Pan Nimród Antal, znany dotychczas z bardzo dobrych „Kontrolerów” oraz — już mniej dobrych — „Predators”, popełnił był kolejny film. Chociaż, może w przypadku „Through the Never”, słowo film nie jest najwłaściwszym określeniem. Koncert, zapis występu, dokument o zespole byłby chyba adekwatniejszy. Niemniej, dzieło weszło do kin, rozmawiamy zatem o filmie. Co na początek? Fabuła jest zerojedynkowa, a uczciwiej byłoby powiedzieć, że żadna, bądź, że jej w ogóle nie ma. Krótka opowieść o chłopaku wykonującym kurierską misję dla zespołu. Ot, pojechać, wziąć i przywieźć. Wszystko. Urywane wstawki fabularne z tej podróży (goniec nazywa się, nomen omen, Trip) są jedynie przerywnikami w zapisie koncertu. Cała podróż Tripa ma mocno alegoryczny, rzekłbym wręcz oniryczny wydźwięk a wrażenie potęguje wymowna scena łykania tajemniczej czerwono-zielono tabletki.

"Through the never". Metallica -- plakat do filmu.

„Through the never”. Metallica — plakat do filmu


Intrygujący koncept docelowej przesyłki, która jest celem zlecenia a jej zawartość przeraża po kolei wszystkich, którzy mają okazję zerknąć do środka, nie zaskakuje i jest przewidywalny do bólu. Sceny z bojówkarzami, finałowa walka z tajemniczym, zamaskowanym jeźdźcem, kilkakrotnie powtórzone sceny z unoszeniem się w wodzie, kompletnie wyludnione miasto — wszystko podkreśla umowność i metaforyczną wymowę filmu. I tyle można by o fabule, bowiem

to nie fabuła a sam zespół jest głównym bohaterem produkcji Antala.

Krótko i treściwie: warstwa muzyczna wymiata i miażdży widownię. Koncert oglądany w IMAXIE, w 3D sprawia, że widz ma wrażenie uczestniczenia w występowania na żywo i grania razem z Metalliką na podeście. Absolutnie genialnie sfilmowany, zmontowany zapis występu jednego z najważniejszych zespołów lat 80-tych, przez niektórych uważanego za najważniejszy jeśli chodzi o muzykę metalową, słusznie czy nie, kojarzonego jako twórca trash metalu (z perspektywy czasu płyty „Kill`em all” oraz „Ride the lighting” zdają się w pełni potwierdzać tę opinię). Znakomita ścieżka dźwiękowa, nagłośnienie, praca kamer. Sądzę, że obowiązkowa pozycja dla wszystkich miłośników zespołu, dla niefanów film również wart obejrzenia – iluzja bezpośredniego uczestniczenia we wspaniałym, rockowym widowisku jest nieodparta. Nie wypowiadam się na temat piosenek: Metallikę można lubić albo nie. W filmie znalazły się najważniejsze dokonania kwartetu z USA: „Master of puppets”, „…And justice for all”, „Nothing else matters” a na zakończenie debiutancki „Hit the lights”, odegrany, zresztą, we wspominkowej, zaaranżowanej scenerii, dodatkowo skomentowanej przez Hetfielda w stylu „jak za starych, dobrych czasów grania w garażu”. Co tu dużo mówić: niesamowity klimat, moc i potężna dawka muzyki zachęcają do obejrzenia filmu, pseudofabuła raczej zniechęca, choć jest jej na tyle mało, że nie przeszkadza. Gorąco namawiam na film, wrażenia znakomite.
Widać wyraźnie, że to nieprawda, że Metallica skończyła się na „Kill`em All a reszta to komercha” – jak głosi krążący w internecie dowcip. Metallica rulez!!! — Tomasz A.Morris

………………………………………………………
Artur T. Korczyński (ps. Tomasz A. Morris) — rocznik 1963, absolwent Uniwersytetu Warszawskiego, handlowiec. Od lat wiernie zakochany jestem w kotach. Okres chorobliwej wręcz fascynacji Jimem Morrisonem już minął, ale miłość do „The Doors” została. Wychowałem się na AC/DC, Led Zeppelin, Black Sabbath, Deep Purple itp.; i tak mi zostało. Monthy Pyton i pochodne – rulez! Film wszechczasów (IMHO) to „Alien” R.Scotta. Żyłem szybko, barwnie, kolorowo, teraz cieszę się zwyczajną codziennością. Kliniczny Bliźniak. „Człowiek-encyklopedia”: na wszystkim się zna, na niczym dobrze (z małymi wyjątkami). Dotychczasowe publikacje: wywiad z Rafałem A. Ziemkiewiczem w tygodniku „ITD”; opowiadania w „Młodym Techniku”; opowiadania w „Magazynie Fantastycznym”; opowiadanie w „Esensji”; opowiadanie w „SFFH”; wiersze w tygodniku „Angora”; felieton tamże (publikacja pod pseudonimem); książka F10.2 (publikacja pod pseudonimem). Na podstawie jednego z opowiadań student Łódzkiej „Filmówki” zrealizował miniaturę filmową.
07.09.2013. Warszawa

TOMASZ A.MORRIS: „Absolutnie genialnie sfilmowany, zmontowany zapis występu jednego z najważniejszych zespołów lat 80-tych”
0 votes, 0.00 avg. rating (0% score)
..........................................................
EPRAWDA nie publikuje regularnie. Subskrybuj newsletter. Znajdź nas na FB.

Co o tym sądzisz?