Nie wiem, czy mówiąc, że ”wszędzie” widzę Osobiste aluzje” ma Pan na myśli obsesyjne czepialstwo.

            Skoro tak jest, tośmy się nieźle rozjechali. A kiedy pomyślę, że i w innych kwestiach gramy na różnych instrumentach i gdy na dodatek uświadomię sobie, że wszyscy uczestnicy tej dyskusji na eprawdzie zaiwaniają na różnych instrumentach, to przestaje mnie dziwić, że nie możemy jej zakończyć i pójść na piwo.
            ………………………………………….

            100

            tak, to propaganda

  6. Jest więcej komentarzy niż na Onecie, a i tak wszyscy dreptają w miejscu. Jak napisałem wcześniej, obiektywna ocena PW, czy to historyczna, czy moralna jest niemożliwa. Można ewentualnie oceniać PW z punktu widzenia militarnego, a tu jak wiadomo była klęska. Marek Jastrząb ciągle wraca i odpowiada na wpisy. Pewnie go to bawi. Pojawiają się też wątki poboczne, natury „artystyczno-literackiej”. To akurat jest najzabawniejsze.

    Miłego dnia.

  7. Revo

    Już raz wyraziłem skruchę i przyznałem, że mnie poniosło. Lecz tobie nie chodzi o zgodę, ale o dalsze jątrzenie. Jeżeli myślisz, że będę przepraszał wielokrotnie i co chwilę czytał, jak się tu z dziką satysfakcją wypróżniasz mówiąc o szpilce w zadku, to się pomyliłeś.

    Żegnam ozięble

  8. Revo

    Ależ oczywiście, że jako czytelnik ma Pan pełne prawo do własnych upodobań. Wręcz obowiązek dzielenia się z autorem swoimi przemyśleniami. Z tym, że przemyślenia owe muszą być poparte argumentami. Przykładami.

    W latach połowy ubiegłego wieku mój ulubiony pisarz i niedościgły neologista, Argentyńczyk Julio Cortazar, w swoim arcydziele GRA W KLASY zaproponował odbiorcy swojej powieści – aktywny współudział w jej tworzeniu. W latach sześćdziesiątych była moda na utwory tego pisarza, lecz choć przeszła, to ten jego pomysł z twórczym adresatem jest aktualny nadal.

    pozdrowienia

    • M.J

      …………..

      Ohh dziekuje łaskawy Panie, że udzielił mi Pan zgody na wyrazenie swojego zdania o tym jakze błyskotliwym felietonie. Argumentow ma Pan dosyc, prosze sobie poprzewijac te komentarze. Lepiej niż Kwiatuszek, nie da sie juz ocenic Panskiego tekstu — ogólniki, patos, moralizatorstwo, nieobiektywizm. Chodzi Pan tu napuszony jak paw, wiec ktoś podszedł i wbił Panu szpilke w zadek.

    • M.J

      ………..

      Czyżby? Pana samozachwyt nad swoim tekstem jest tak wielki jak Antarktyda. A dlaczego, z tego co widze nei odpowiedzial Pan takim uzytkownikom tutaj jak „Normalny30″, Alien2017″ którzy mają wiedze z zakresu historii. Bo nei ma Pan pojecia o czym oni mowią. Umie Pan tylko rzucac mniej lub bardziej ekscentrycznymi powiedzonkami, wyjętymi z dupy szympansa.

  9. Przeczytałem państwa komentarze do artykułu. Stwierdziłem, że większość z nich nie ma nic wspólnego z tematem poruszonym w artykule, a jedynie są to pseudo wysublimowane dywagacje na temat -dlaczego śnieg jest biały. [netykieta] Ludzie! Każdego dnia przechodzę ulicami Warszawy obok miejsc z tablicami na których są napisy- W tym miejscu hitlerowcy rozstrzelali 150, 30, 70, 200 osób. Tym mądralom którzy podważają i dywagują na temat słuszności lub niesłuszności tego zrywu, proponuję stanąć przy takiej tablicy, dokładnie ją przeczytać i złożyć cześć tym, którzy w tym miejscu zostali zamordowani, a dodatkowo zadać sobie pytanie, co bym zrobił na miejscu tych ludzi, którzy stali tyłem do oprawców, czekając w ciszy na strzał w tył głowy. Dziś, gdy nie ma łapanek i publicznych egzekucji, można sobie jedynie wyobrażać co w tamtym czasie powinno zrobić dowództwo, żołnierze, cywile. Wyobraź sobie, że włazi ci bandyta do mieszkania, przystawia żonie pistolet do głowy, a ty na to patrzysz. Jaka jest twoja reakcja i myśli? Stoisz i patrzysz co zrobi bandzior, czy łapiesz pierwszy lepszy nóż ze stołu i rzucasz się na oprawcę? A może zostawiasz żonę i [netykieta]. Wszystkim mądralom przystankowym życzę miłego dnia. Za kilka dni mamy kolejną rocznicę wejścia kadrówki z Piłsudskim na czele do Kielc. Tamten zryw również uważano za szaleństwo na ów czas.

    • Anndrzej

      ……………………

      To Ty nic nie zrozumiałes z tej dyskusji. Chodzi o to, ze Marek Jastrzab uwaza, ze gdyby nei bylo PW, to nie byłoby Solidarnosci itd. A na to nikt nie ma zadnych dowodow. Druga sprawa: chyab wiesz ile ludzi wymordowano w PW? Okolo 200 tys, wiec te lapanki o ktorych piszesz, to bylo nic w porownaniu do tej rzezi. Wiec jezeli chcesz cos powiedziec madrego, to najpierw czytaj ze zrozumieniem, a potem pomysl. Mam wrazenie ze bardzo mało wiesz na temat PW.

    • Andrzej

      ………………….

      Muzeum Powstania nie pokazuje całej PRAWDY na jego temat. Przeczytaj sobie najbardziej merytoryczny wpis tutaj „Normalnego30″, moze da Ci do myslenia. Nie chce tego rozwijac. Prosta sprawa, był 1944 rok, wojna juz się kończyła. Gdyby AK nie kazala ludziom walczyc, to Warszawa bylaby wolna po miesiacu bo Sowieci by miasto wyzwolili, stali juz za Wisłą. I nie byłoby tej rzezi ludnosci cywilnej, oraz zniszczenia 90% miasta. Dziwi mnie, ze akurat o tym nie chcesz napisac.

      • Revo, AK nikomu nie KAZAŁA walczyć. Sowieci czekali na wybicie powstańców czekających na pomoc, którą mieli nadzieję dostać w ciągu kilku dni. Nikt się nie spodziewał tak potwornej reakcji hitlerowców, którzy byli totalnie zaskoczeni siłą i determinacją walczących. Na wieść o klęsce niemców w pierwszych dniach, Hitler kazał zabić każdego Polaka i zrównać miasto z ziemią.
        Poza tym, my dziś wiemy, że w 1944, wojna dobiegała końca, lecz w tamtym czasie tego nikt nie mógł wiedzieć, bo ta wojna była i nikt nie powiedział, że będzie trwać jeszcze kilka miesięcy.

        • Dowództwo AK dalo rozkaz, to jak mam to nazwać. Tylko, że Ty nei wiesz ilu innych dowódców było przeciwnych temu rozkazowi. Musialbys sie zapoznac z tematem, jezeli o tym nie wiesz. Bo pewnie nie wiesz, ze gen Anders rozwazał postawienie całego AK pod sąd wojenny, za to że wydali rozkaz do walki bez profesjonalnego przygotowania, posyłając zołnierzy na pewną śmierć. A chyba wiesz kim był gen. Anders. Było tu juz o tym mowa, musialbys poczytac uwaznie wszystkie komentarze. Owszem, nikt nie wiedzial ile potrwa wojna, ale Sowieci byli juz w Warszawie wiec wyzwolenie samej Warszawy to była kwestia paru tygodni. A to, ze niby nikt sie nie spodziewał takiej reakcji Hitlera, to absurd. Pewnie wg Ciebie Hitler by wszystkim powstancom pogratulowal za bohaterską walkę i zaprosil na szampana. Jestes laikiem w kwestiach historii Polski.

  10. Drogi LOSIE!

    I mnie Pani robi wytyk, żem groteskowy? A kto pisał,” „Starzy” muszą odejść, ustąpić miejsca. A jak nie odejdą sami, to ich wyniosą” Gratuluję subtelności. Niedługo Pani też znajdzie się na wylocie, bo przyjdą młodsi.

    Skoro bredzą w stylu Pietrzaka czy innego Wolskiego, to jak najbardziej owszem, powinni trafić na łono. Ale jeśli mają umysły chłonne, pozbawione pleśni braci Kaczyńskich, naród w porywie miłosierdzia powinien zrzucić się im na emeryturę i odseparowanie od władzy.
    Problem jest więc z durniami, a nie z wiekiem.

    Poza tym co Panią napadło, by nazywać mnie literatem? I do tego tęskniącym za dawną formą publikowania? Do literata mi daleko. Zwłaszcza do nieomylności.

    Znowu porusza się Pani w obrębie stereotypów. Bo takim stereotypem jest automatyczne skojarzenie pisarza „starej daty” ze starymi nawykami do tradycyjnych metod druku.

    • M.J

      ………………………

      Bo pisze Pan bardzo czesto w sposób groteskowy.

      „Znam małoletnich, mózgowych pryków wartych nieistnienia i ludzi o kondycji zmurszałej”.

      Ludzi o kondycj zmurszałej — ten szyk przestawny, ten ekscentryczny dobór słów… Jes w tym coś groteskowego. Nie czuje Pan tego że ktos moze czytac miedzy wierszami? Po tym jak i co Pan pisze, wyraza sie Pana osobowosc. To sie czuje. Na poczatku tej rozmowy stwierdzil Pan, że nie uznaje „anonimów”, no to łatwo sie domyslic, jakiego rodzaju jest Pan pisarzem. My na takich mowimy „old school”, ale to i tak jest okreslenie pozytywne.

  11. „Co by było gdyby”

    Tak w skrócie można by określić te wszystkie amatorskie, historyczne dywagacje o PW. Zarówno po stronie autora felietonu, jak i jego oponentów. Fakt — teza, że PW pomimo straszliwej klęski pomogło Polsce, jest oficjalnie lansowana przez Rząd, wiec korzysta z oficjalnych kanałów propagandowych. Ale teza przeciwna, lansowana przez wielu niezależnych badaczy i publicystów, a mianowicie, że PW na nic nie miało realnego wpływu, jest również bogato udokumentowana np. 3 lata temu ukazała się książka Szymona Nowaka pt „Warszawa 1944. Alternatywna historia Powstania Warszawskiego” w wydawnictwie Fronda. Mamy również znaczące wypowiedzi prof. Ciechanowskiego i prof. Pełczyńskiego.
    Dlatego ma rację uzytkownik „Tescomaniak”, który nikomu nie przyznał racji w tym sporze. Dziennikarz Andrzej Fedorowicz idzie jeszcze dalej, pisząc ostatnio w Newsweeku, cytuję:

    „Opór, który napotkali komuniści, podporządkowując sobie Polskę, był zaledwie cieniem tego, z czym mieliby do czynienia, gdyby Armia Krajowa pozostała w Warszawie żywą siłą.”

    Dziwne jest to, że tacy historycy jak Norman Davies interpretują fakty pod swoją tezę, czyli że PW miało duże znaczenie dla odzyskania niepodległości Polski w 1989 r, co jest wnioskiem nieuprawnionym.
    Prawda jest taka, że te fakty można interpretować w zupełnie inny sposób – Stalinowi zależało na tym by PW nie trwało zbyt krótko. Stalin czekał, aż wyjaśni się sytuacja na Zachodzie, a Armia Czerwona zajmie Bałkany. Jednak AKowcy o tym nie wiedzieli. Ich decyzja była straszliwie przewidywalna – wybucha kolejne źle przygotowane powstanie.
    Stalin cały czas prowadzi grę pozorów z Aliantami i AK – zgadza się nawet na zrzuty broni. Na Czerniakowie ląduje desant kilku tysięcy żołnierzy Armii Berlinga. Walki zostają przedłużone o kolejny miesiąc.

    Co to wszystko oznacza?

    Przede wszystkim ignorancję osób wypowiadających się na temat znaczenia PW dla dalszych losów kraju. Pan Marek Jastrząb nie jest w tej kwestii wyjątkiem. Jego teza, choć barwnie opowiedziana, nie wykracza poza literaturę „political fiction”. Mówiąc wprost – jest to mniej lub bardziej prawdopodobne „gdybanie”.

    Jak należy zatem pisać o PW?

    W mojej ocenie, badanie wpływu PW na losy Polski po 1944 r należy zostawić profesjonalnym i niezależnym historykom – i skoncentrować się na uczczeniu ofiar. Należy się rownież wystrzegać wszelkich prób „mitologizowania” PW, oraz tworzenia kultu PW, ponieważ może to niebezpiecznie wypaczyć „społeczny genotyp” i sprawić, że naród zamiast racjonalnie pracować nad swoim losem i dobrobytem, w chwilach kryzysowych, zawsze będzie liczył na jakiś kolejny „Cud nad Wisłą”.

    Pzdr.

  12. Marek Jastrząb ma rację i jej nie ma. Jest białym krukiem i czarną owcą jednocześnie. Co to znaczy? Postaram się to szybko wyjaśnić. Jego felieton jest mini wykładem z historii Polski po 1944 roku. Jego tekst jest wielkim uogólnieniem, ale to oczywiste ponieważ jest dość krótki. Jastrząb nie pisze mentorsko, ale z pasją – i to może byc dla niektórych irytujące. Jego wizja historii po 1944 nei jest zbyt „odkrywcza” czy „alternatywna”. On niczego nie demaskuje, ponieważ chce się koncentrować na faktach najważniejszych. W jego wizji, Polska odzyskała swoją niepodleglość głównie dzięki powstańczym zrywom, ktróre układają się w jeden logiczny ciąg. Więc po powstaniach pod Zaborami, mamy Powstanie Warszawskie, a potem powstanie Solidarności zakończone Okrągłym Stołem i Wyborami do Sejmu 4 czerwac 1989. Jastrząb uważa, że to te wielkie powstania utorowały nam droge do wolności. Tyle i aż tyle. Nie pisze o rzezi na Woli poniewaz dla niego celem nadrzędnym była wolna Polska. Tak, to brzmi strasznie, bo w PW zginelo 200 tys ludzi, ale dla niego od życia ludzi było coś wazniejszego — wolnosc kraju i ta straszna ofiara musiała być poniesiona. Potem Jastrząb pisze o współczesnej Polsce, o tym, że do naszej polityki wraca oportunizm, pospolitość, prywata, chamstwo. Jest to dla niego śmiertelne zagrożenia dla naszej wolności. Pisze też, ze Polacy nie pozbyli sie podłych cech swojego charakteru. Polacy nie zbudowali spoleczenstwa obywatelskiego.

    Dlaczego jego tekst spotkał się na Eprawdzie z krytyką? Moim zdaniem z kilku powodów. Marek Jastrząb reprezentuje swiatopogląd dość konserwatywny, co ludzie młodzi traktują z rezerwą, a nawet kpiną. Jednym slowem, nie trafił na Eprawdzie w swój „target”. Trafił na ludzi oczytanych, wykształconych, krytycznych, którzy ściemy nie kupują. I niestety na ich pytania i wątpliowści po publikacji tekstu, zareagował nerwowo, arogancko, z wyższością, co wywołało falę nieprzychylnej złośliwości. Może gdyby używał wielu, solidnych naukowych argumentów, to zdołałby przekonać do siebie nowych, krytycznie nastawionych czytelnikow. Może powinien znacznie spuścić z tonu odpowiadając na niektóre komentarze. Ale on tego nie zrobił, bo albo nie chciał, albo nie umiał. Może po prostu nie ma dostępu do nowych, nieznanych historycznych faktów, które zaczynaja dopiero wychodzić na światło dzienne. Mam tu na mysli głównie kontrowersje wokół decyzji o wybuchu PW i spraw związanych np. z układem w Magdalence w 1989 roku. Może nie jest historykiem tylko literatem.

    I tu dochodzimy do sedna — czy to co napisał Marek Jastrząb jest w ogóle prawdą? Bo tylko to się liczy – prawda, fakty, liczby, twarde dane. Młodzi ludzie (wszyscy samodzielnie myślący) mają alergię na kłamstwa, na uzurpacje, na mitologizowanie historii, na fałsz, na ściemę. I o tym Marek Jastrząb być może zapomniał. Młodzi ludzie są z natury buntownikami, we wszystko wątpią i ciągle poszukują, co jest zresztą wspaniałą cechą.

    Więc powtórzę jeszcze raz — czy to wszystko co napisał Marek Jatrząb w swoim felietonie, czy ta jego wizja torowania drogi do odzyskania wolności Polski poprzez krwawe, przegrane, tragiczne powstania ma pokrycie w rzeczywistości?

    Niestety, nie da się na 100% powiedzięc „tak”, albo „nie”, ponieważ ciągle nie znany wszystkich faktów na temat naszej historii po 1944. Jastrząb nie ma prawa powiedzieć: „było dokładnie tak jak Wam to opisałem”. Ale też jego krytycy tutaj nie mają prawa powiedziec: „Jastrząb, nie masz racji, mylisz się”. Sytuacja jest więc patowa.

    Miłej nocy.

    • Tescomaniak

      Rzeczywiście, spostrzegłem, że mam problem ze znoszeniem krytycznych uwag. Przepraszam za to, a dziękując za zrozumienie moich intencji, przesyłam opowiastkę z wczorajszego dnia:

      pewien psycholog powiedział: „okazuj człowiekowi tyle szacunku ile wynika z Twojego charakteru, a nie na ile zasługuje jego charakter”, a powiedział tak w kontekście emocjonalnego wybuchu Jurka Owsiaka skierowanego do Krystyny Pawłowicz. Stwierdził, że Pan Jurek powinien przeprosić ją za przesadnie obraźliwe słowa.

      Kiedy przeczytałem ten koncyliacyjny tekst, zacząłem medytować nie tylko nad współczesnym rozumieniem kultury dyskusji, ale przede wszystkim nad PRZYCZYNAMI niekontrolowanych wybuchów.

      Pytanie, czy Owsiak miał prawo tak zareagować, stanowi klucz. Nie chodzi tu wyłącznie o kontrowersyjną postać Pani Krystyny, odrażającego harcownika PiS-u. Chodzi o nieprzerwane nękanie Owsiaka i WOŚP, niszczenie go na wszelkie sposoby, posądzanie go o wszystkie zbrodnie tego świata, słowem, odsądzanie faceta od czci i wiary. Pani Krystyna była zaledwie katalizatorem zdarzenia. Wyzwalaczem reakcji. Przekroczeniem Rubikonu Cierpliwości.

      Dotychczas Pan Owsiak zachowywał się powściągliwie. Lecz od kiedy PiS dorwał się do władzy, zaczęły się wzmożone ataki na jego działalność. TVP, przekształcona w propagandowy tam-tam ksenofobiczny odmówiła mu transmisji ze zbiórki pieniędzy na medyczne cele, a gdy transmisja i zbiórka odbyły się w innym miejscu, gdy na dodatek okazały się, wbrew PiS-owskim oczekiwaniom, jeszcze większym sukcesem, zaczęto poszukiwać kolejnej dziury w całym.

      Padło na „Przystanek Woodstock”, miejsce kultu wszeteczeństwa dla telewizji „Trwam” i jej akolitów oraz przyczółek normalności dla ludzi wyzwolonych z parafiańszyzny i przesądów z piekła rodem. Zaczęto nasyłać na niego rozmaite kontrole i pod pozorem troski o zachowanie bezpieczeństwa wykończono organizację Festiwalu.

      Życie polegające na radzeniu sobie ze stresem, na opędzaniu się inwazji zaczepek, nie sprzyja dobroci charakteru. Sprzyja prostracji raczej, aniżeli nerwowej sprawności. Nic więc dziwnego, że któregoś dania nie wytrzymał: poniosło go, dał plamę i pojechał po bandzie. Bo uświadomił sobie, ile stracił cennego czasu na kopanie się z koniem.

      • No i dobrze. Nie chce do tego wracać, ale problem powstał wtedy gdy Pan stwierdził, że nie rozmawia z „anonimami”, włączając mnie, zacytuję:

        „W Internecie powinien być wprowadzony zakaz anonimowego pisania. Argument: jako społeczeństw nie dorośliśmy do tej formy komunikowania.”

        Podejście kuriozalne, ponieważ nei od dziś internet jest anonimowy. Wg mnie to jego wielka zaleta, tylko trzeba to chciec dostrzec. Słynny portal 4chan, gdzie narodzilo sie pare waznych ideii, jest całkowicie oparty na anonimowosci (nie trzeba sie logowac i rejestrowac). W koncu Temida ma zasłonięte oczy nei bez powodu – zeby była bezstronna.

      • M.J

        „Bo uświadomił sobie, ile stracił cennego czasu na kopanie się z koniem.”

        @ @ @

        Rozumiem aluzję, ale może się mylę. Dla Pana ta wymian zdań tutaj była „kopaniem się z koniem”?

        Mam wrazenie że jest Pan człowiekiem, przepraszam za określenie „starym”. Nie czuje Pan netu. Nie widzi tej rewolucji w mediach. Pewnie tęskni Pan za czasami gdy artykuły były publikowane w gazetach, na papierze. Bo nie było trolli, nie było krytykowania przez „anonimów”. Był nieomylny, wspaniały człowiek pióra i wszyscy mu schodzili z drogi.

        Czasy się zmieniły. Osobiście uważam, że teraz jest „lepiej”. „Starzy” muszą odejść, ustąpić miejsca. A jak nie odejdą sami, to ich wyniosą.

        • Los

          Fakt, teraz jest lepiej. Ale jest lepiej NIE DLA WSZYSTKICH. I o tym należałoby pomówić. Moim piskliwym zdaniem estyma i znaczenie przypisywane ludziom rozkładają się nierównomiernie: na kilogram nastolatków przypada pół deko starca (Wszelako paskudni starzy, co z racji nagrobkowego wieku powinni okazać takt i zniknąć bez ociągania, uparli się, by, wbrew modlitwom Losu, pobrykać jeszcze po tym padole łez)

          Starca postrzega się zwykle stereotypowo: jako bezzębną, zdziecinniałą i mlaszczącą kreaturę w gustownych pampersach. Najchętniej trzyma się go z dala od ludzkich siedzib, w domach opieki dla zgredów. Starzec jest natręt, niechciane zło, rozkwękana niedojda.

          Znam małoletnich, mózgowych pryków wartych nieistnienia i ludzi o kondycji zmurszałej, a mimo to intelektualnie sprawnych, bywałych w świecie, obeznanych z technicznymi nowinkami, na przykład z Internetem. Odznaczających się duchową młodością. W tym miejscu posłużę się cytatem: „młodym być, to mając pod setkę, strzelić z procy w napuszoną czachę luminarza…”

          • M.J

            @ @ @

            Groteskowe są te Pana nawijki. Czy ja miałam na mysli wysyłanie ludzi do domów starców? Miałam na myśli konkretne osoby, choć nei wymieniłam ich z nazwiska. Kto rządzi Polską? Kaczyński — człowiek pod 70tke. Albo ten Macierewicz czy Szydło. Same stare, zgłupiałe zgredy. A kto jest w panteonie sławy czcigodnej RP? Wajda, Janda, Gajos i Olbrychski? Ahh zapomniałam, najwybitniejszy Polak – Papież. Żałosne. To, że ludzie starzy mają wiedzę i doswiadczenie jest jednym wielkim mitem. Chyba, że mówimy o chirurgach albo muzykach jazzowych LOL. Zresztą Pan tu nikomu nie odpowiada na pytania. Wybiera Pan sobie jedno zdanie, które mu pasuje i sie do niego odnosi. A pomija inne, mniej wygodne. A mówiłam, że wszyscy Ci „wielcy” literaci rocznik 39′ nie mogą przeboleć, że wynaleziono Internet, który zdemokratyzowal sztukę. Zrzucił Was z piedestału, rozwalił te wasze wieże z kości słoniowej. Teraz jęczycie po kątach, że „kiedyś było lepiej, a teraz wszędzie plebs”. Bulwersujecie sie gdy ktoś was skrytykuje, osądzi. Geniuszem był Michał Anioł albo Edison, a nie Marek Jastrząb. Przykro mi. „Deal with it or fuck off” jak napisał Tescomaniak.

    • Tescomaniak

      ……………………

      Nawet jezeli dostaniemy nowe, szokujace fakty historyczne po odtajnieniu archiwów w Moskwy czy Londynie, to i tak ludzie nie przelkna prawdy i dalej bedą mitologizowac historie kraju. Widzimy to na przykladzie Lecha Wałęsy. Jezeli nawet na 100% bedzie udowodnione ze Walesa to Bolek i wszystko bylo ukartowane, to i tak polowa Polakow w to nei uwierzy.

      • 100

        Z tymi dowodami, to bez przesady; za duże mamy zamieszanie z „mówiącymi mętną prawdę”. Codziennie mamy do czynienia z obalaniem autorytetów i jest to bardzo bolesny proceder.

        Doświadczasz zatem galopującego rozczarowania, bo pewnego pięknego dnia budzisz się w radosnym nastroju, a tu nagle dowiadujesz się że Wisława Szymborska to stalinówka, a Andrzej Szczypiorski to kapuś. Pierwszej wody donosiciel, upaprany w kablowanie tak samo jak Ryszard Kapuściński, mój mistrz. Doskwiera ci więc zgaga, dręczy tkliwa szaroburość i masz „uzasadnione podejrzenia na granicy pewności”, że twój świat zwariował, bo to, czego się uczyłeś i co wyznawałeś, rozpadło się na atomy. Weszło do archiwum i należy do niegdyś wyznawanych osobliwości i siedzi po prawicy absurdu, tobie zaś zostało robienie kwaśnej miny.

        A dnia następnego trzepnie cię w ucho kolejna informacja, ta mianowicie, że nie tylko literaci byli kanaliami, bo okazuje się, że gdzie nie spluniesz, tam jak korniki na szyszkach wyrastają lewaki, komuchy, homosovieticusy. Okazuje się, że cały PRL został przeżarty esbecką spuścizną i praktycznie nie ma teraz ludzi wolnych od czerwonego gówna.

        Dlaczego nie ma? Uprzejmie spieszę oznajmić, że z powodu tego, iż wszyscy są z niego. Wniosek z niszczenia autorytetów jest taki, że nie wystarczy, by zdechło jedno pokolenie. Kilka musi przetańczyć się na łono Abrahama, byśmy, jako naród, doszlusowali do normalności.

        • M.J

          ……………….

          „Najgorsza prawda jest lepsza od najpiękniejszego kłamstwa”.

          Wolę doświadczać tych „galopujących doświadczeń”, niż po 7 latach paść na glebę z wściekłości bo mój idol kolarski Armstrong ćpał i oszukiwał żeby wygrywac zlote medale. Ja rozumiem, wszędzie jest wojna propagandowa, nikomu nie można ufać, są „fake newsy”, są kampanie oszczerstw. Jednak dla samej zasady, trzeba na prawdę czekac i nie wolno jej zaprzeczac tak jak Pan to robi. Nie wolno wierzyć w złote cielce. Mnei PRL nei obchodzi, nei znałem PRLu. I nie obchodzą mnie wasze gierki o to, kto był komuchem, a kto nie.

    • „jego wizja torowania drogi do odzyskania wolności Polski poprzez krwawe, przegrane, tragiczne powstania”

      ……………………….

      Czy Polska mogła iść inną drogą? Prosta sprawa – Czechy.
      Nie urządzali wielkich powstań. Nie wywijali szabelką i zobaczmy jak wyglądają obecnie Czechy i Polska.
      Gdzie się lepiej żyje i gdzie jest wyższa kultura.

  13. M.J

    „tekst umieszczony na jednej stronie, spotyka się z pozytywnym rezonansem, a opublikowany na innej, zostaje schłostany bez opamiętania.”

    ,,,,,,,,,,,,,,,,,,,,,,,,,,,

    Myślę, że wiem w czym jest problem. Powiem Panu jak ja odebrałam Pana artykuł. Jestem studentką. Oczywiście sa to tylko moje subiektywne wrażenia.

    1) Patos
    2) Ogólniki
    3) Pierwsza osoba liczby mnogiej „myślimy”, „robimy” co daje wrażenie wypowiadania się za innych, w imieniu innych
    4) Mentorski ton, fatalizm
    5) Moralizm i krtytykanctwo współczesnej Polski i Polaków. Akurat tego ludzie bardzo nie lubią, gdy im się wmawia, że ciągle mają „sowiecką” mentalność i są „niewolnikami” albo „łachami”
    6) Wątpliwa czy nawet błędna argumentacja naukowa tzn brak uwzględnienia najnowszej wiedzy historycznej odnośnie Powstania Warszawskiego
    7) Pominięcie kwestii straszliwej tragedii ludności cywilnej Warszawy
    8) Nieobiektywizm jak w 6)

    Przeczytałam uważnie Pana artykuł, ale szczerze mówiąc nei wyniosłam z niego nic nowego, świeżego, co mogłoby mnie zainteresować, skłonić do refleksji. Powiela Pan moim zdaniem inne tego typu publikacje, charakterystyczne obecnie dla prawicy i tzw. obozu narodowego, starające się podtrzymywać ślepy kult Powstania. Ale myślę, że najbardziej czytelnika może zaboleć to, że między wierszami oraz wprost, pisząc o teraźniejszości, oczernia Pan Polskę i Polaków i kpi sobie z ludzi. To chyba tyle.

    Pzdr

    • Kwiatuszek

      Gratuluję wyboru: jak na osobę młodą, masz rażąco pensjonarski nick. Zmień go, bo teraz nie ma mody na romantyczne wzdychy i achy. Kalkulacja, buchalteria, pragmatyzm, oto Twój matematyczny świat. Świat pozbawiony emocji, zaangażowania, romantyzmu i trzeźwych ocen. Świat, w którym nie ma miejsca dla Krzysztofa Kamila Baczyńskiego, nie wspominając o Norwidzie czy Conradzie z jego „zacofanymi” poglądami na moralne dylematy.

      Sądzę, że nie jesteś wyrazicielką studenckiej braci, bo ta grupa społeczna jest mądra, dojrzała, ciekawa poznawania świata i nad wiek rozgarnięta. Z Ciebie natomiast jest bojaźliwy prymityw zapatrzony w swój pępek. Traktujący własne i cudze życie jak nieustanną balangę.

      • M.J

        „Świat, w którym nie ma miejsca dla Krzysztofa Kamila Baczyńskiego, nie wspominając o Norwidzie czy Conradzie z jego „zacofanymi” poglądami na moralne dylematy.”

        @ @ @

        Świat bez Baczyńskiego i Conrada, Norwida? I co z tego skoro jest nowy świat a w nim Banksy, Hirst, Koon, Ginsber, Chomsky. A te „moralne dylematy” o których Pan mówi wystrzeliły dziś na nowy level z szybkością światła i nie mają dziś nic wspólnego z waszą polską przaśną martyrologią, kultem porażek, klerykalnym katolicyzmem.

        Jak mozna robić człowiekowi „jazdę” za zwykły wpis? Nie mając pojęcia kim jest. Pisać że

        „Z Ciebie natomiast jest bojaźliwy prymityw zapatrzony w swój pępek. Traktujący własne i cudze życie jak nieustanną balangę.”

        Pisząc w taki sposób stawia się Pan na tym samym poziomie co p. Pawłowicz z Sejmu.

        P.S Tez jestem studentką.

    • Jastrząb [netykieta] i zaorany.
      Jego chamska odpowiedź na mega merytoryczny wpis Kwiatuszka właściwie kończy dyskusję z tym człowiekiem. A była nadzieja na recjonalną odpowiedź. Byłem ciekaw dlaczego ma takie zdanie o Polakach. Dlaczego tak na nich pluje żółcią. I dlaczego nie widzi tej drugiej strony PW. Liczyłem na to, że jakoś to tutaj wyjaśni. Ale nie, było tylko odszczekiwanie i złośliwości.
      Jastrząb okazał się Sępem padlinożercą.

    • Kwiatuszek, Maria,i Locos oraz pozostali

      Poddaję się; nie ma siły na szarańczę. Jeden człowiek nie poradzi sobie z odpowiadaniem po wiele razy na te same zarzuty. Tym bardziej, kiedy zostały przeze mnie zdementowane jako bezzasadne. Kiedy po raz enty mówię, co miałem na myśli i po raz enty natykam się na te same zarzuty o np. moralizatorstwo, nie dziwcie się, że w końcu nie wytrzymuję i wyskakuję z kapci.

      W tej chwili i w tym miejscu nie chodzi o wyjaśnienie o powiedzenie prawdy, jacy jesteśmy i co się nam, jako narodowi – przydarzyło, lecz o to, kto komu i jak skutecznie dokopał. Zostałem waszym workiem treningowym a dyskusja o PW przekształciła się w zabawę w niszczenie mojej odporności.

      Na tym poprzestanę. Dla Was to moja kapitulacja. Dla mnie nauczka. Dziękuję mimo to. Żałuję tylko, że nikt z redakcji nie pomógł mi w odpieraniu zarzutów.

      • Panie Marku. Uważam, że Pan przesadza. Fajnie było poczytać jak sie spieracie. Nie odpowiadał Pan na konkretne, merytoryczne pytania, wiec prawdopodobnie to stanowiło przyczynę złośliwości. Zresztą czyż złośliwość nie jest oznaką inteligencji? Jest Pan bardzo inteligentnym człowiekiem, ale nie nieomylnym i nie umie się Pan przyznać do swoich błędów. A samokrytyka jest cechą wielkich ludzi. Eprawda jest jedyna w swoim rodzaju. Proszę o więcej publikacji.

      • M.J

        „Kiedy po raz enty mówię, co miałem na myśli i po raz enty natykam się na te same zarzuty o np. moralizatorstwo,”

        …………………………

        Przewinąłem całą dyskusję jeszcze raz od góry na dół i ani raz nie było z Pana strony konkretnej odpowiedzi np o to „moralizatorstwo”. Ani raz. Więc proszę nie odwracać kota ogonem. A to stwierdzenie:

        „przeze mnie zdementowane jako bezzasadne”

        świadczy o tym, ze ma Pan niezły tupet i uważa się za nieomylnego. „Zdementowane”, „bezsadane” tak to mówią urzędnicy a nie normalni, otwarci na krytykę ludzie.

        Miłego dnia.

          • Żaden artysta nie znosi dobrze krytyki. Zaden. Nawet jezeli jest merytoryczna. Tutaj cześciowo była merytoryczna, a cześciowo były to zwykłe popisy, jakby niektorzy komentujacy chcieli dobrego autora przydołować. Bo Jatrząb lata wysoko, pisać i myśleć umie, choć ma problem z przyjmowaniem krytyki. Tak, to prawda też tej zasłużonej. Ja bym nigdy nie odpisal tak jak on to zrobił w stosunku do Kwiatuszka, bo tak konkretnej, rzeczowej mini recenzji dawno nei widziałem. Ale jasne — taka rzeczowosc moze strasznie zaboleć. Z drugiej strony wypowiadaja sie tutaj ludzie, ktorzy nie przujmuja do wiadomosci tego, ze ktoś ma inne, wyraziste poglady. Felieton to nie jest naukowy elaborat. To lużna forma literacka i autor nie musi sie z niczego nikomu tlumaczyć. Moze klamać, może ściemniać. Może obrazac. Może wszystko. Deal with it or fuck off. Got it?

            • „To lużna forma literacka i autor nie musi sie z niczego nikomu tlumaczyć. Moze klamać, może ściemniać. Może obrazac. Może wszystko.”

              …………………………..

              Pieprzenie o Szopenie. „Może wszystko”. Jeżeli będzie pisał kłamstwa o faktach, to straci wiarygodność jako autor i może najwyżej pisać do gazetki pracowniczej w Tesco.

    • drogi Kwiatuszku. Pachnij sobie, patrz w lustro, pisz smsy do koleżanki, ale nie wypowiadaj się publicznie. Życzę Ci, byś skończyła te swoje studia, ale sięgnij czasami go swojej głowy, gdzie powinien być ośrodek odpowiedzialny za myślenie. Czasem się przydaje. Pozdrawiam Kwiatuszku.

  14. M.J

    „kwitnie dyletanctwo, nepotyzm i chałupnicze metody naprawy kultury, nauki, służby zdrowia. Dalej pleni się pogarda dla człowieka, szerzy łapówkarstwo, rośnie arogancja i pączkowanie administracji. Załganie, przemoc i fałsz są zjawiskami coraz częstszymi, wzrasta społeczna frustracja, rozczarowanie, agresja i zniechęcenie; bieda ściga się z nędzą.”

    //////////////////////////////////

    Positivum Jedna tabletka dziennie Bez recepty

  15. Witam wszystkich.

    Zawiązała się ciekawa dyskusja. Mnie w tekscie M.Jastrzębia zainteresował inny akapit, cytuję:

    „To dzięki nieprawdopodobnemu bohaterstwu AK i walce całego miasta, nie zostaliśmy wcieleni do reszty radzieckich republik.”

    Wg mnie jest to teza mocno naciągana. W stosunku do Polski czy Czech i Słowacji Stalin nie brał na poważnie pod uwagę możliwości „wcielenia”. Doświadczenia z Polakami z okresu zaborów przynosiły konkretne wnioski. Próba wchłonięcia jest kłopotliwa i kosztowna. Lepiej mieć w takim kraju oddany, bezwolny rząd i wpływ na wszystkie aspekty życia niż bawić się w faktyczną okupację. Rosja miała o wiele korzystniejszą sytuację jeśli chodzi o RON przed zaborami, niż po. Wydaje się również, że zespół takich uzależnionych państw mógłby stanowić jakieś zabezpieczenie od zachodu dla ZSRR. Do tego dodajmy fakt stacjonowania wojsk sowieckich w Legnicy i innych miastach. Według mnie twierdzenie, że Polska nie stała się jedną z republik tylko dzięki Powstaniu Warszawskiemu jest niestety fałszywa, choć oczywiście z moralnego punktu widzenia brzmi atrakcyjnie. Dzięki temu mit o potrzebie i bohaterstwie Powstania ciągle jest żywy. Wydaje się, że jako Polacy nie jesteśmy jeszcze gotowi na przełknięcie gorzkiej pigułki prawdy o PW.

    • Alien 2017

      Rzeczywiście, PW trudno uważać za sukces. Militarnie była to tragedia, lecz moralnie pokazało, że nie jesteśmy ciepłe kluchy. Tym niemniej GORZKA PIGUŁKA ciężka do przełknięcia. A dla większości, jak się okazało – NIEMOŻLIWA DO ZAAKCEPTOWANIA.

        • Siedzi sobie taki papierowy Bonaparcik przed laptopem i ma zajawke że steruje światem na odleglosc. Rzeź Woli nazywa „pokazaniem ze nie jestesmy cieplymi kluchami”. Z czym jeszce wyjedzie nasz felietonista spod laptopa? Polsko drżyj bo oto nadchodzi literat – sumienie narodu.

          • Pani Mario!
            Komentarz na temat użytego przeze mnie sformułowania „ciepłe kluchy” a także stwierdzenie, że jestem „papierowy Bonaparcik przed laptopem „, a także ostrzeżenie: „oto nadchodzi literat – sumienie narodu”, są to wyjątkowo podłe uwagi świadczące o Pani złej woli.
            Po pierwsze skąd wytrzasnęła Pani informację, że pisząc o ciepłych kluchach miałem na myśli Rzeź Woli? Z jakiego fragmentu mojej wypowiedzi zaczerpnęła Pani tego rodzaju kretynizm?
            Zanim chlapnie Pani coś takiego, warto zapoznać się ze znaczeniem tego określenia. Powiedzenie, że dowiedliśmy, iż żadne z nas ciepłe kluchy i trzeba się z nami liczyć, mogło być przecież zastąpione hetką-pętelką.
            Po drugie: za cholerę nie mam w sobie cech Bonaparcika.
            Trzecie: nie ubiegam się o urząd Sumienia Narodu.

            • Wrzuc na luz Mr M.J, nikt tu nie chce Pana obrazac, co najwyzej zrobic lekka bekę. Nawet nie z Pana po nazwisku ale z tych panskich napuszonych bog-honor-ojczyznianych nawijek przypasownych do domow spokojnej starosci. Wiadomo, sowieci są w nas, kosmici są w nas. Polska Mesjaszem Kosmosu.

            • „Po pierwsze skąd wytrzasnęła Pani informację, że pisząc o ciepłych kluchach miałem na myśli Rzeź Woli?”

              …………………………….

              Nie jesteśmy na wykładzie z logiki. Każdy tekst ma różne warstwy znaczeniowe. W sumie też mi sie wydaje dziwne, że autor pisząc taki art, nie wspomina ani słowem o Rzezi Woli i Ochoty. Jakby w PW tylko byli bohaterzy i Sowieci za rzeką. Gdybys wtedy TAM był i widział na wlasne oczy stosy trupów siegajace 2 pietra, krew wypływającą z rynsztoków na ulicę, to zaręczam Panu – NIGDY takiego przemądrzałego artykułu byś Pan nei napisał.

      • „Szkoda, że w części społeczeństwa dalej pokutuje rosyjska brednia o nieopłacalności Powstania”

        ………………………

        Moim zdaniem to nie kwestia „rosyjskiej bredni”, ponieważ np moi znajomi studenci historii UŚ sa z pokolenia, które nawet nie pamięta PRL-u. Po prostu od lat 90-tych ukazuje się w Polsce coraz więcej opracowań na temat PW podchodzących do tematu w sposób obiektywny. Swoje trzy grosze dodali również artyści np. A.Wajda filmem „Kanał” odmitologizując PW. Prawda o PW przebiaj się tak jak kiedys przebijajła się prawda o Katyniu. Ciekaw jestem co Pan nazywa „brednią”. Chyba nie decyzje władz II RP (ge. Sosnkowski) o wyłączeniu Warszawu z działań zbrojnych, o czym pisze J. Matłachowski w ksiązce „Kulisy genezy Powstania Warszawskiego”. Również Jan Nowak Jeziorańskim który miał spotkania z Churchillem, uprzedzał AK, że Polska Brygada Spadachronowa nei przybędzie z pomocą, oraz że sytuacja międzynarodowa jest dla Polaków bardzo niekorzystna. Tych materiałów jest mnóstwo, nie ma tu miejsca na ich przytaczanie. Więc niestety opinia, że to Sowieci lansowali tezę o „nieopłacalności” PW jest nieprawdziwa.

        • Obawiam sie mlody człowieku, że z rzeczowymi argumentami do Pana Marka Jastrzębia nie trafisz. On ma swoją tezę, którą ktoś mu wbił młotkiem do głowy i będzie jej bronił jak niepodległości. To jest typowy sfrustrowany rzeczywistością moralista, kóry zna się na wszystkim i na niczym. Pouczanie innych to specjalnośc takich zwiędłych starców jak On. Oczywiście, zaraz rzuci tu jakieś zgrabny bon mot, żeby mnei wyśmiać. W tym akurat jest sprawny.

          • AntySzyszko
            Dzięki, chłopcze; dobre i to, że chociem staruch, tom sprawny w bon motach. Ty też (wybacz tykanie) jesteś sprawny, lecz w dziedzinie głoszenia młodzieżowych bredni.
            Wielokrotnie mówiłem o PW rozróżniając aspekt wojskowy od moralnego, lecz Ty z uporem maniaka nie dostrzegasz, że można je (PW) oceniać z DWÓCH stron.

    • AntySzyszko

      Jako rozmówca (AntySzyszko) jest Pan wybitnie gołosłowny. Demagogiczny wręcz, bo nie daje choć jednego przykładu, który mógłby potwierdzić tezę wyssaną z palca, że robię wszystko w celu wybielenia dowództwa AK i tym samym uzasadnienia rzezi. Dlatego nie traktuję owych pomówień poważnie. Zgadzam się przecież, że z militarnego punktu widzenia PW poniosło całkowitą klęskę. Ale ja patrzę i oceniam PW od strony moralnej i przepraszam, że ośmieliłem się mieć rację.

      ps.
      jakie to szczęście, że nie puścił mi Pan WIĄCHY, tylko rozwiał parę złudzeń na temat rozmów dziada z obrazem!

      • „Bo nie daje choć jednego przykładu, który mógłby potwierdzić tezę wyssaną z palca, że robię wszystko w celu wybielenia dowództwa AK”

        ……………………….

        Zakładam, że badał Pan historię PW przed napisaniem swojego tekstu. Więc musiał Pan natrafić na wszystkie opisane kontrowersje związane z podejmowaniem decyzji odnośnie PW w kwaterze AK. Jest o tym spooro artykułów w necie i w prasie. Więc, to że nie wspomniał Pan o tych kontrowersjach w swoim tekscie ( a wspomniał np o Getcie) jest dla mnie jednoznacznym dowodem czy choćby przesłanką, że Pan o dowództwie AK źle pisać nie zamierza. I wcale nie napisał Pan w tekście, że PW poniosło klęskę. Nie ma takiego zdania. To też Pan przemilcza. Więc skoro mamy A i B, to każdy sobie dopowie jakie jest C. Więcej pokory dla czytelnika, który Pana karmi i robi panu te odsłony.
        A propos „karmi” jest metaforą, bo pewnie Pan zaraz powie, ze nie zarabia pisaniem do Eprawdy.

        • AntySzyszko

          Pisze Pan: „skoro mamy A i B, to każdy sobie dopowie jakie jest C.”
          Szkoda, że tą międzywierszową metodę rozumowania stosuje Pan (tylko i wyłącznie!) do swoich wynurzeń. Natomiast od mojego eseju domaga się dokumentacji i paragonów. Przy czym jeżeli powołuję się na historyka niewygodnego dla Pana, jego znaczenie jest z mety bagatelizowane.

          „to że nie wspomniał Pan o tych kontrowersjach w swoim tekście ( a wspomniał np. o Getcie) jest dla mnie jednoznacznym dowodem czy choćby przesłanką, że Pan o dowództwie AK źle pisać nie zamierza.”
          Co ma piernik do wiatraka? Przypomina to postępowanie uczonego, który badał słuch pchły. Obciął jej nogi i kiedy wydał rozkaz: skacz, pchła nie skoczyła. Więc uczony zapisał w kajeciku wniosek: „kiedy amputować jej kończyny, głuchnie”.

          Dowód iście naukowy; rodem ze Smoleńskiego Instytutu Parówkowego.

    • Locos

      Odkrycie, że mamy 2017 wiosenkę, nie upoważnia Pana do czucia się jak Kolumb. Przed pierwszą, a także teraz, po drugiej wojnie światowej, obowiązuje nas historyczna pamięć o przeszłych i obecnych zdarzeniach. Nie straciła też znaczenia wypowiedź, że naród, który nią frymarczy, nie zasługuje na istnienie.

      • M.J

        ////////////////

        A to bardzo ciekawe. Czy ta historyczna pamiec zobowiazuje nas do falszowania faktow z historii kraju? Oh yea, najlepiej miec tepy narod ktory da sie zabic za swoich wladcow bez slowa sprzeciwu. Najpierw historie falszowali komunisci typu Katyn, teraz falszuja PiSowcy czyli PW i Smolensk.
        A jeszcze Ci powiem slowko, bo si eburzysz ze nie gadasz z anonimowymi. Otoz, to ze ludzie sie wypowiadaja anonimowo jest w necie najlepsze, bo nikt sie nei sugeruje stopniami naukowymi, tytulami i innym tego typu badziewiem. Liczy sie to co napisales, a nie kim jestes brachu. Albo masz racje i umiesz to wykazac albo jestes oszolom i sciemniacz. Pelna demokracja.

  16. Kolejny bardzo dziwaczny fragment felietonu, który domaga sie rozwinięcia i wyjaśnienia.

    „Ludzie radzieccy tak rozumieli komunizm i ten ustrój chcieli krzewić w podbitych krajach. To nas czekało i przed tym broniliśmy się, wywołując Powstanie. Bo wiedzieliśmy, czym grozi przyjaźń z troglodytami. A wiedzieliśmy z krwawych rozpraw, zaborów, branek i zesłań na Sybir, znaliśmy podstępne zwyczaje Rosjan”

    …………………………….

    Pytanie do autora tego artykułu:
    Skąd ta maniera w wypowiadaniu się za cały naród? Skąd ta 1 osoba liczby mnogiej? „Broniliśmy”, „wiedzieliśmy”. Skąd to „MY”? Kto to jest „MY”?
    Czy to nie jest zbyt proste uogólnienie? Przecież młodzież warszawska była zbyt młoda żeby pamiętać Zabory. Inna sprawa — społeczeństwo nigdy nie jest monolitem. Są w nim i patrioci i oportuniści. Nie wspominając o szarych obywatelach nie mieszających się do polityki. Mi się zdaje, że autor sympatyzuje tutaj z AKowską antykomunistyczną opozycją, która parła do wywołania tej rzezi jaką było PW. Jeżeli tak, to ten tekst w ogóle nie jest obiektywnym artykułem, tylko panegirykiem na cześć AK. Proponuję zmienić tytuł tego felietonu na „Moralne zwycięstwo Armii Krajowej” i wszystko będzie jasne.

    • Nad czym tu się rozwodzić. Z każdego zdania autora aż bije sympatia do AK, i autor staje na głowie, żeby usprawiedliwić tą rzeź, którą wywołali. To jest wyczuwalne w prawie każdym jego zdaniu. Autor po prostu staje po jednej ze stron sporu — tej „patriotycznej” czy konserwatywnej, tej „inteligenckiej”. Nawet nie wiem jak to nazwać. Ma do tego pełne prawo, ale nie ma prawa zafałszowywac historii aby uwiarygodnić swoją argumentację. Jako człowiek racjonalnie myślący wolałbym przeczytać tekst obiektywny. Trudno. U mnei niesmak budzi coś innego. Wyczuwalna u autora maniera mentorstwa, wyższośći intelektualnej, nieomylności, pogardy do plebsu. Autor pisze, że cytuję:

      „Po staremu jesteśmy zastraszani, boimy się samodzielnie myśleć, wyrażać własne zdanie,”

      Kto mu dał prawo oceniać Polaków? I ich oczerniać? Autor pisze dalej, cytuję:

      „okradamy się nadal. Jakbyśmy wciąż byli pod zaborami”.

      i cytuję:

      „Dzisiaj, kiedy byle łach z cenzusem żula może zabierać odważny głos na temat prawa”

      No gratuluję Panie Jastrząb.

      „Byle łach”…

      Pan „łachem” nie jest. To pewne. Pan jest ponad tym plebsem. Pan patrzy na nas z góry, nieprawdaż.

      Mógłbym się zachowac teraz jak hejter i puścić Panu odpowiednią wiązankę. Ale nie zrobię tego. Powiem Panu inaczej:
      Wszystko co Pan tutaj pisze jest czystą retoryką, czystą poezją i fantazjowaniem, poniewaz nie podaje Pan swoim tekście żadnych źródeł, faktów, informacji, żadnych badań z dziedziny współczesnej socjologii, żadnych opracowań, żadnych bibliografii. Nic. Jaką wartość merytoryczną ma Pana tekst? Powiem Panu jaką – zerową. Panu się wydaje, że coś wie. Pan nie zna współczesnej Polski. Nic nie wie Pan o młodych ludziach, o naszym społeczeństwie. Jest Pan po prostu aroganckim krytykantem, moralistą i malkontentem.

    • Lowe_pack

      Skąd się bierze tak gruntowna nieznajomość znaczenia słów, skąd się wywodzą mylne interpretacje oczywistych pojęć? Dlaczego z takim zawziętym uporem staramy się nie rozumieć sensu artykułu?

      Wyjaśniam używanie w moich tekstach sformułowania MY. Pisząc MY, mam na myśli ogół społeczeństwa. Jego niemonolityczną CAŁOŚĆ. Wszystkich nas. Niezależnie od biologicznego wieku, płci lub wyznania. Zależnie od pamięci międzypokoleniowych doświadczeń. Bo to ich wypadkowa określa naszą historyczną tożsamość. I stąd ta moja „maniera” wypowiadania się w imieniu narodu. Co masz za arbitralne przynudzanie.

      Wyjaśnienie Twojego zarzutu numer dwa: „Mi się zdaje, że autor sympatyzuje tutaj z AKowską antykomunistyczną opozycją, która parła do wywołania tej rzezi jaką było PW.”
      Jeżeli tak Ci się ZDAJE, to współczuję i zachęcam do ponownej lektury, ponieważ przez cały tekst udowadniam, że dzięki rosyjskiej politycznej hołocie mamy to, co mamy, czyli – rękę w nocniku.

      • Czytałem artykuł kilka razy. Dzieli się na 2 czesci — o Powstaniu i o wspołczesnej Polsce. Skoro zarzuca mi Pan, że nie rozumiem tekstu, to ja zarzucam Panu to samo, ze nie rozumie tego co tu piszę. Chyba jasne, że nei kazdy odbiera tekst tak jak Pan to sobei zaplanował. Powiem wprost:

        Nie zgadzam się z kompletrnie z Pana wnioskami i oceną wspołczesnej Polski oraz Powstania. Uwazam, że nie ma Pan racji i tkwi w błędzie. Mógę to udowodnic (co próbowalem robic) ale z braku czasu i ochoty pozostane przy takim ogólnym stwierdzeniu.

        • Maniera w wypowiadaniu sie w imieniu calego narodu u autora tego zacnego utworu, wynika z tego, że literaci juz tak mają. Literaci to nie naukowcy, wiec piszą „My” dla wiekszego efektu, a powazni naukowcy i badacze, socjologowie piszą precyzyjnie np „duza część osób to”, „pewna cześć społeczenstwo to”, „grupa ludzi w wieku to”. Felietonista to taki zabawiacz tłumu. Ma byc fajowo napisane, albo szokujaco, ale nie nudno zeby ludziska sie podjarali.

    • Locos

      Odkrycie, że mamy 2017 wiosenkę, nie upoważnia Pana do czucia się jak Kolumb. Przed pierwszą, a także teraz, po drugiej wojnie światowej, obowiązuje nas historyczna pamięć o przeszłych i obecnych zdarzeniach. Nie straciła też znaczenia wypowiedź, że naród, który nią frymarczy, nie zasługuje na istnienie.

  17. „Cena za obronę honoru”.

    Żeby obronić swój honor tacy ludzie jak Bór-Komorowski, Okulicki czy Antoni Chruściel, powinni wyjść na plac zamkowy i popełnić przed Niemcami samobójstwo – jak Samuraje. A nie wysyłać tysiące młodych ludzi na bezsensowną śmierć. Autor felietonu nie rozumie genezy i prawdziwego celu wybuchu Powstania. A te cele były niestety bardzo, bardzo przyziemne. Do tej katastrofy narodowej dorabia „teorię” o jakimś moralnym zysku. Bardzo naciągana ta argumentacja i nie dziwi mnie, że grupa jak mniemam młodych ludzi tutaj tego nie kupuje.

  18. ”Musimy zdobyć się na wielki zbrojny czyn. Podejmiemy w sercu Polski walkę z taką mocą, by wstrząsnęła opinią świata. Krew będzie się lała potokami, a mury będą się walić w gruzy. I taka walka sprawi, że opinia świata wymusi na rządach przekreślenie decyzji teherańskiej, a Rzeczpospolita ocaleje”

    ……………..

    Kto to powiedział?

    Ano, generał Leopold Okulicki, jeden z dowódców AK w okupowanej Warszawie.

    • Dokladnie to co mówiłem. Polska Chrystusem narodów. Tu jest lepszy kawałek:

      „WSZYSCY KTÓRZY ROZPOCZĘLI WALKĘ WIEDZIELI, ŻE IDĄ NA PEWNĄ ŚMIERĆ,
      POZOSTALI ZAZDROŚCILI POLEGLYM.
      NADZIEMSKA SIŁA ROZPROMIENIAŁA SERCA.”

      A to kto powiedział?

      Antoni Chruściel „Monter” czyli dowódca liniowy Powstania. Powiedział to w 1945 r w Londynie.

      Nieźle miał koleś zryty beret. I tacy psychole rządzili polskim wojskiem w podziemiu.
      Amok trwa do dzisiaj, nieprawdaż panie literacie M.J

  19. „Tym razem jesteśmy w tej sytuacji na własne żądanie. Gdyż teraz dobrowolnie nakładamy sobie obrożę. Do tej pory niewolnictwo żyje w nas, w naszej zaściankowej i małostkowej mentalności”

    @@@@@

    Mów Pan za siebie OK? Ja nie nosze żadnej obroży i nei jestem żadnym niewolnikiem. Zdaje sie ze to Pan nim jesteś, skoro tyle o tym piszesz.

  20. Autor pisze m.in:

    „Tu aż prosi się o interwencję zdrowego rozumu. Gdyż jeśli nawet, z militarnego punktu widzenia, skazane było na porażkę, to w takim razie gdzie umieścić i jak zaklasyfikować wcześniejszy zryw powstańczej rozpaczy i determinacji w getcie warszawskim? Jak ocenić jego szanse powodzenia, skoro wiemy, że żydowscy bojownicy dysponowali dwudziestokrotnie mniejszą siłą uzbrojenia? Czy i w przypadku tego powstania będziemy ględzić o zbrodniczych decyzjach?”

    Poszperałem trochę w Wikipedii na temat powstania w Getcie:

    „Powstanie było pierwszą akcją zbrojną o dużej skali podjętą przez polskie organizacje podziemne przeciwko Niemcom, jak również pierwszym miejskim powstaniem w okupowanej przez Rzeszę Europie. Bezpośrednią przyczyną powstania była decyzja o likwidacji getta warszawskiego podjęta w ramach realizowanego przez hitlerowców planu zagłady europejskich Żydów.”

    I dalej:

    „Powstanie – pierwsze miejskie wystąpienie powstańcze w okupowanej przez Niemców Europie – nie miało militarnych celów strategicznych. Biorąc pod uwagę brak jakichkolwiek szans na powodzenie, stanowiło zbrojną odpowiedź na ludobójstwo, będąc również odwetem na hitlerowcach podjętym przez kilkuset bojowników Żydowskiej Organizacji Bojowej (ŻOB) oraz Żydowskiego Związku Wojskowego (ŻZW). Ze względu na swoją symboliczną wymowę, powstanie w getcie warszawskim uważane jest przez naród żydowski za jedno z najważniejszych wydarzeń w jego historii.”

    Podkreślmy jeszcze raz:

    „Biorąc pod uwagę brak jakichkolwiek szans na powodzenie”.

    Pytanie do pana Marka Jastrzębia nasuwa się samo: jak to możliwe, że pisząc felieton o Powstaniu Warszawskim i powołując się na historię, nie zajrzał do Wikipedii by dowiedziec się czegoś więcej na ten temat i sprawdzić fakty. Jest to dla mnie kompletnie niezrozumiałe i mówiąc szczerze kompromitujące dla autora. Gdyby autor wiedzial, że sami żydzi zdawali sobie wtedy świetnie sprawe ze swojej bezradności, to nigdy nie porównałby PW do powstania w getcie. Mówiac młodziezowym jezykiem: autor wciska ludziom kit i chyba liczy na to, że nikt sie nie połapie.
    To gdzie ta „interwencja zdrowego rozumu”?

    • Love_pack…. Odpowiem Ci. Szanowny autor i literat M.J jest romantykiem, Kordianem, Mesjaszem i Matką Boską Krolowa Polski. On chce zeby Ojczyzna byla chrystusem narodów. Nie pozwoli zeby lewacy i rowerzysci pluli na Powstancow i na bohaterskich dowódców AK. Zeby sobie gadali o jakiejs katastrofie narodowej. Przeciez to byl ten „bohaterski zryw”, ten moralny obowiazek, moralne zwyciestwo, to byl Popiół i Diament w Kanale. Romantycy uwazali że jesli jestes w niewoli, to masz sie rzucac na druty kolczaste, a nie kombinowac jak przezyc. Bo tylko szczury kombinują jak przetrwac nie? Lepiej popelnic zbiorowe suicide niz poczekac 3 miesiace na sowieckie wyzwolenie. Kumasz? Bo najgorsi byli Sowieci. Bydło. Gulagi, wodka i konserwy. Trzeba pokazac Stalinowi ze jak sie wszyscy pieknie pozabijamy, to nas nie ruszy bo sie znowu pozabijamy i zabraknie niewolnikow do produkcji Fiata 126 p na export do Moskwy. I nei daj Boze Matka Boska Krolowa Polski sie zemsci na Sowietach. Wiec sie nas bali. Tak to wygląda z grubsza. Teraz pytanie w co Ty wierzysz.

      • Niestety, znowu Pani Maria

        W miarę bezpodstawnych ataków na moją nieszczęsną osobę, dowiaduję się od Pani oraz innych anonimów, coraz hecniejszych rzeczy. Pomijam takie bzdury, jak określanie mnie „romantykiem, Kordianem, Mesjaszem i Matką Boską Królową Polski.” A pomijam, ponieważ w polemicznym zacietrzewieniu była Pani łaskawa zakałapućkać się na amen i trudno się Pani wycofać z tej galopady. Powtarzam więc słowa skierowane do x-mana: „Żaden ze mnie romantyk, jestem wrogiem PiS-u, tak samo jak ułańskich fikołków z szablami na czołgi”.

        Dlatego proponuję Pani, (jak i moim pozostałym dyskutantom), zrezygnowanie z mnożenia i kopiowania inwektyw pod moim adresem. W zamian zachęcam do wypowiedzi merytorycznych. To znaczy do posługiwania się argumentami odnoszącymi się do podstawowego tematu, a nie do mnie.

        • Zawsze do usług. Dobrze Pan wie o co mi chodzi, to nie sa żadne inwektywy (bosze co to za muzealne slowo jest) tylko sarkastyczne metafory tak? Bo mi sie zdaje ze Pan wychwala swoim tekstem ten typ romantyka co cierpial za miliony. Sam Pan powiedzial, ze kleska ma swoje moralne plusy czy cos podobnego. Pan jest na pewno sympatyczny czlowiek, chos taki old skool, wiadomo, pewnie grubo po 60tce. Powinien pan troche rozszerzac swoje horyzonty, bo swiat juz nie ten sam co w 1944. Niedlugo moze sie jescze okazac, ze powstanie sprowokowali sowieci. Kto wie jak bylo. Nara

          • Niestety, znowu Pani Maria

            Posądzanie mnie o mesjanistyczne ciągoty jest dla mnie równoznaczne z obrazą. Tak jak mówienie o mnie per grafoman, lub pogardliwe gęganie „literat”. Jest to bardzo krzywdząca opinia. Łatka.

            Od ludzi chwalących się posiadaniem szerokich horyzontów i współczesnym pomyślunkiem, oczekiwać by można logicznego podejścia do tematu. Zastanowienia nad wypowiadanymi słowami. Moim pierwszym pytaniem do człowieka, który mnie obraża, jest pytanie o to, co taki człowiek sobą przedstawia. Co go upoważnia do deprecjacji (bosze, jakie emeryckie słowo!), co takiego napisał, że daje mu to prawo do plucia. Cóż, okazuje się, że niektórzy ludzie mają otwartą głowę tylko podczas trepanacji czaszki.

            • Prosze nie robic z siebei takiego nadwrażliwca. Skoro pisze Pan posty w necie i podaje swoje bio, to jest Pan jakby osoba publiczna i trzeba miec odpornosc na krytykę. Nawet osobistą. Ja Panu to mówie od 2 dni, że Pan ma tendencje do mitologizowania historii, do robienia martyrologii. Ludzie wogóle nie kumaja ironii czy sarkazmu. I jak tu żyć.

      • Maria

        Znowu pudło: ani trochę nie jestem nadwrażliwcem. Mimozą, narcyzem, osiką również. Ani sadystą uwielbiającym przelewanie cudzej krwi. Sodówa też mi nie grozi.

        Zgodzi się Pani, że wielu obecnych maruderów intelektu uważa się za ekspertów od subtelności. Zwłaszcza w „dzisiejszych czasach”, gdy stępiały nam gusta i legitymujemy się gracją słonia w składzie porcelany.

    • love_pack
      po kolei. Nie chodziło w tym artykule o porównanie Powstania w getcie do PW, tylko o powiedzenie, że tak w jednym przykładzie, jak w drugim trudno mówić o jednoznacznym wyroku. Artykuł był o odwadze i cenie za obronę honoru. Nawet beznadziejna walka, z góry skazana na niepowodzenie ma swoje profity w postaci moralnego zysku.

      • Teraz sie Pan będzie wykręcał. Wiem o czym jest artykul. W PW zginelo 200 tys ludzi, w Getcie jakies 20 tys, a Pan o tych ofiarach sie nawet nie zająknął. Napisal Pan ten artykuł bez badania źródeł historycznych, choćby zwykłej Wikipedii. I wcale Pan jasno nie napisal, jak sobie wyobraza ten moralny zysk. Pan nei dopuszcza do siebie myśli, że może nie miec racji, bo argument, że PW odstraszylo Stalina bardzo trudno udowodnic, a są głosy przeciwne, że PW Stalinowi ułatwiło żyie. I jeszcze jedna rzecz. Caly świat dązy do tego, żeby nie było więcej wojen, a Pan „chwali odwagę”. Własnie to jest ta polska chora mentalnośc, to 19 wieczne myslenie. O tym Pan jakos nie chce pisac.

  21. Maria

    o szabelkach i wysypiskach

    Pozwolę sobie zacytować kilka zdań autorstwa Normana Daviesa (naukowca, historyka), wszystko na podstawie dokumentów, materiałów źródłowych, fragment z Jego książki „Europa”:
    „Kiedy w Kętrzynie dokonywano zamachu bombowego na Hitlera, bezpośredni sąsiedzi
    Niemiec w Polsce i we Francji już z utęsknieniem wyglądali wolności. Armia Radziecka
    podchodziła do wschodnich przedmieść Warszawy. Oddziały armii amerykańskiej okrążały
    zachodnie przedmieście Paryża. Oba miasta były pełne różnych ugrupowań bojowników
    Ruchu Oporu, których działalnością kierowano również z Londynu; oba też rwały się do
    powstania przeciwko hitlerowskim ciemiężcom. W Warszawie na ich czele stała
    podziemna AK, w Paryżu – Komitet Wolnej Francji.
    Paryż rozpoczął powstanie 19 sierpnia. (…) Atakowany ze wszystkich stron
    garnizon niemiecki zaczął się wycofywać i w tym momencie Amerykanie uderzyli.
    25 sierpnia, kiedy w mieście jeszcze działali snajperzy, generał de Gaulle przemaszerował,
    wyprostowany jak struna, wzdłuż Champs-Elysees. W katedrze Notre Dame odśpiewano
    wspaniałe Te Deum. Mimo znacznych strat wśród ludności cywilnej mieszkańcy wiwatowali.
    Przedwojenną Trzecią Republikę przywrócono do życia; Paryż był wolny.
    Warszawa rozpoczęła powstanie 1 sierpnia – prawie trzy tygodnie wcześniej niż Paryż.
    Plan polegał na skoordynowaniu ataków w obrębie miasta, z ostatecznym uderzeniem
    ze strony Sowietów. Ale warszawiakom nie było dane podzielić sukcesu paryżan. Wywiad
    polskiego Ruchu Oporu był słaby;zbyt późno odkryto, że dowództwo sowieckie nie ma
    zamiaru pomóc. Sowieccy generałowie wykorzystywali polskie podziemie we wszystkich
    walkach od momentu przekroczenia polskiej granicy. Ale Stalin nie uznawał niezależnych
    sił zbrojnych; nie miał zamiaru pozwolić, aby Polska odzyskała wolność. Atakowany ze wszystkich sił garnizon niemiecki zaczął się wycofywać. Ale wtedy Sowieci nagle zatrzymali się na samej granicy miasta. Zaczęto realizować plan niecnej zdrady.
    Radio moskiewskie, które dotąd wzywało Warszawę do powstania, teraz zdyskredytowało
    jego przywódców, nazywając ich „bandą zbrodniarzy”.(…) Polskie wojsko generała Berlinga, które walczyło pod sowieckimi rozkazami, zostało wycofane z linii frontu za odmowę
    wykonywania rozkazów i próbę pomocy powstaniu. Samego Berlinga zdegradowano.
    Podejmowane przez Zachód próby zrzutów dla Warszawy z Włoch hamował opór Sowietów,
    którzy utrudniali lądowanie i tankowanie samolotów. Ulica za ulicą, dom za domem,
    kanał za kanałem powstańców bombardowano, ostrzeliwano i wysadzano w powietrze
    na jednym brzegu Wisły, gdy tymczasem na drugim opalali się sowieccy żołnierze. (…)”

    • Wszystko cacy, znamy te fakty, ale jak to sie ma do panskiej wypowiedzi ktora przytoczylem i z ktora mam zaszczyt polemizowac. Powtorzę:

      „Szkoda, że w części społeczeństwa dalej pokutuje rosyjska brednia o nieopłacalności Powstania”

      Każde zwycieskie powstanie jest „oplacalne”. Brawa dla Paryża. To jasne jak slonce. Pan stawia inną tezę, że nieudane powstanie jest opłacalne. Przynajmniej tak to rozumię. Bo tak Pan pisze wczesniej, cytuje:

      „straceńczy bój o zachowanie szacunku do siebie, o narodową godność i honor (pojęcia nieznane sowietom), to dla mnie wystarczający powód do rozpoczęcia Powstania Warszawskiego” – koniec cytatu.

      Czy coś źle zrozumiałem? „Straceńczy” to dla mnie to samo co „samobójczy”, „szaleńczy”, „tragiczny”. Czyli wyslalby Pan tych hercerzyków na pewną śmierć jak Okulicki. Oj nieładnie. Za to grozi sąd wojskowy i kula w łeb. Normalnie Konrad Walenrod, co cierpiał za miliony. Ahh sorki, tu było odwrotnie. Tysiace cierpiały za kolesi z wysokimi pagonami AK.

      • Pokłosie romantyzmu w najprymitywniejszym wydaniu. Masz wykonac bezsensowny rozkaz. Masz popełnić samobójstwo dla ojczyzny, a jak nie to jesteś zdrajca. Tu jest inny problem. Młodym AKowcom i hercerzom oficerowie z AK wmawiali, że Powstanie potrwa 4 dni, bo „alianci pomogą”, bo „wermacht ucieka”, bo „sowieci są na drugim brzegu”. Nic dziwnego, że wielu młodych ludzi rzuciło sie do boju, bo uwierzeli w te kłamstwa i manipulacje. Dziś wiemy co się działo w kwaterze głównej AK. Znamy kulisy. Wtedy poza wyższymi oficerami była blokada informacji. Nikt nie znał prawdy. Gdyby autor tego felietonu wysilił się żeby poszperać w źródłach i oddać całe spektrum tej tragedii, to być może uznałbym jego intelektualną sprawnośc i prawo do wygłaszania tak kontrowersyjnych tez. Ale w tym tekście nic takiego nie ma, jest bełkot sklecony z zasłyszanych opinii (Norman Davies nie jest jedynym historykiem w tym kraju szanowny autorze). Mi sie zdaje, że Pan Jastrząb chce nas oczarować potokami pięknych słówek i oszukać. Wmówić ludziom, ze gdy sie wszyscy damy wyrżnąć za Polskę jak barany, to osiągniemy wielki sukces, bo świat z tego szoku, z tego podziwu jak to biegniemy z szablami na czołgi, padnie przed nami na kolana, a sam Bóg uchyli nam bramy raju. Wszystko to brednie i oszustwa. Komuś tu się pomyliły epoki historyczne. Nie wiem, ale ten gość chyba jest z PiSu.

        • x-man

          Już pierwsze stwierdzenie śmieszy mnie nie na żarty:
          „Pokłosie romantyzmu w najprymitywniejszym wydaniu”.
          A drugie, jeszcze bardziej: „Mi sie zdaje, że Pan Jastrząb chce nas oczarować potokami pięknych słówek i oszukać. Wmówić ludziom, ze gdy sie wszyscy damy wyrżnąć za Polskę jak barany, to osiągniemy wielki sukces, bo świat z tego szoku, z tego podziwu jak to biegniemy z szablami na czołgi, padnie przed nami na kolana, a sam Bóg uchyli nam bramy raju. Wszystko to brednie i oszustwa. Komuś tu się pomyliły epoki historyczne. Nie wiem, ale ten gość chyba jest z PiSu.”
          Żaden ze mnie romantyk, jestem wrogiem PiS-u, tak samo jak ułańskich fikołków z szablami na czołgi.

  22. „Szkoda, że w części społeczeństwa dalej pokutuje rosyjska brednia o nieopłacalności Powstania”

    ……………………………

    W tej lepszej części społeczeństwa, w tej lepszej…

    Widac, że autor z pokolenia Kolumbow, Kordianow, Walenrodow i innych papierowych herosów. Bohaterska klęska, szabelkami w czołgi, honorowa śmierć, aaa i moralne zwyciestwo. A jakze, i Mesjasz narodow oraz inne podobne starocie z wysypiska zuzytych ideii.
    Ale to jest wolny kraj, każdy pisze i mysli jak umie.

  23. Znakomity felieton. Przenikliwy, celny, dojrzały. Śledzę wszystkie Pana teksty na Eprawdzie i są zawsze wyjątkowe, pisane językiem erudyty, intelektualnegoi sybaryty, z gatunku już wymierającego. Tutaj tytuł może być mylący, ponieważ to jest artykuł na temat rozliczania się z naszą trudną historią, która musi zostać zresetowana, przezwyciężona, aby nowe pokolenia dostały czystą glebę do samorozwoju.

  24. X – man

    Nie znoszę krytyk w anonimowym wydaniu. Jak wszystkie anonimowe wypowiedzi nie traktuję jej poważnie, tak i Pańskie objawienia odkładam ad calendas graekas; by uniknąć pyskówek z ludźmi, którzy nie mają odwagi pisać pod własnym nazwiskiem, poproszę administratora tej strony o zamknięcie komentarzy pod moimi tekstami. Gdyby się Pan podpisał (bez kominiarki), moglibyśmy podyskutować. Ale teraz nie ma o czym, bo nie ma z kim.

  25. Revo – kolejny anonim

    Artykuł był o odwadze i cenie za obronę honoru. Nawet beznadziejna walka, z góry skazana na niepowodzenie (Powstanie w getcie) ma swoje profity w postaci moralnego zysku.

    W Internecie powinien być wprowadzony zakaz anonimowego pisania. Argument: jako społeczeństw nie dorośliśmy do tej formy komunikowania. Zbyt często ulegamy przekonaniu, że anonimowość chroni nas przed ujawnieniem, kim jesteśmy. W związku z tym jesteśmy odważni w wyrażaniu głupich poglądów. Zapominamy jednak, że jest to tchórzliwa odwaga Papkina.

    • Szanowny autorze tego tekstu. Jeżeli ma Pan problem z krytyką, to radzę nic nie publikować, albo wybierać takie strony, gdzie komentowanie jest wyłączone. A udawanie najmądrzejszego we wsi jest dla mnie żałosne. Tutaj i tak jest pod tym względem pełna kultura, bo na innych portalach szambo wylewa się z komentarzy hektolitrami. Nie wiem kim jest „100” i nie obchodzi mnie to — obchodzi mnie to co ma do powiedzenia. A propos „ceny za obronę honoru” — 160 tys zamordowanych Warszawiaków to dobra cena? A może ma Pan ochotę na więcej? To Panu w grubianski sposób powiedział „100”. I ja Panu mówie to samo. „Żeby cokolwiek powiedzieć na temat Powstania Warszawskiego, trzeba zacząć od wiedzy na jego temat”. Pan tej wiedzy nie ma, a przynajmniej jej tutaj nie prezentuje. Rzuca Pan za to w swoim tekście wiele sloganów, truizmów i wielkich słów. Jeden wielki patos bez żadnej analizy faktów.

  26. 100
    W Internecie panuje bezkarna wolność słowa. Każdy może być kimś, kim nie jest, kimś, kim pragnąłby być i mieć poglądy zadymiarza, co to na niczym się nie zna, lecz o wszystkim ma wyrobione pojęcie. Astmatyk przedstawia się jako bywalec niejednej siłowni, paralityk występuje w roli szybkobiegacza lub odstawia rozkoszną blondynkę unurzaną w wypomadowanych przeżyciach, troll 100 udaje intelektualistę obcykanego w Historii.

    Popracuj nad inwektywami, bo na razie słabiutki jesteś. Wyzywanie mnie od głupich tekściarzy, jest tak samo przyjemne i mądre, jak nazwanie Cię durniem.
    Pod tekstem z humoreskami napisałeś: „Nie wiem, gdzie się Pan uczył tak pisać, ale to jest absolutnie i fenomenalnie boskie.” Więc zdecyduj się: jakie.

    • A kogo Ty udajesz Marku Jastrząb? To co napisałeś o powstaniu jest tylko zbiorem Twoich „przemyśleń” — dla mnie to jest grafomania, bo mogę Ci podlinkować kilka postów prefesorów historii, którzy mają coś do powiedzenia o powstaniu, w oparciu o fakty. Ja tylko wyraziłem swoje zdanie w komentarzu — to Ty jesteś „intelektualistą, obcykanym w historii”. Gdy pisałeś o dupie marynie, albo o literaturze, było ciekawie i zabawnie. Teraz nie było, bo Twoja „analiza” powstania i powojennej historii naszego kraju mówiąc delikatnie nie ma żadnego sensu. To grafomania. Jesteś gryzipiórkiem, który jutro spłodzi tekst o potopie szwedzkim i obronie Częstochowy, a pojutrze o autach elektrycznych.Jesteś literat, który zna się na wszystkim i na niczym.

  27. „Gdyby nie Powstanie Warszawskie, ojczulek Stalin postąpiłby z Polską o wiele gorzej”.
    ………………………………………….
    Ciekaw jestem na jakiej podstawie autor felietonu wysnuwa taki wniosek, skoro nawet gen. Anders uważał Powstanie za kardynalny błąd z militarnego punktu widzenia, a z moralnego, za zbrodnię. Anders uważał, że klęska Powstania zniszczyła młodą polską inteligencję, ośrodki dyspozycyjne i ułatwiła sowietyzację kraju Stalinowi. Oczywiście rozumiem, że forma felietonu nie wymaga od autora wiedzy faktograficznej czy nawet logicznego myślenia, ale jednak fałszowanie historii nie przyniesie młodym czytelnikom nic dobrego. Polecam Panu lekturę książki prof J. M. Ciechanowskiego „Powstanie warszawskie. Zarys podłoża politycznego i dyplomatycznego”. Pzdr.

    • Za to co sie stało w Warszawie w 1944, gen. Anders rozważał postawienie całego dowództwa AK pod sąd wojenny. Prawda o Powstaniu jest jeszcze brutalniejsza niż się nam wydaje, z nowych prac historyków wyłania się obraz straszliwej wprost nieudolności AKowskich dowódców. Dlategi okrzyk „chwała bohaterom” nie należy się wszystkim „weteranom”.

  28. Tekst straszliwie naiwny, głupi, wybielający historię. Dowódca AK czyli Bór-Komorowski, to był zwykły, niedouczony zbrodniarz, który popełnil katastrofalny błąd w kwestiach strategicznych. Już po 5 dniach doszlo do straszliwej rzezi cywilów na Woli i Ochocie. W ciągu 63 dni zgineło ok. 150 tysięcy cywilów, pół miliona zosatło wysiedlonych. Straty wśród powstańców to 26 tysięcy poległych, rannych lub zaginionych. 17 tysięcy żołnierzy trafiło do obozów jenieckich i koncentracyjnych. Armia Krajowa straciła znaczenie jako realna siła militarna, a brytyjski rząd podjął decyzję o zaprzestaniu jej finansowania. Mam pisac dalej? A Pan tu wypisuje brednie o „torowaniu drogi do wyzwolenia”. Panie… Warszawa gdyby nie było powstania, mogła być największym środkiem oporu przeciwko komunizmowi. A tak przestała istnieć.

Co o tym sądzisz?