Redakcja pewnego pisma na gościnnych występach. Podobnie jak drużyna piłkarska Bałtyk Gdynia, która rano przy śniadaniu ograbiła nas z bułek i jajecznicy. Zremisowali potem 1:1 z Jarotą Jarocin. Każdy remis ma zwykle swoich wygranych i przegranych.

w każdym hotelu to samo skomlenie
w kwestii bieli
ręczników, więc nie kalam,
wychodzę na mróz półmokry

(Karol Maliszewski, „Orbis et”)

Poetą się bywa, podobno. Zdania są podzielone, ja ich nie podzielam. To ładnie brzmi a przy okazji pozwala pozostać z boku. Choć poeta powinien bywać, dla dziennikarza to zawodowa konieczność. Albowiem czas i miejsca są ważne, nazwiska, daty. I oczywiście fakty, te niezaprzeczalne. Autentycznie prawdziwe? Dbałość o słowo to raczej domena poezji, choć nie wymaga się od niej zachowania obiektywizmu. Dziennikarskiego? Trochę kluczę, a słowa — klucze jak najbardziej mają tu zastosowanie, wytrych otwierający wszystkie zamknięte drzwi. Używając go w poezji, można spokojnie mówić o domniemaniu niewinności, cóż bowiem zmienia poezja? Dziennikarstwo, to zupełnie inna sprawa. Tu raczej znajdzie zastosowanie stara jak świat i zaraźliwie stadna, zasada domniemania winy. Oczywiście nie wprost. A czy dziennikarz zawsze mówi wprost? A poeta?

Szymon Kantorski

Na zdjęciu: Jarocin. Stadion. 2017. Foto: Szymon Kantorski


Nie jestem dziennikarzem, bardziej od faktów interesuje mnie to co obok nich, pomiędzy. Dziennikarzem jest bez dwóch zdań obecny na gościnnych występach Andrzej Piechocki, trener naszej małej kadry, który jak u Hrabala obsługiwał angielskiego króla, niejednego. Mówi o opakowywaniu słów, przekornie kładąc na stole pudełko czekoladek. Czekoladki zjadamy szybko i ze smakiem, z „owijaniem w sreberka” jest już pewien problem. Może złote? Szeleszczące? Dopasowane do tej czy innej wersji kartonika? Mat, błysk? Pierwszy pewnie prawdziwszy, drugi — jak błysk fleszy. Wybory, przed którymi nie sposób umknąć, choć jest przecież dokąd. Można odlecieć samolotem, mijanym w okolicach godziny piątej, opodal pogrążonego w półmroku parku, lub obudzić się kilka godzin później, skonstatować apokaliptyczny, czarno biały landszafcik za oknem. Zawsze można uciec, problem w tym, iż łatwiej jest pozostać tam gdzie się jest. A może trudniej? Choć jedno i drugie kosztuje. I nie ma w sobie nic z kosztowania wybornych czekoladek.

Mówimy o dewaluacji słów, galopującej ich hiperinflacji. O kolorowym nagłówku — aktorka pokazała majtki! Choć dopiero na trzeciej, zapełnionej reklamami stronie okaże się, że wcale nie. Być może w ogóle ich nie nosi. Aktorek jest wiele, a jeszcze więcej nas, anonimowych czytelników newsów, których to jakoś dziwnie obchodzi. Nasiąkamy powoli, skutecznie tracąc wiarę w kolejne słówka, słóweczka, wyrazy i zdania. By w końcu nazwać to nadużycie… życiem. Czymś zupełnie normalnym. Co nieuchronnie sprowadza słowa do roli klocków lego, zamiennie podobnych, pasujących, bez smaku, zapachu, emocji. Ostatecznie nie jest aż tak istotne, w jakim kolorze ten zamek, który z nich budujemy. Z tych, które są akurat w pudełku, położonym najbliżej, na wyciągnięcie ręki. Niestety mam świadomość słów, wiem kiedy nimi grzeszę, a jeszcze bardziej kiedy grzeszą inni.

Poezja? Poezja z natury sięga w zakamarki języka i w taki sposób alienuje się od tego, co postrzega się potocznie, jest taką mową dla wybranych — mówi Karol Maliszewski, poeta, choć również wykładowca Instytutu Dziennikarstwa i Komunikacji Społecznej. A więc na temat. Pytanie tylko, czy to dobra definicja? Nie wiem, bliska mi.

Szymon Kantorski

Na zdjęciu: drużyna „TarNowej Kultury”, w niepełnym składzie – trener Andrzej Piechocki (pośrodku), z/ca trenera Jarek Krawczyk (z prawej), z przodu od lewej zawodnicy: Damian Nowicki, Agata Klaudel-Berndt, Karina Biała, Lidia Matuszewska, Karolina Janikowska, oraz Szymon Kantorski (ławka rezerwowych)


Przydała by się jeszcze puenta, cytując Chyłę. Przedtem jednak o znaczącej różnicy. Tuż przed czternastą siedzimy z Jarkiem i zajadamy, co tam akurat jeszcze było w karcie, nie wyjedzonej do końca przez piłkarską drużynę, która jak u Świetlickiego — przegrała zwyciężyła i wyjechała. Załóżmy, iż redakcja X zamawia u dziennikarza Y tekst, ten co zawsze, o dupie Maryni. Dziennikarz napisze — krótszy, dłuższy, wyprofiluje do publikacji takiej, siakiej. Sama ta część Maryni jest na tyle zajmująca, iż krótki opis do zdjęcia doskonale napędzi ruch czytelników, co za tym idzie reklamodawców. Dziennikarz zarobi parę złotych. Parę, więc niestety owych marynich przymiotów jest jeszcze trochę do opisania. A samych Maryń… Z czegoś trzeba żyć. Redakcja X nie zamówi natomiast wiersza na ów, jakże liryczny temat. Ponieważ nie jest redakcją pisma dla wybranych, tylko dla wszystkich. A puenta? W odróżnieniu od Chyły, który by ją zapewne w morderczym zapędzie urżnął, pozostanę jednak z poetą:

nie czytaj wszystkiego jak leci,
a jak już czytasz, to się zastanów

(Karol Maliszewski, „Orbis et”)
………………………………………
Szymon Kantorski (1969) — mieszka w Poznaniu. Poeta, współzałożyciel pisma „Już Jest Jutro”. Autor tomików „Solo” — Biblioteka „Nowego Nurtu” oraz „Duety” — WBPiCAK. Wiersze publikował w kilku antologiach, m.in. „Macie swoich poetów”, „ Antologia nowej poezji polskiej. 1990- 1999”, „Parnas bis”, „ Contemporary Writers of Poland 2000 – 2014”, „Przewodnik po zaminowanym terenie” oraz pismach, m.in. Czasie Kultury, Fa-Arcie, Gazecie Wyborczej, helikopterze, Już Jest Jutro, Kresach, Lampie, Magazynie Literackim, Nowym Nurcie, Odrze, Red. Współpracuje z pismem „TarNowa Kultura” i portalem eprawda.pl. Miłośnik jazzu, niekiedy dziennikarz, zdawkowo krytyk. Czasami lubi wyjść do sklepu po papierosy i wrócić po paru latach.
…………….
Więcej: Portfolio
07.12.2017

SZYMON KANTORSKI Nazwą to nadużycie… życiem
10 votes, 5.00 avg. rating (99% score)
..........................................................
EPRAWDA — włącz newsletter|zgłoś sugestię

Co o tym sądzisz?

Komentarz może nie być widoczny od razu.
Prosimy poczekać cierpliwie na moderację.