Wewnętrzny kryształ

Większość ludzi jest jak opadłe liście, które rozwiewa wiatr. Krążą w powietrzu, a potem spadają na ziemię. Ale nieliczni są jak gwiazdy, które poruszają się po ustalonym kursie, gdzie nie może ich dosięgnąć wiatr. Mają prawo i kierunek w sobie. — Herman Hesse

Żółwie morskie po wykluciu się z jaj przekopują się przez piasek i szybko zmierzają do znajdującego się nieopodal morza. Po osiągnięciu dojrzałości (gdzieś po trzydziestu latach) na plażę powracają wyłącznie samice i tylko w jednym celu: złożenia jaj. Żółwie mogą przez ten czas pokonać ogromne odległości, a jednak — po wszystkich swoich podróżach — potrafią wrócić na tę samą plażę, na której się urodziły! W jaki sposób? Otóż okazało się, że mają w mózgu maleńki kryształ, w którym podczas gdy dokonują swej pierwszej w życiu podróży ze skorup jaj do morza, kodują się precyzyjne dane magnetyczne dotyczące szerokości i długości geograficznej plaży. To właśnie ten kryształ pozwala im po latach bez trudu trafić z powrotem na miejsce urodzenia.
Widziałem dokument, gdzie za pomocą przymocowanego do skorupy żółwi nadajnika starano się im zakłócić te zakodowane dane sztucznymi impulsami elektromagnetycznymi. Z większą trudnością, lecz na ogół i tak potrafiły odnaleźć swoją plażę, swój „dom”.

Myślę, że każdy z nas ma w sobie taki naprowadzający na cel wewnętrzny kryształ, który pozwala mu, niezależnie od napotkanych przeszkód, dotrzeć do domu — do miejsca w sobie, w którym staje się twórczy, w którym jego życie nabiera głębokiego sensu. Ten kryształ nazywam misją, posłannictwem czy powołaniem.
 

Zmiana paradygmatu

Nie odkrywa się nowych lądów bez pogodzenia się ze straceniem z oczu wybrzeża
na bardzo długi czas
. — André Gide

Słowo „paradygmat” pochodzi z greckiego i oznacza „model” czy „wzór”. Jest to rodzaj mapy świata, którą się posługujemy, by go interpretować. W nauce słowo to odnosi się do zbioru powszechnie przyjętych teorii i praktyk naukowych, które w jakimś przedziale czasowym stanowią normę w danej dyscyplinie. Mechanika Newtona, teoria kwantowa, teoria względności, teoria ewolucji Darwina, teoria chaosu — wszystko to są przykłady naukowych paradygmatów. W dziedzinie związków ducha i materii przykładami paradygmatów mogą być animizm, panteizm, politeizm, monoteizm, scjentyzm, holizm. Od czasów rewolucji kwantowej w fizyce — rewolucji, która miała przeogromny wpływ na wszystkie nauki i na zmianę naszego postrzegania świata — mówi się często o nowym paradygmacie. Zobaczmy pokrótce jaka jest istota tego nowego spojrzenia na rzeczywistość i czym różni się ono od jego wcześniejszej wersji.

Stary paradygmat. W świetle starego paradygmatu świat jawił się jako maszyna złożona z wielu odrębnych przedmiotów. Wszystkie zjawiska życiowe, wszystkie organizmy rozpatrywano jako swego rodzaju maszyny, których funkcjonowanie można było w pełni wytłumaczyć prawami fizyki i chemii. Podwaliny pod tę mechanistyczną wizję położył swoimi pracami i odkryciami Izaak Newton. We Francji dał jej wyraz chemik Antoine Lavoisier, autor doktryny, według której życie jest chemicznym procesem spalania a jedzenie paliwem dla tego procesu. Tak rozumiane, jedzenie byłoby więc niczym innym jak wchłanianiem znajdujących się w pożywieniu i potrzebnych nam do życia kalorii.

Nowy paradygmat. Natomiast fizyka dwudziestego wieku przedstawia świat jako pulsującą tkankę dynamicznych interakcji, tworzącą niepodzielną i harmonijną całość. Holograficzny model rzeczywistości opisuje wszechświat jako uniwersalne Pole (energii, inteligencji, świadomości, kwantowe — w skrócie: Pole), gdzie wszystko jest ze wszystkim połączone i każdy element zawiera całość. Ten nowy model świata pozwala nam dziś zrozumieć jeszcze do niedawna enigmatyczne stwierdzenia mistyków: doświadczenie wewnętrzne jednej osoby jest automatycznie i natychmiastowo dostępne całej ludzkości — na subtelniejszym poziomie cała ludzkość żyje, czuje i myśli w każdym z nas, stanowimy jedno.

Tak oto, w dobie współczesnej jesteśmy uczestnikami pasjonującego dziejowego dialogu, w którym rezultaty odkryć fizyki, doświadczenia mistyków, źródła starożytnej mądrości („Panta rei” Heraklita), intuicje artystów i przesłania hermetyzmu spotykają się we wspólnej konkluzji: wszechświat to Pole, to strumień świadomości. Człowiek tylko pozornie stanowi odrębny byt. W istocie jest też jednostkowym Polem zawartym w Polu wszechświata. Ewolucja świadoma czy ko-ewolucja to nic innego jak transformacja stanu rzekomej odrębności w stan jedności — zestrojenie Pola człowieka z Polem wszechświata i tym samym zrealizowanie pełni ludzkiego potencjału.
 

Praca — realizacja marzeń

Wierz w marzenia, bo w nich ukryte są bramy do wieczności. — Khalil Gibran

Jeśli nie dążysz do spełniania swoich marzeń, to równie dobrze mógłbyś być warzywem. — Burt Munro, The Word Fastest Indian (film)

Jednym z przejawów tego zestrojenia, tej harmonii a też i drogą do jej osiągnięcia jest wybór pracy, którą się kocha. Człowiek nie idzie wtedy pod prąd —­ postawa wynikająca ze starego paradygmatu, w którym postrzega on siebie, jako byt odizolowany od Pola, który musi swoje osiągnięcia w świecie okupić walką i mozołem w pocie czoła ­— tylko wykonuje zawód będący ekspresją jego twórczego potencjału, który daje mu poczucie sensu i spełnienia (znacząca jest tu dwuznaczność słowa „zawód”, w języku polskim brzmi ono jak złowieszcza prefiguracja tego, czym będzie wykonywana praca).

Aktualna zmiana paradygmatu, ewolucyjne przyspieszenie, w którym uczestniczymy jest kosmicznym zaczynem, źródłem twórczego fermentu w człowieku, który w sposób naturalny wyzwala w nim tę wewnętrzną potrzebę realizowania siebie. Rosnąca liczba osób zdaje sobie sprawę z dyskomfortu wynikającego z wykonywania pracy, w której „nie jest na swoim miejscu” i coraz liczniejsi są ci, którzy mają odwagę iść za głosem serca i realizować swoje marzenia.  Wystarczy też spojrzeć na powstające jak grzyby po deszczu blogi, programy telewizyjne dedykowane talentom, warsztaty samorozwoju poświęcone twórczości, itd. Ekspresja twórcza jest w powszechnym centrum zainteresowań, ogólnym klimatem, w którym osadzone są ludzkie działania. Powoli i nie bez oporów ze sceny schodzi mechaniczna harówka i wchodzi na nią praca będąca wyrazem, sygnaturą miłości, praca twórcza, praca radosna.
 

Zwiastuny Przemian

Świat stał się zbyt niebezpieczny dla czegokolwiek innego niż utopia. — Buckminister Fuller

Nie przez przypadek właśnie teraz w psychologii rozwinął się nowy kierunek badań nad ludźmi szczęśliwymi, dysponującymi pełnią sił twórczych. (Dotychczasowe wysiłki badaczy akademickich były zorientowane na to, co dysfunkcyjne w człowieku, a nie na to, co go buduje, co czyni go silnym i zdrowym. Martin Seligman, były prezes Amerykańskiego Towarzystwa Psychologicznego, w jednym ze swoich przemówień oznajmił, że znalazł ponad czterdzieści tysięcy prac poświęconych depresji, ale tylko czterdzieści na temat szczęścia, radości czy spełnienia). Nowe pole dociekań obejmuje właśnie spełnienie — studiuje się przypadki ludzi, którzy w trakcie swoich działań mają wrażenie, że przekraczają siebie, przenoszą się w inną rzeczywistość, „płyną na fali”, „kroczą po wodzie”. W stanie takiego uskrzydlenia nie zdają sobie sprawy z upływu czasu, są zatraceni w swojej pracy; odnoszą też paradoksalne wrażenie, że czynności, które są trudne, dla nich — są łatwe. Ten stan kompletnego zanurzenia w teraźniejszości nazwano przepływem (Mihaly Csikszentmihalyi, Przepływ) lub doświadczeniem optymalnym czy autotelicznym.

Nie przez przypadek też akurat teraz wypłynęła i jest szeroko dyskutowana idea Bezwarunkowego Dochodu Podstawowego. Wprowadzenie jej w życie zaowocowałoby ni mniej ni więcej, tylko wyzwoleniem się z ukrytego niewolnictwa, w którym żyjemy i z masowej destrukcji życia, które ono niesie. Oznaczałoby też całkowitą zmianę dotychczasowego paradygmatu. Nie — mam pracę by mieć pieniądze, lecz — mam dochód, by móc pracować! A dokładniej — realizować się, tworzyć przez duże „T”! Każdy miałby pole, by w sposób nieskrępowany rozwinąć skrzydła swojego geniuszu, przestrzeń niezbędną do kreatywności, robienia tego, co kocha a co nazywam misją, powołaniem, posłannictwem czy pasją.

Mogę sobie wyobrazić, że dla niektórych, okrzepłych w dotychczasowym systemie jest to zapewne myśl jeżąca włos na głowie. I że wzniosą się włosy i głosy argumentujące, że ludzie przestaną w ogóle pracować, pogrążą się w chronicznym marazmie i dekadencji. Zaryzykuję jednak stwierdzenie, że skoro idea ta zakiełkowała na poziomie europejskim czy nawet światowym w sposób tak konkretny, wskazuje to na stan społecznej gotowości, na osiągniętą dojrzałość do jej realizacji. Ta zaś — jeśli dojdzie do skutku — będzie głębokim procesem transformacji, rodzajem rytu przejścia, gdzie indywidualnie i kolektywnie będziemy musieli pokonać ów krótki i zarazem najbardziej wymagający odcinek ziemskiej wędrówki: od umysłu do serca.
 

Praca — zawód

Większość spędza w pracy przeważną część życia, by żyć, a owa znikoma cząstka wolności, jaka im pozostaje, napawa ich taką obawą, iż czynią co mogą, by jej się wyzbyć co prędzej. — Johann Wolfgang von Goethe, Cierpienia młodego Wertera

Póki co, realia są jednak takie, iż dla większości ludzi praca jest ciągle doświadczeniem, które łączy się z cierpieniem (pisałem o tym szerzej w dostępnym w sieci artykule poświęconym zagadnieniu życiowego powołania: „Bullshit jobs, misja i Pole”). W Niemczech przeprowadzono badania statystyczne, gdzie badano stopień satysfakcji z pracy. Wynika z nich, że tylko 12 procent pytanych jest w pełni zadowolonych z wykonywanego przez siebie zawodu! Pozostałe 54 procent jest średnio zadowolonych, a 34 procent określa swoją pracę jako złą. Cytuję te dane w kontekście odkrycia i realizacji swojej misji (powołania) i talentów, innymi słowy wykonywania pracy, z której jest się — właśnie — w pełni zadowolonym. Z przytoczonych badań widać wyraźnie skalę problemu — znakomita większość, bo aż 88 procent nie jest usatysfakcjonowana swoją pracą!

Z autopsji dodam, iż te dane nie do końca zdają sprawę ze złożoności sytuacji. Spotkałem na przykład młodych ludzi pracujących w korporacji, którzy byli naprawdę zbudowani, że świetnie sobie radzą z wyzwaniami, dobrze zarabiają, tworzą zgrany team, itd. To, że wykonywali pracę, z którą nie byli do końca w zgodzie (co wynikało z półsłówek rzuconych między wierszami) nie stanowiło dla nich większego problemu. I na ogół nie zaprzątali sobie głowy pytaniami o tę zgodność dopóty, dopóki im ktoś ich nie postawił. Wydaje się, że zabezpieczający byt zarobek czy komfortowa sytuacja życiowa wyłączają bezpieczniki duszy i człowiek zapada w letarg, z którego czasami dopiero cierpienie wybudza.

Przytoczę jeszcze inne rezultaty sondaży. Kilka lat temu Instytut Gallupa przeprowadził ankietę w 36 krajach, zadając tylko jedno pytanie 1.7 milionowi  pracowników wielkich organizacji: Czy w twojej pracy masz codziennie możliwość wykonywania tego, co potrafisz najlepiej (chodziło o wykorzystywanie swoich talentów)? Procent odpowiedzi pozytywnych wynosił zaledwie 20 procent! Innymi słowy, 80 procent pytanych nie wykorzystywało swoich talentów, żyło z chronicznym brakiem poczucia satysfakcji ze swojej pracy.

Z danych tych wynika, że od ośmiu do dziewięciu dziesiątych społeczeństwa marnotrawi swoje zasoby i robi coś, czego nie powinna. I co na dłuższą metę jest źródłem gromadzącego się w ich życiach stresu, ponuractwa i frustracji. Tym samym, są to ludzie, którzy dokonali mniej lub bardziej świadomego wyboru: by pracować dla tak zwanego „chleba”.  A jest wybór formy wspomnianego już niewolnictwa.
 

Masa krytyczna

Nie jesteśmy, by spożywać urok świata, ale po to, by go tworzyć i przetaczać przez czasy jak skałę złotą. Choćby i po tysiąc razy osaczyły nas trudności, my idziemy blaskiem bijąc. — Konstanty Ildefons Gałczyński

Im więcej jest dusz, które ze sobą współbrzmią, tym bardziej intensywna jest ich miłość i,
na podobieństwo lustra, każda z dusz odzwierciedla drugą.
— Dante

Dzień, w którym człowiek jasno zda sobie sprawę z tego stanu rzeczy będzie dniem przemiany i początkiem szukania ciekawszych rozwiązań. Dlaczegóż w końcu nie robić tego, co się kocha, co nas pasjonuje? Z pewnością dotychczasowy paradygmat nie był sprzyjającym  gruntem dla takich działań i niektórym nawet nie przyszło do głowy, by postawić sobie podobne pytania. Zwolna budzi się jednak świadomość wagi fundamentalnego zagadnienia, jakim jest misja czy praca mająca głęboki sens i coraz więcej ludzi szuka pracy radosnej, dającej im poczucie spełnienia (mówię też nieco więcej na temat misji w materiałach wideo załączonych pod artykułem).

Naukowcy z amerykańskiego Rensselaer Polytechnic Institute odkryli, iż istnieje punkt zwrotny (tipping point) w kwestii przyjmowania przez społeczeństwo nowej idei. Jeśli 10 procent danej społeczności uważa, że idea jest dobra, przyjęcie jej przez większość (powyżej 50 procent) dzieje się w tempie błyskawicznym. Dotyczy to tak małych, jak i wielkich grup: społeczeństwa, narodu czy całej cywilizacji. W wypadku, gdy 10 procent nie jest osiągnięte, zaakceptowanie idei może trwać wieki lub nie dokonać się wcale (Minority rules: Scientists discover tipping point for the spread of ideas).
Dzisiejszy świat komunikacji pozwala na rozprzestrzenianie informacji w niespotykanym dotąd tempie i skali. Jeśli będziemy tą informacją rzeczywiście się dzielić, to nic nie stoi na przeszkodzie, by zrealizować wymagane 10% i osiągnąć punkt zwrotny! Słowem — wszystko w naszych rękach, w przenośni i dosłownie.

Uważam, iż żyjemy w niezwykłej epoce ewolucyjnego przyspieszenia wszystkich procesów społecznych (patrz opublikowany w Eprawda artykuł: „Cywilizacyjny skok kwantowy”). Zmiany są wszechobecne, nawet jeśli nie są wszechwidoczne — szczególnie dla tych, którzy budują swój światopogląd w oparciu o monotematyczne media głównego nurtu. A ci nieliczni pionierzy, którzy mają dziś odwagę kroczyć pod prąd istniejącego status quo (lecz z prądem ewolucyjnego impulsu wszechświata) i iść za głosem serca, są jak kwiaty przebijające się przez asfalt jednomyślności — stanowią część rosnącej masy krytycznej ludzi, których inspirująca postawa pozwala żywić uzasadnioną nadzieję, że wykonywanie pracy, która się kocha może w ciągu kilku dziesięcioleci stać się normą.

………………………
Materiały wideo, o których wspomniałem powyżej:

………………………………………….
Wiktor Gołuszko jest poetą, pisarzem, tłumaczem, kompozytorem, blogerem (Blog Wiktora Go). Wydał tomik prozy: „Ulisses”, publikował w czasopismach literackich takich jak „Zeszyty Literackie”, „Nieregularne Pismo Kulturalne Kwartalnik”, „Neurokultura”, „Magazyn Literacki Minotauryda”, „Wakat” oraz w periodykach „Wegetariański Świat” i „Szaman”. Jego wiersz: „Ostatnia Wieczerza” wszedł w skład antologii poezji polskiej poświęconej Beethovenowi, która znalazła się w biografii kompozytora zatytułowanej: „Beethoven — Próba Portretu Duchowego” autorstwa Adama Czartkowskiego. Obecnie artysta ukończył pracę nad misterium: „Hieros Gamos czyli Święte Gody” — sztuką z pogranicza poezji i teatru, do której skomponował również muzykę.
…………………
Więcej: Blog
26.05.2018

WIKTOR GOŁUSZKO „Praca — owoc miłości”
0 votes, 0.00 avg. rating (0% score)
..........................................................
EPRAWDA nie publikuje regularnie. Subskrybuj newsletter. Znajdź nas na FB.

Co o tym sądzisz?