W niniejszej pracy postaram się prześledzić myśl Jeana Jacquesa Rousseau, skupiając się przede wszystkim na koncepcji człowieka w stanie natury przeciwstawionej stanowi uspołecznienia. Zaprezentowanie powyższych dwóch pozwoli na wyłonienie głównej zasady życia społecznego, jaką jest „odróżnianie się”. Nim przejdę do części problemowej, chciałabym przedstawić krótką biografię francuskiego filozofa, ponieważ uważam, ją za istotną w kontekście omawianych problemów. Nie chcąc jednak, aby biografia autora Rozprawy o nierówności, oddaliła nas zbytnio od części problemowej, omówię przebieg życia Rousseau do momentu opublikowania rozprawy będącej przedmiotem niniejszej pracy. Jean Jacques Rousseau przyszedł na świat w Genewie, 28 czerwca 1712 roku, w rodzinie zegarmistrza. Ojciec życzył sobie, by jego syn w przyszłości kultywował rodzinną tradycję, dlatego w 1725 roku oddał go pod opiekę grawera. Szybko jednak okazało się, że młody Jacques nie podziela rodzinnych pasji, więc nie zabawił długo na naukach. Po powrocie do Genewy ksiądz z Configno, przedstawił młodego Rousseau baronowej de Warens, która odegrała kluczową rolę w kształtowaniu się myśli przyszłego filozofa. Pod okiem baronowej, Rousseau nadrobił braki w edukacji. Jacques w późniejszym życiu wypowiadał się na temat baronowej bardzo pozytywnie, twierdził nawet, że to właśnie jej zawdzięcza nawrócenie na katolicyzm. Rousseau wspominał życie w towarzystwie baronowej, jako bardzo cenny dla niego okres. Idealizował tamte lata określając je mianem sielanki. Na pewien czas Rousseau wyjechał do Wenecji, prędko jednak powrócił do Paryża, gdzie w 1745 poznał Woltera. Niedługo potem Diderot zaproponował Rousseau pisanie artykułów o muzyce do Encyklopedii. Filozof coraz częściej przebywał wśród intelektualnej śmietanki towarzyskiej Paryża, co motywowało go do dalszej pracy. Jego Rozprawa o naukach i sztukach zdobyła główną nagrodę w konkursie ogłoszonym przez Akademię w Dijon. Zachęcony tym sukcesem Jean Jacques Rousseau, w 1754 roku ponownie wystartował w tym samym konkursie, tym razem z Rozprawą o pochodzeniu i podstawach nierówności między ludźmi. Rozprawa nie tylko nie wygrała konkursu, ale także nie wzbudziła żadnego odzewu ze strony elity intelektualnej w Akademii w Dijon. Mimo tego, Rozprawa o nierówności została opublikowana cztery lata później. W dziele tym, Rousseau przedstawia obraz człowieka w stanie natury, odartego z cywilizacyjnych naleciałości(1).

W części problemowej poruszę właśnie koncepcję stanu natury, przedstawię krótką charakterystykę człowieka pierwotnego, opiszę stan uspołecznienia i przeciwstawię go stanowi natury, posługując się obrazami kreowanymi przez samego Jeana Jacquesa Rousseau. W punkcie wyjścia chciałbym postawić pytanie, dlaczego Jean Jacques Rousseau konstruuje wizję stanu natury. Sam filozof pisze na początku Rozprawy… : „Zacznijmy od tego, że odrzucimy wszelkie fakty, gdyż nie mają one związku z problemem.”(2). Pisząc „problem”, Rousseau ma na myśli kwestię uspołecznienia, narastania zależności społecznych, które wynaturzyły człowieka, wyobcowując go z dwojaką siłą: od samego siebie (od jego natury), a także od innych członków społeczeństwa (poprzez tworzenie się nierówności). Koncepcja stanu natury u Rousseau pełni funkcję instrumentalną, ponieważ ma służyć ukazaniu problemów, jakich nastręczyło powstanie społeczeństwa, a także ukazać swoistą tragedię człowieka, który nie odnajduje się już w swej naturze. Wyobrażenie to ma stanowić kontrast dla stanu uspołecznienia, i poprzez ten kontrast ukazywać wolność utraconą przez człowieka, na rzecz społecznych zależności. Nie dziwi więc, iż Rousseau poleca, by koncepcji stanu natury nie uważać za „prawdy historyczne, lecz jedynie za rozważania hipotetyczne i warunkowe, bardziej się nadające do wyjaśniania istoty rzeczy niż do wskazania ich rzeczywistego początku (…)”(3). Rousseau swoje wyobrażenie o człowieku w stanie natury, konstruuje poprzez wyabstrahowanie z człowieka takiego, jakim go znamy (czyli człowieka uspołecznionego), takich cech, które prawdopodobnie powstały w procesie społecznego rozwoju(4). Człowiek prymitywny z jednej strony wydaje się być buntowniczym, walczącym o swój byt stworzeniem, targanym przez instynkty, z drugiej strony żywot jego jawi się raczej, jako harmonijny i spokojny. Człowiek w stanie natury potrafi żyć w przyjaźni ze zwierzętami, ale
………………………….
1) Frederick Copleston, Rozdział trzeci: Rousseau, w. Historia filozofii. t.6, Instytut Wydawniczy Pax, Warszawa 1996,
ss. 68-71 (zob. także: Jacek Migasiński, Antynomie oświecenia – Jean Jacques Rousseau, w. Rozdział trzeci: oświecenie, w. Filozofia nowożytna, STENTOR, Warszawa 2011, ss. 110-111,
Zbigniew Kuderowicz, Rozdział dziewiąty: Filozofia jako krytyka cywilizacji, w. Filozofia nowożytnej Europy, PWN, Warszawa 1989, ss. 450-453)
2) Jean Jacques Rousseau, Rozprawa o pochodzeniu i podstawach nierówności między ludźmi, w. Trzy rozprawy z filozofii społecznej, PWN, 1956, s. 141 (zob. także: Jacek Migasiński, Antynomie oświecenia — Jean JacquesRousseau, w. Rozdział trzeci: oświecenie, w. Filozofia nowożytna, STENTOR, Warszawa 2011, s. 112)
3) Jean Jacques Rousseau, Rozprawa o pochodzeniu i podstawach nierówności między ludźmi, w. Trzy rozprawy z filozofii społecznej, PWN, 1956, s. 141
4) Frederick Copleston, Rozdział trzeci: Rousseau, w. Historia filozofii. t.6, Instytut Wydawniczy Pax, Warszawa 1996, s. 75

…………………………….
również jest zdolny być ich największym wrogiem, o ile zajdą po temu odpowiednie okoliczności.(5) Fundamentalną troską dzikiego jest zachowanie życia, oraz zaspokojenie najbardziej podstawowych potrzeb, takich jak głód, pragnienie, żądza (chodzi tutaj o wszelkie potrzeby, które rodzą się na poziomie instynktowym, nie zaś refleksyjnym)(6). Zmysły człowieka naturalnego są wyostrzone, niczym zmysły polującego zwierzęcia. Człowiek pierwotny nie jest istotą stadną, działa w pojedynkę. Jest samotny, ale nie osamotniony. Jego samotność nie ma związku z tragicznie przeżywanym poczuciem odosobnienia czy wyalienowania, to naturalna samowystarczalność. Dziki jest sam, ponieważ nie potrzebuje innego. Nie zaistnieje w nim chęć zaprzyjaźnienia się, bądź współpracy z innym, ponieważ, jak już zostało powiedziane, jedyne jego troski, to zaspokajanie porywów instynktu. Rousseau wyraźnie podkreśla, że stan natury to stan przedrefleksyjny, zatem niemożliwa jest także jakakolwiek przyjaźń pomiędzy jednostkami, do której przyczynkiem byłby jakiś rodzaj namysłu(7). Interesującą jest kwestia moralności. Otóż człowiek w stanie natury, znajduje się poza wszelkimi moralnymi obowiązkami i etycznymi kategoriami. Świat moralny, to świat układów, zależności i zobowiązań, który może zaistnieć tylko w ramach społeczeństwa(8). W stanie natury każda jednostka jest zarówno sędzią, jak i mścicielem doznanych krzywd. Opisywana sytuacja zaczyna ulegać zmianie dopiero w postępującym procesie uspołecznienia. Wówczas zarówno sposób wyrządzania krzywd, jak i system wymierzania kar, stają się bardziej wyrachowane (9). Jednakże doszukać się można w myśli autora Rozprawy o nierówności, pewnych paradoksów. Twierdzi on bowiem jednocześnie, że człowiek w stanie natury, to człowiek dobry, oraz, że dzikiego nie obejmują kategorie moralne. Również Herder nie omieszkał wspomnieć o tym w swojej krytyce Rousseau, gdzie wypomina mu przede wszystkim brak uporządkowania myśli, oraz liczne nieścisłości. Chcąc bronić Jeana Jacquesa, pozwolę sobie odpowiedzieć na ten zarzut następująco: choć w stanie natury nie możemy mówić o dobru czy złu w sensie moralnym, Rousseau ocenia ten stan ze swojego punktu widzenia, a więc z punktu widzenia człowieka
…………………………..
5) Jean Jacques Rousseau, Rozprawa o pochodzeniu i podstawach nierówności między ludźmi, w. Trzy rozprawy z filozofii społecznej, PWN, 1956, ss. 146-147
6) Frederick Copleston, Rozdział trzeci: Rousseau, w. Historia filozofii. t.6, Instytut Wydawniczy Pax, Warszawa 1996, s. 75
7) Frederick Copleston, Rozdział trzeci: Rousseau, w. Historia filozofii. t.6, Instytut Wydawniczy Pax, Warszawa 1996, s.77
8) Bronisław Baczko, Człowiek natury i człowiek człowieka, w. Rozdział drugi: natura i historiozofia, w. Rousseau: samotność i wspólnota, PWN, Warszawa 1964, s. 156
9) Jean Jacques Rousseau, Rozprawa o pochodzeniu i podstawach nierówności między ludźmi, w. Trzy rozprawy z filozofii społecznej, PWN, 1956, s. 196

…………………………..
zakorzenionego w społeczeństwie, którego obowiązują kategorie moralne, a zatem ma prawo oceniać poszczególne stany, czy zjawiska w owych kategoriach, nawet jeśli odnoszą się do przeszłości, w której dane kategorie nie istniały.
Naturę w człowieku można określić jako to, co stabilne, trwałe. Jest to coś, co możemy w ludziach odnaleźć jako wspólne, co jest wyrazem ich gatunkowych cech10. Jednakże nie wszystko, co jest ludziom wspólne, można uznać za naturalne. Rousseau podkreśla, że w stanie natury, podobnie jak w stanie uspołecznienia, istniały nierówności między ludźmi. Niemniej jednak, były to nierówności jakościowo inne od tych, które wytworzyły się w społeczeństwie. Filozof odróżnia nierówności naturalne (przyrodzone) od nierówności obyczajowych (społecznych). Pierwsze z nich, są wyrażane przez różnicę wieku, sił, zdrowia, zalet umysłu czy duszy — zatem związane są ze sferami, na które człowiek ma wpływ ograniczony. Drugie natomiast wynikają z ustaleń między jednostkami; przykładem tego rodzaju nierówności jest nierówność finansowa, czy też nierówność wyrażająca się w prawnym, obyczajowym uprzywilejowaniu jednych grup kosztem drugich(11). Na razie skoncentrujmy się jednak wyłącznie na człowieku w stanie natury. Zdaje się, że jest to istota czysto afektywna, niemniej, Rousseau stara się przedstawić nam wizję, w której podążanie za instynktem jest oceniane pozytywnie. Autor Rozprawy o nierówności, nie pozbawia dzikiego wrażliwości na cierpienie. Stwierdza, że człowiek jest z natury zdolny do współczucia i litości, które zdaniem Rousseau są najbardziej podstawowymi, tkwiącymi w człowieku uczuciami. Rodzą się one z miłości samego siebie, którą filozof uznaje za podstawową pobudkę w człowieku(12). Miłość samego siebie jest przeciwieństwem miłości własnej, czyli egoizmu, który zrodził się w procesie uspołecznienia. Miłość samego siebie, nie może być określona mianem egoizmu czy wyrachowania, jest uczuciem podstawowym i naturalnym(13). Realizuje się, podczas gdy człowiek zaspakaja swe najbardziej podstawowe i naturalne pragnienia. Zaś uczucie litości, czy współczucia powodowane jest tym, że dostrzega istotę, która cierpi, a zatem jej podstawowe pragnienia są niezaspokojone. Mimo to jednak, styczność z innym, cierpiącym, nie wywołuje w tym człowieku współczucia poprzez wcześniejszy namysł, litość jest sprawą wyłącznie sfery uczuciowej. Zatem, w moim przekonaniu, współczucie zrodzone z miłości samego siebie, opierałoby się na dostrzeganiu
……………………………..
10) Bronisław Baczko, Człowiek natury i człowiek człowieka, w. Rozdział drugi: natura i historiozofia, w. Rousseau: samotność i wspólnota, PWN, Warszawa 1964, s. 145
11) Jean Jacques Rousseau, Rozprawa o pochodzeniu i podstawach nierówności między ludźmi, w. Trzy rozprawy z filozofii społecznej, PWN, 1956, s. 139
12) Frederick Copleston, Rozdział trzeci: Rousseau, w. Historia filozofii. t.6, Instytut Wydawniczy Pax, Warszawa 1996, s. 86
13) Frederick Copleston, Rozdział trzeci: Rousseau, w. Historia filozofii. t.6, Instytut Wydawniczy Pax, Warszawa 1996, s. 86

…………………………….
podobieństwa pomiędzy mną, a tym, który cierpi, jednak owo dostrzeganie znajdowałoby się wciąż w sferze uczucia, nie zaś w sferze rozumu. Spokojny, przypominający harmonijne i sielskie życie na wsi, stan natury, został na zawsze zakłócony, wraz z momentem, gdy człowiek ogrodził kawałek ziemi i obwieścił „To moje”. Początku społeczeństwa, a także źródła wszelkiego zła, upatruje Rousseau w powstaniu własności prywatnej. Należy jednak zaznaczyć, iż filozof ten, nie określa dokładnie, jak do tego doszło. Niemniej, zapowiedzią powstania społeczeństwa było pojawienie się języka, choć i to, zdaje się być myślą zbyt daleko posuniętą, ponieważ Rousseau wysuwa wątpliwość co do tego, czy język powstał aby umożliwić powstanie społeczeństwa, czy społeczeństwo by umożliwić powstanie języka(14). W przeciwieństwie do koncepcji herderowskiej, gdzie język powstaje na użytek jednostki, ma umożliwiać człowiekowi porządkowanie sobie świata, u Rousseau zdecydowany akcent położony jest na komunikacyjną funkcję języka.

Wraz z pojawieniem się wartości prywatnej znika równość między ludźmi, a na jej miejscu pojawia się nierówność obyczajowa, społeczna. Ludzie zaczynają odróżniać się od siebie(15). Przy czym „odróżnianie się” nie ma związku z naturalnymi nierównościami pomiędzy jednostkami. „Odróżnianie się” zakłada, że istnieje w człowieku wola bycia innym, niż ktoś. Często stania się lepszym od kogoś. Zatem dołącza się tutaj refleksja, nieobecna w stanie natury. Refleksja połączona z ambicją, która motywuje do intensywniejszego zaznaczania różnic. Człowiek uspołeczniony nie posiada już poczucia bezpieczeństwa, które było doskonale znane jego przodkowi w stanie natury. Życie społeczne, przypomina grę aktorską, która opiera się na indywidualnym interesie(16). Aby ze sobą współżyć, ludzie zmuszeni są rugować się nawzajem, oszukiwać, zdradzać i niszczyć. Ład społeczny, to ład pozorów(17). Myślę, że uzasadnionym będzie, przy tej okazji wspomnienie przeprowadzonej przez Rousseau krytyki teatru. Francuski filozof traktuje teatr jako zjawisko społeczne, jako element mechanizmu narastania sztucznych potrzeb (rodzących się z nierówności społecznych, z potrzeby posiadania, zajmowania określonej pozycji społecznej itd.) oraz komplikowania się więzi społecznych(18). Teatr ukazuje ludzi, jako pewne
……………………………..
14) Jean Jacques Rousseau, Rozprawa o pochodzeniu i podstawach nierówności między ludźmi, w. Trzy rozprawy z filozofii społecznej, PWN, 1956, s. 186
15) Frederick Copleston, Rozdział trzeci: Rousseau, w. Historia filozofii. t.6, Instytut Wydawniczy Pax, Warszawa 1996, s. 78
16) Bronisław Baczko, Świat alienacji w. Rozdział pierwszy: Alienacja i świat pozorów, w. Rousseau: samotność i wspólnota, PWN, Warszawa 1964, s.18
17) Bronisław Baczko, Świat alienacji w. Rozdział pierwszy: Alienacja i świat pozorów, w. Rousseau: samotność i wspólnota, PWN, Warszawa 1964, s. 19
18) Bronisław Baczko, Realia i symbole w. Rozdział pierwszy: Alienacja i świat pozorów

……………………………
kreacje, jako przebierańców w imię pozoru. Spektakl, zdaje się łączyć ludzi spragnionych widowiska. Jednak tylko „zdaje się”, ponieważ jak zauważa Rousseau, ludzie nie przychodzą na spektakl teatralny w potrzebie wspólnoty z drugim człowiekiem, ale aby zapomnieć o codziennych troskach, a także aby oderwać się od rzeczywistości. Wspólne przeżywanie widowiska teatralnego jest okryte płachtą pozoru, ponieważ żaden z widzów nie poszukuje w nim poczucia wspólnoty, ani kontaktu z drugim człowiekiem, a jedynie chwili zapomnienia i dobrowolnego wystawienia się na działanie pozoru(19). Widzowie spektaklu teatralnego sami wyrażają zgodę na bycie oszukiwanymi, a tym samym pogwałcają swoją naturę, godząc się na życie w pozorach, kosztem znamiennej dla stanu natury autentyczności. Zaś aktorami Rousseau pogardzał wyjątkowo, bowiem to właśnie oni kultywują rozdźwięk pomiędzy „być”, a „wydawać się”, co więcej, czerpią z tego korzyść finansową(20). Rola aktora jest więc podwójna, nie tylko oszukuje widownię, podtrzymując charakterystyczne dla społeczeństwa „wydawanie się”, ale również sprzedaje swoją naturę w imię zysku materialnego i pozorów. Człowiek w społeczeństwie jest nieustannie wyzbywa się swojej natury, ale również wyobcowuje się z grona innych ludzi, którzy, jako społeczeństwo tworzą pozorną wspólnotę. Rousseau wskazuje, że relacje w społeczeństwie są tak skomplikowane, iż człowiek nie jest w stanie zdawać sobie sprawy, ze wszystkich koneksji, w jakie zostaje uwikłany. Przykładem dobrze to obrazującym jest każda transakcja handlowa. Jeżeli zdecyduję się na zakup lustra, jestem związany społecznie, nie tylko ze sprzedawcą, ale również z wykonawcą, ze wszystkimi parami rąk, które uczestniczyły w wyrobie danego lustra. One wszystkie, z konieczności, nie mogą być mi znane. Myśliciel chcąc przekazać kontrast pomiędzy stanem natury, a stanem uspołecznienia, często odwołuje się do obrazów wsi i obrazów miasta. Rousseau, co staje się szczególnie widoczne po przeanalizowaniu jego biografii, darzy wyjątkową sympatią wieś i tak zwane sielskie życie, zatem nie mogło to pozostać bez wpływu na jego koncepcje filozoficzne i metafory. Staje się to powodem, dla którego niektórzy filozofowie banalizują myśl Jeana Jacquesa, nadając mu pejoratywnie rozumianą łatkę „wiejskiego romantyka”. Uważam, że jest to postępowanie niesprawiedliwe względem francuskiego filozofa. Zaś metafora wsi i miasta stają się szczególnie przydatne podczas analizy i interpretacji myśli Rousseau.
……………………………
PWN, Warszawa 1964, ss. 43-44
19) Bronisław Baczko, Realia i symbole w. Rozdział pierwszy: Alienacja i świat pozorów, w. Rousseau: samotność i wspólnota, PWN, Warszawa 1964, s. 44
20) Bronisław Baczko, Realia i symbole w. Rozdział pierwszy: Alienacja i świat pozorów, w. Rousseau: samotność i wspólnota, PWN, Warszawa 1964, s. 44

……………………………….
Wspólnota, miasto jest symbolem zepsucia, „bycia poza sobą”(21). Relacje łączące ludzi w mieście, to gra interesów, w których każde nawet najbardziej niemoralne postępowanie uchodzi płazem. Oszukiwanie, zdradzanie, niszczenie, to zaledwie trzy spośród wielu narzędzi służących zaspokajaniu fałszywych potrzeb, oraz budowaniu miłości własnej (egoizmu). Wieś, choć również uwikłana została w relacje społeczne, jest oceniana przez Rousseau znacznie łaskawiej. Filozof posługuje się przykładem święta ludowego, którego celem, w przeciwieństwie do miejskich rozrywek, jest bezpośrednia relacja z drugim człowiekiem, nie zaś, jak to miało miejsce w przypadku teatru, ucieczka od codziennego życia i oddawanie się dalszym procesom samooszukiwania się(22). Święto ludowe to widowisko, w którym każdy z uczestników jest zarówno autorem, jak i aktorem. Przy czym autorstwo – któremu Rousseau przypisuje zdecydowanie większą wagę – determinuje aktorstwo. Rzecz ma się zupełnie inaczej w przypadku rozrywek miejskich, którym brakuje autentyczności. Owa autentyczność ginie pod płaszczem aktorstwa kultywowanego dla samego aktorstwa.

Jednakże, pomimo zepsucia wiążącego się ze stanem uspołecznienia, Rousseau nie postuluje powrotu do stanu natury. Nie sugeruje także, że potrzeba „odróżniania się”, która jest podstawową zasadą życia społecznego, determinującą pojawianie się różnić obyczajowych między ludźmi, może zostać przezwyciężona. Rousseau podkreśla, że tym, co odróżnia człowieka od zwierzęcia jest refleksja i możliwość doskonalenia się. Stąd wynika, że powrót do stanu natury nie jest możliwy bez zaprzeczania swojemu człowieczeństwu, bez oddawania się regresowi, który jest przecież zaprzeczeniem wszelkiego rozwoju. Tragiczna jest pozycja Rousseau, który jako myśliciel, nie może zdecydować się na próbę powrotu do natury, gdyż byłoby to zachowanie niegodne filozofa. Jedyną możliwością, która stoi przed człowiekiem uspołecznionym i świadomym swego uspołecznienia, jest podejmowanie prób zaprowadzenia porządku w relacjach społecznych, spowodowanie by stawały się one moralnie lepsze. Takiej próby podjął się również Rousseau w Umowie społecznej, jednakże jest to zgoła odrębny temat, który zasługuje na podjęcie w odrębnej pracy.
……………………………
21) Bronisław Baczko, Realia i symbole w. Rozdział pierwszy: Alienacja i świat pozorów, w. Rousseau: samotność i wspólnota, PWN, Warszawa 1964, ss. 46-47
22) Bronisław Baczko, Realia i symbole w. Rozdział pierwszy: Alienacja i świat pozorów, w. Rousseau: samotność i wspólnota, PWN, Warszawa 1964, s. 46.

………………………….
Bibliografia
1. Bronisław Baczko, Rousseau: samotność i wspólnota, PWN, Warszawa 1964
2. Frederick Copleston, Rozdział trzeci: Rousseau, w. Historia filozofii. t.6, Instytut
Wydawniczy Pax, Warszawa 1996
3. Jacek Migasiński, Antynomie oświecenia – Jean Jacques Rousseau, w. Rozdział trzeci:
oświecenie, w. Filozofia nowożytna, STENTOR, Warszawa 2011, ss.110-18
4. Jean Jacques Rousseau, Rozprawa o pochodzeniu i podstawach nierówności między ludźmi,
w. Trzy rozprawy z filozofii społecznej, PWN, 1956
5. Zbigniew Kuderowicz, Rozdział dziewiąty: Filozofia jako krytyka cywilizacji, w. Filozofia
nowożytnej Europy, PWN, Warszawa 1989, ss. 448-457

………………………………………………….
Monika Zielińska — studentka III roku filozofii na Uniwersytecie Gdańskim, zajmuje się pisaniem felietonów, opowiadań, jest miłośniczką krótkich form. Ma na swoim koncie publikację w kwartalniku literackim KZO (nr 20/2011, str.123 „Edgar”), swoje opowiadania umieszcza na blogu. W wolnym czasie czyta książki i spełnia się jako recenzentka, współpracuje z takimi wydawnictwami jak: E-bookowo, Magnum, Marginesy, WAM, oraz Drageus. Jej recenzje można czytać na Blogu z recenzjami
…………….
Więcej: Blog
24.07.2014. Gdańsk

MONIKA ZIELIŃSKA: „Odróżniać się” jako zasada życia społecznego w koncepcji filozoficznej Rousseau”
4 votes, 5.00 avg. rating (98% score)
..........................................................
EPRAWDA nie publikuje regularnie. Subskrybuj newsletter.
Jeden komentarz

Co o tym sądzisz?