Esej Montaigne’owski — Forma, która warunkuje treść.

Celem niniejszej pracy jest przeprowadzenie analizy szczególnej struktury tekstu „Prób”, namysł nad wynikającymi z owej formy konsekwencjami oraz przytoczenie sporów wywołanych przez esej Montaigne’owski. Nić Ariadny poprowadzi nas od omówienia barwnej postaci Michela de Montaigne’a, oraz pojawiających się na tej drodze kwestii, aż do otrzymania odpowiedzi na pytanie, w jaki sposób struktura „Prób” determinuje treść. Nim przejdę do centralnego punktu rozważań, mam zamiar przyjrzeć się osobie samego autora eseju.

Michel de Montaigne (1533 -- 1592). Źródło: Wikipedia.

Michel de Montaigne (1533 — 1592). Źródło: Wikipedia


Nie chcąc wikłać się w szczegóły ściśle historyczne, dokonam pewnego zarysu charakterologicznego filozofa z Montaigne — uważam, że jest to krok, który należy poczynić chcąc wniknąć w ten wyjątkowy „majstersztyk” jakim są „Próby”. Michel de Montaigne za życia budził skrajne emocje, jest to szczególnie widoczne w próbie beletryzacji jego biografii jaką podjął Józef Hen. (1) Śmiem podejrzewać, że wszechstronność Montaigne’a, jego zainteresowania polityczne, geograficzne, historyczne, podejmowane przez niego podróże, fakt posiadania bardzo bogato zaopatrzonej biblioteki prywatnej oraz bycie człowiekiem aktywnie nabierającym doświadczenia (2), nie tylko teoretykiem, ale też praktykiem, budziły zazdrość u ludzi o mniejszych możliwościach, czy też mniejszych ambicjach. Dwubiegunowe uczucia względem Michela de Montaigne’a mogą brać się także z niezrozumienia, a może raczej niedostrzeżenia jego filozofii, w której dominowała procesualność, świadomość zmiany i

potrzeba nieustannego samokształtowania się, przy czym kształtowanie winno być pojęte jako działanie wiecznie będące w ruchu.

Już z racji centralnego problemu myśli Montaigne’owskiej (jakim jest właśnie proces) nie można owego filozofa zaliczyć do systematyków, a więc, co za tym idzie, wszelkie działania mające na celu uporządkowanie „Prób” musiały zakończyć się niepowodzeniem. Naturalną cechą człowieka jest dążenie do ładu i harmonii, podejrzewam, że fakt, iż „Próby” są swego rodzaju nieuporządkowaną wariacją, przyczynia się to do kompletnego ignorowania zasług Montaigne’a, albo wręcz przeciwnie, pochwał i pozytywnej oceny jego twórczości. Ze skrajnymi poglądami na jego temat mamy do czynienia nadal, choć przecież od śmierci Montaigne’a minęło już ponad czterysta lat. Wystarczy zajrzeć do jakiejkolwiek encyklopedii szkolnej, żeby się o tym przekonać. Zazwyczaj otrzymujemy w niej informację o tym, kiedy Michel się urodził, zmarł i znajdujemy nierozwijane dalej zdanie „jest uznawany za twórce eseju”3. Wydawałoby się, że autor nowego
gatunku literackiego zasługuje na trochę więcej niż cztery linijki tekstu. GWO niestety nie robi nic w kierunku poprawy sytuacji, na liście lektur na rok 2012/2013 dla szkół ponadgimnazjalnych4 zamieszczono informację, że przyzwala się nauczycielowi na dowolność w wybieraniu fragmentów prozy eseistycznej. Jednak, z własnego doświadczenia wiem, że większość nauczycieli będąc pod wrażeniem eseju brytyjskiego, czasami całkowicie pomija esej francuski, od którego wszystko się zaczęło. Uważam, że fragmenty „Prób” powinny być w szkołach licealnych materiałem obowiązkowym, najpierw należałoby poznać źródło gatunku (i oczywiście jego autora), by dopiero potem zainteresować się jego przekształceniami. Odnośnie owego źródła toczą się, toczyły i pewnie będą się toczyć rozmaite spory i kontrowersje. Szczególnie silną tendencją jest usiłowanie odebrania praw ojcowskich do gatunku eseistycznego, Monteigne’owi. Miałoby się to odbywać na drodze dwóch strategii gatunkowej i autorskiej. Pierwsza z nich polega na wykazaniu istnienia eseju przed esejem. Chodziłoby tutaj o odnalezienie śladów eseju w literaturze wcześniejszej. Oczywiście takie ślady znajdziemy, chociażby w dialogu. Ta strategia wydaje mi się z gruntu nieprawdziwa i niczego nie dowodząca, jak tylko tego, że esej wyłonił się z innych form literackich i nie powstał ex nihilo, w czym nie ma niczego odkrywczego, ani specjalnie zaskakującego.

Nie zapominajmy, że Montaingne, był człowiekiem wykształconym i wszechstronnym, nowy gatunek stworzył przy użyciu form, z którymi sympatyzował.

Gdybyśmy mieli na podstawie tej strategii odebrać Montaigne’owi prawa ojcowskie, byłaby to sytuacja zbliżona do tej, w której chcielibyśmy dowieść, że Nicolas Joseph Cugnot nie jest wynalazcą maszyny parowej, ponieważ koło będące jej elementem, zostało wynalezione znacznie wcześniej. Efektem strategii gatunkowej byłoby stworzenie listy wpływowych osobistości literatury i stwierdzenie na tej podstawie, czy Montaigne rzeczywiście może być autorem „Prób”. Przeciwnicy twórcy eseju, argumentują, że nie miał on żadnych wpływów. Jest to oczywiście nieprawda, filozofem, który pozostawał pod silnym wpływem myśli Montaigne’a, był chociażby Blaise Pascal. „Próby” doczekały się bardzo wielu wydań, w związku z czym nie jesteśmy i prawdopodobnie nigdy nie będziemy w stanie dotrzeć do pierwotnej wersji tekstu. Warto zaznaczyć, że sam Montaigne wielokrotnie dokonywał zmian, nie tylko estetycznych ale również treściowych.5 W latach 70’tych ubiegłego wieku zaczęto odczytywać próby jako palimpsest. Do tego momentu istniały tendencje mające na celu uporządkowanie esejów, a także stanowiska krytyczne wobec faktu, że „Próby” jawią się jako tekst niedokończony i otwarty.

W latach 70’tych spotykamy się już z zupełnie odwrotną sytuacją, gdzie to, co niegdyś uchodziło za wadę, stało się atutem. Ruch uwidacznia się nie tylko w formie, ale również w treści.

Montaigne często przechodzi z jednego punktu, do drugiego. Gdzie można odnieść wrażenie, że pierwszy nie jest powiązany z drugim. Zapisuje wszystko, od myśli, po potrzeby fizjologiczne, niczego nie pomija. Czytając odnosimy wrażenie, że obserwujemy świadomość Montaigne’a. W tym sensie zmiana, która się dokonuje na drodze ruchu jest ciągła. Czy jest to jakaś forma teorii wiązki? Wydawałoby się, że tak, aczkolwiek Montaigne’owskie skupienie na ja, może budzić wrażenie podmiotowej teorii świadomości. Postuluję jednak za tym, że owa podmiotowość jest złudna, ponieważ ja rozumiane jest tutaj jako pewien ciąg przeżyć, jest dane również jako pewne postrzeżenie, zatem nie jest podmiotem, a pewnym zbiorem cech. Z tego względu doszukiwałabym się tutaj raczej jakiejś wersji teorii wiązki, niż podmiotowego modelu świadomości. Silne wrażenie otwartości tekstu, które jest jak najbardziej uprawnione, tak, jak uprawnione jest mówienie o otwartym umyśle. Myślę, że w przypadku umysłu Montaigne’a można swobodnie zastosować metaforę umysłu jako brylantu (6), zauważmy jak dokładnie autor „Prób” stara się odbijać światło świata. Ostatnie może budzić kontrowersje, w świetle proponowanej teorii wiązki i założenia profesora Judyckiego, że cechą wspólną umysłu i brylantu jest zachowanie tożsamości. Sprawa nie jest prosta, ponieważ Montaigne jest całkowicie skupiony na zmienności we wszechświecie, w każdej jego części. Jak obronić Montaigne’a jako tego, który operując teorią świadomości jako wiązki, zachowuje swą tożsamość? Jeżeli będziemy rozumieć tożsamość jako szereg następujących po sobie treści (po Hume’owsku) problem znika. Otóż, proces ustanawiania i potwierdzania swojej tożsamości na drodze opisywania własnych doświadczeń, nieustanne budowanie ja, świadomość, że jest to proces niemożliwy do ukończenia, z każdą chwilą rozpoczynający się od nowa, jest tym, co paradoksalnie konstytuuje tożsamość Montaigne’owską. I tak poznajemy kolejną cechę eseju Montaigne’owskiego. Warto tutaj wspomnieć o przewrocie subiektywistycznym (7), na który składa się samoświadomość, polegająca na tym, że to co jawi mi się w tej chwili, w dany sposób, w następnej może mi się jawić inaczej. Dzieje się tak dla tego, że nawet tak zwyczajne sprawy, jak potrzeby natury fizjologicznej mają wpływ na mój sposób postrzegania świata. Wiele zależy również od czasu, mojego wewnętrznego nastawienia i perspektywy z jakiej patrzę. Na tej podstawie można postawić tezę, że nasze poznanie świata jako takiego jest niemożliwe, ponieważ wszystko, co możemy o nim powiedzieć jest odbiciem, które zmienia się w zależności od naszego nastawienia, wieku. Wówczas możemy z pełną odpowiedzialnością stwierdzić, że każdy moment jest niepowtarzalny. Na podstawie tego, co o świadomości Montaigne’owskiej zostało powiedziane, chciałabym wprowadzić drobne podsumowanie. Otóż, świadomość to zbiór tożsamości tymczasowych, to znaczy takich, jakie jawią się podmiotowi w danej chwili, a tym co nadaje im ciągłość jest zmiana i przepływ z jednej świadomości tymczasowej, do drugiej. Proces jest formą, która warunkuje treść, nie tylko w esejach, ale również w życiu. Kolejną cechą eseju Montaigne’owskiego jest iluzja identyfikacji osób autora i czytelnika (8). Tutaj zdeterminowanie treści przez formę, jawi się wręcz prima facie. Czytelnik zdaje się mieć rolę autora, ponieważ od jego interpretacji zależą treści jakie wyciągnie z lektury. Tyle, że jak wspomniałam jest to tylko swego rodzaju iluzja. Funkcja czytelnika nie polega na tworzeniu, czy przeformułowywaniu treści już zastanych. Jego rola jest raczej instrumentalna. Poprzez niego Montaigne usiłuje konstytuować swoje ja (przychodzi mi tutaj na myśl , urodzony 200 lat po śmierci Montaigne’a, Fichte, mówiący o ja, które kształtuje się podczas konfrontacji z nie-ja, jedna świadomość konstytuuje drugą i odwrotnie). Przy czym autor „Prób” na pewno jest świadomy tego, że jego ja może być różne od tego, które jawi się jemu samemu, ponieważ czytelnik również jest tym, który może poznawać tylko subiektywnie. Właściwie na bazie tego, co powiedzieliśmy o Montaigne’u można uznać, że każde zdanie zapisane w „Próbach” straciło swoją aktualność w momencie, gdy zostało napisane następne. Idąc Montaigne’owskim tropem,

wszystko co Michell napisał było aktualne tylko w momencie jego pisania. Zatem sam nieukonstytuował w żaden sposób swojego ja, a jedynie przedstawił pewien proces na drodze którego to się odbywa i nie doczekuje się finalizacji.

Ja jest niewidoczne w tekście, naprowadza nas na nie dopiero forma, w której kluczową rolę odgrywa proces. Będąc czytelnikami „Prób” stajemy się od razu uwikłani w pewnego rodzaju manipulację. Struktura tekstu, tj. wszystkie cechy, o których tutaj wspominam, nas naprowadzać, na proces ustanawiania ja który ze swej natury nie może zostać wyrażony wprost. Wszelkiego rodzaju cytaty (9) również odgrywają rolę instrumentalną. Nie liczy się tutaj treść, a jedynie forma. Montaigne, albo cytuje w sposób niedokładny, albo w ogóle nie zamieszcza przypisu kogo cytuje. Nie musi wikłać się w niepotrzebne formalizmy, ponieważ to, co mówi, mówi właśnie jako Michel de Montaigne, a jeżeli się zgadza z kimś kogo cytuje, to zdanie to jest już wypowiedziane przez niego. Jest to tłumaczenie jak najbardziej sensowne, co więcej szkoda, że niezbyt aktualne w naszych czasach. W zasadzie powinniśmy oznaczać przypisem każde zdanie, ażeby uniknąć oskarżenia o plagiat. Popadamy tym samym w formalne szaleństwo, w którym nie ma miejsca na zaniedbanie, które, z kolei, posługując się Montaigne’owskim tłumaczeniem, można by było uznać za zupełnie uzasadnione. Automatycznie na określenie tekstu Montaigne’owskiego narzucają nam się takie słowa jak: proces, autocentryczność, brak uporządkowania, wrażenie niedokończenia tekstu, brak ciągłości. Mam jednak nadzieję, że udało mi się wykazać, że brak uporządkowania tekstu i ciągłości jest tylko pozorny. Za nieuporządkowaną możemy uznać treść, choć i tak nie będzie to określenie zbyt szczęśliwe, ponieważ nieporządek cechujący treść jest również nieporządkiem ugruntowanym w naturze umysłu, wynikiem procesu. Rację należy przyznać temu, że tekst rzeczywiście jawi się jako nieskończony, ale musi taki pozostać, jeżeli ma rzetelnie zachowywać ideę Montaigne’owską. Wydaje się niezrozumiałe, na mocy tego, co zostało przedstawione, że niewiele o Montaigne’u powiedzą nam podręczniki do historii filozofii. Współcześnie w notach dotyczących autora znajdujemy określenie „filozof” natomiast rzadko kiedy jest ono w fachowy sposób rozwijane. Cytowanie „Prób” i poglądów Montaigne’a na różne sprawy nie jest fachowym przedstawieniem jego myśli, ponieważ kluczem jest właśnie procesualność i świadomość zmiany, a nie udzielanie rad dotyczących sposobów postępowania poprzez cytowanie słów Montaigne’a, tym bardziej, że sam autor wiedział, że wszystko co mówi, jest aktualne, prawdziwe tylko z jego perspektywy w momencie pisania. Tytułem podsumowania można powiedzieć, że forma tekstu jest konstytutywnym elementem treści„Prób”, która jest czymś wtórnym, w określonym momencie narzuconym przez formę. Natomiast fundament filozofii Montaigne’owskiej nie tkwi w treści, a właśnie w formie, która lepiej wyraża jego idee, niż systematyczny wykład poglądów.

…………………………………….
1 J. Hen, Ja, Michał z Montaigne… , Wydawnictwo W. A. B. , Warszawa 2009
2 Montaigne, w. Część czwarta; Od Renesansu do baroku w. Literatura Francuska Tom 1 , red. A. Adam,
G. Lerminier, E. Morot- Sir, PWN, Warszawa 1974, ss. 250-251
3 Montaigne w. Encyklopedia Szkolna; język polski, liceum, red. A. Nawrot, Wydawnictwo GREG, Kraków
4 http://gwo.pl/wykaz-lektur-obowiazujacych-w-roku-szkolnym-m302
5 R. Sandyka, 2. Palimpsest w. Rozdział 5 w. Nowoczesny esej. Studium historycznej świadomości gatunku,
Universitas, 2006, ss. 210-213
6 S. Judycki, Metafora umysłu jako „brylantu”, w: Księga Pamiątkowa VII Polskiego Zjazdu Filozoficznego w
Szczecinie, Szczecin: Wydawnictwo Naukowe Uniwersytetu Szczecińskiego 2005, s. 126-127.
7 I. Krupecka, wykład z historii filozofii nowożytnej, 15 listopada 2012
8 R. Sandyka, 4. Suffisant Lecteur w. Rozdział 5 w. Nowoczesny esej. Studium historycznej świadomości gatunku,
Universitas, 2006
9 R. Sandyka, 6. Alchemia tekstu w. Rozdział 5 w. Nowoczesny esej. Studium historycznej świadomości gatunku
Universitas, 2006, ss. 237-239

…………………………………….
Bibliografia:
1. J. Hen, Ja, Michał z Montaigne… , Wydawnictwo W. A. B. , Warszawa 2009
2. Literatura Francuska Tom 1 , red. A. Adam, G. Leminier, E. Morot- Sir, PWN,
Warszawa 1974
3. S. Judycki, Metafora umysłu jako „brylantu”, w: Księga Pamiątkowa VII Polskiego
Zjazdu Filozoficznego w Szczecinie, Szczecin: Wydawnictwo Naukowe Uniwersytetu
Szczecińskiego 2005, s. 126-127.
4. R. Sandyka, Nowoczesny esej. Studium historycznej świadomości gatunku, Universitas
2006
5. I. Krupecka, wykład z historii filozofii nowożytnej, 15 listopada 2012
6. Encyklopedia Szkolna; język polski, liceum, red. A. Nawrot, Wydawnictwo GREG,
Kraków

………………………………………………….
Michel Eyquem de Montaigne — również Michał de Montaigne (ur. 28 lutego 1533 w Bordeaux, zm. 13 września 1592 w Château de Montaigne koło Saint-Michel-de-Montaigne) – francuski pisarz i filozof-humanista; jeden z głównych przedstawicieli renesansu; 1557-70 radca parlamentu (sądu) w Bordeaux, 1581-85 burmistrz tamże. Główne dzieło: Essais (Próby) wydane w 1580 r. we Francji, w 1676 r. trafiło na indeks ksiąg zakazanych. Montaigne uważany jest za twórcę eseju (od „Essais”), jako nowego gatunku literackiego.
………………………………………………….
Monika Zielińska — studentka III roku filozofii na Uniwersytecie Gdańskim, zajmuje się pisaniem felietonów, opowiadań, jest miłośniczką krótkich form. Ma na swoim koncie publikację w kwartalniku literackim KZO (nr 20/2011, str.123 „Edgar”), swoje opowiadania umieszcza na blogu. W wolnym czasie czyta książki i spełnia się jako recenzentka, współpracuje z takimi wydawnictwami jak: E-bookowo, Magnum, Marginesy, WAM, oraz Drageus. Jej recenzje można czytać na blogu z recenzjami
……………………
Więcej: Blog
08.10.2013. Gdańsk
foto: Wikipedia

MONIKA ZIELIŃSKA „Forma, która warunkuje treść”
2 votes, 5.00 avg. rating (96% score)
..........................................................
EPRAWDA nie publikuje regularnie. Subskrybuj newsletter.

Co o tym sądzisz?