Moją najintymniejszą częścią świata są plecy. Wiesz jak i ja, że plecy. Wiesz, boję się, że zobaczysz tę krzywiznę, która robi ze mnie starca, bezwzględnie, jakby uśmiercała mnie powoli blaszanym szkolnym kątomierzem. Taki miałem, pamiętasz? Tych pleców najbardziej się przed Tobą wstydzę, najdroższa, tylko tych pleców. I muszę się uśmiechać łagodnie, prawie samymi inkrustacjami w twarzy. Wtedy wyobrażam sobie, że ich nie widzisz, nigdy nie widziałaś, choć przecież niedawno były w kąpieli, jeszcze bardziej zgarbione, bezbronne pod Twoją dłonią. Ale wtedy mogłem powiedzieć, i nawet powiedziałem (wstyd), że specjalnie się chylę, żeby woda inaczej… nie wiem po co, zamknąłem oczy kiedy to mówiłem. Kłamałem. Nie pamiętam.

Porównuję ciepło dłoni. Tej, w której mam twarz, z tą, w której mam Twoją dłoń. Tak mi dobrze jest myśleć, kiedy jest ciepło. Ciepło ma kolor ciemnoczerwony, nasz. Zawsze był nasz, ten kolor. Ty wiesz przecież, wiesz o co mi chodzi. Ciemnoczerwony zwłaszcza w milczeniu. Teraz, kiedy nasze łóżka unoszą się obok siebie w ciepłym powietrzu, i wiemy oboje, że to znaczy osobno. Dłonie suche i ciepłe. Jestem pewien, że właśnie przez nie przebiegamy do siebie myślami i myśli nami mówią przez dotyk.

Twoje oczy są zamknięte wewnątrz moich oczu. Tak je sobie wyobrażam, kiedy na mnie patrzysz szeroko. Boję się, że zdradzi mnie oddech, moje plecy w oddechu. Oddech je odbija i faluje powietrzem, zdradzając bez wysiłku wszystkie moje kształty, głaszcze mnie po karku, który odczuwam inaczej odkąd mi wstyd, a Ty mnie rozumiesz w powietrzu. Unosisz mnie za rękę. Takie niewinne zdanie, jak z piosenki.

To śmieszne wrażenie, że przed złem ochrania nas szum wody w rurach. Tylko dlatego, że jest zawsze. Wyobrażam sobie, że woda jest z raju, z plakatu o wczasach na wyspie. Błękitna, do wpływania na ciała innych w kąpieli i do środka. Pamiętasz mnie z plaży, pamiętasz? I wodę, z której Cię wydobyłem, uratowałem ustami.

Od wtedy kolekcjonujesz zdjęcia pustych plaż. Wysypią się kiedyś z naszego przewróconego wiatrem domu i pofruną. Myśl do mnie zanim zasnę, oddychaj do mojej dłoni. Można pozbawić się życia, jeśli wstrzyma się oddech.

Opowiadanie jest ilustracją tekstową grafiki Sławka Grucy
…………………………………………….
Michał Warkoczyński-Prochownik (ur. 1973) — prozaik, uprawia głównie krótkie formy literackie, najczęściej impresje prozą umiejscowione na styku rzeczywistości i iluzji. Publikował m.in. w czasopismach Akcent, Studium, Pro Arte, Re-Presje, Opowieści, oraz magazynie Esensja.
…………………..
Więcej: Digart
Grafika i portfolio: Sławek Gruca
15.04.2016

MICHAŁ WARKOCZYŃSKI-PROCHOWNIK Kochankowie
0 votes, 0.00 avg. rating (0% score)
..........................................................
EPRAWDA — włącz newsletter|zgłoś sugestię

Co o tym sądzisz?

Komentarz może nie być widoczny od razu.
Prosimy poczekać cierpliwie na moderację.