Pan Witold Gadowski w którejś z telewizji mówił wczoraj o publicznej telewizji, opowiadał jak to po 1989 władali nią ludzie, którzy owszem mieli ładne, nowe, granatowe garnitury, ale spod ich nogawek wyglądały brązowe skarpety z sortów mundurowych, które donaszali, bo żal było wyrzucić. I do dziś, mówi pan redaktor, do dziś się to nie zmieniło, tyle, że dziś miejsce tamtych panów zajmują ich dzieci.

Można sobie dworować, figlować, ale zaiste nie do figlów mi jest — im bardziej w latach, im więcej odchodzi przyjaciół, im więcej bezsensownie marnowanych talentów — tym bardziej, tym wyraźniej widzę kulturową katastrofę w jaką naród nasz popadł i z której nawet zdaje się nie widzieć potrzeby wydostawać się, bo nawet nie wie o tym swoim dramatycznym, żałosnym położeniu.

Lud wdrożony, przyzwyczajony do pojednawczego współtrwania z ludobójstwem, utarty w sowieckim bagnie, zaraz załaknął i wyszukał znajome chomąto — co znalazło swój wyraz przerażający w głosowaniach na pana Kwaśniewskiego, w wybieraniu do władzy SLD. Koszmar, niedorzeczność — do jakiego stanu zostali doprowadzeni Polacy, do czego przywykli i bez czego jakby nie wyobrażali sobie życia. Ta telewizja, ten stan mediów odegrał w tym ważną rolę. Bardzo ważną.

Witold Gadowski

Na zdjęciu: Witold Gadowski — publicysta i dziennikarz związany ze środowiskami prawicowymi. Od 10 maja 2010 do 12 października 2010 dyrektor TVP1. Foto: Gadowskiwitold.pl


To przesądzało jak ukształtowana zostanie kultura „nowej Polski” — by ująć to w formę myślowego skrótu w odwołaniu do sytuacji roku 1989 — nie przez Pomarańczową Alternatywę, ale przez pana Owsiaka. Zamiast tego, co autentyczne, żywe, samorodne, twórcze, patriotyczne — dalej wędzidło i prowadzenie. Tym razem była to przemoc posiadaczy – w jakich przeistoczyli się mordercy i pałkarze, przepoczwarzyli się z decydentów w decydentów. Ani chwili, ani skraweczka miejsca na Rozmowę, zakaz wstępu dla życia i mądrości.

Jak bardzo była to przetracona szansa, jak wielki zmarnowany potencjał, jak bardzo ciąży do dzisiaj, to mało kto wie, mało kto w ogóle zdaje sobie z tego sprawę. Odpowiedź nie jest prosta, czy raczej: nie jest łatwa. Bo też i niestety Polacy — mając na myśli sekwencję historii od drugiej wojny światowej — po dziesiątkach lat poddania dwóm dogmatykom, okazali się niezdolni do Rozmowy, zablokowani w rozpoznawaniu prawdy. Jedna dogmatyka — ludobójczej ideologii, druga Kościoła Katolickiego/syndromu oblężonej twierdzy. Jakże łatwo Polacy stali się łupem dogmatyki kolejnej — całkowicie bezrefleksyjnie przyjęli dogmat ewolucjonistycznej definicji wolnego rynku – świętego egoizmu. Zrobili tak jak mówią: wierząc w Boga. To wstrząsające, a do dzisiaj nie ma o tym dogłębnej rozumnej rozmowy.

Czytałem wywiad z panią Olgą Krzyżanowską, córką Aleksandra Krzyżanowskiego — Wilka, komendanta Okręgu Wileńskiego ZWZ-AK. Wywiad świeżo opublikowany przez Portal Miasta Gdańska. Pani Olga była wicemarszałkiem sejmu kontraktowego i sejmu drugiej kadencji. Prowadząca wywiad dziennikarka zapytała o ocenę ówczesnych standardów parlamentarnych. — Jeśli mówimy o standardach, to chcę przypomnieć sytuację, która miała miejsce podczas prowadzonych przeze mnie obrad sejmowych. Przemawiał Bronisław Geremek, przewodniczący OKP. Wdał się w jakąś polemikę z siedzącym na sali obrad posłem Cimoszewiczem. Powiedziałam do Bronisława Geremka, wówczas przecież szefa mojego klubu: „Proszę przerwać tę dyskusję!”. Odpowiedział tylko: „Bardzo przepraszam” i zakończył wystąpienie. Jakie to smutne, nawet osoba o takim wychowaniu, o takich rodzinnych tradycjach nie rozpoznaje, że brała udział w taniej komedii? Polemika pana Geremka z panem Cimoszewiczem? Podłe widowisko dla ogłupienia nieszczęsnych, udręczonych peerelem ludzi. Pani Krzyżanowska postawy jego uczestników podaje nam za wzór kultury? I to dzisiaj, po 25 latach od tamtych wydarzeń, gdy naprawdę każdy już miał czas i aż nadto przykładów, by rozpoznać ich prawdziwą naturę?

* * *

Patrzę na kulturę i to, co tu się dzieje jest nieznośne. Po Sylwestrze, a właściwie po wojnie telewizyjnej między stacjami — fanfarami zwycięstwa wybrzmiewały programy telewizji publicznej. Mimo pewnego krytycznego wzburzenia opamiętałem się, przecież ludowe zabawy mają swoje prawa i nie ma tu czym się zajmować. Ale wśród laudacji usłyszałem też wypowiedź pana Romana Mańki z fundacji FIBRE, który chwalił, że dzięki PiS na scenę wszedł nowy gatunek — disco polo. Nie wiem, jak można myśleć patriotycznie i uważać taką sytuację za sukces. Przypominam, że pan Kwaśniewski używał przed laty disco polo, by pozyskać głosy wyborców. Skutecznie. Zatem zdaje się, że jedną z głównych trosk osób zarządzających instytucjami kultury powinno być takie działanie, by ludzie, by Polacy nie stawali się w przyszłości łatwym łupem. To jest zdaje się patriotyczne, jeśli już trzymamy się tej kategorii.

Ale gdybyż przynajmniej, powiedzmy ten wypracowany kapitał popularności, czy środków był pożytkowany — czy mówiąc inaczej, gdybyż ten ukłon w stronę niskiego był powetowany mądrze prowadzonym budującym programem telewizji publicznej — gdyby chociaż jeden jej kanał, na przykład TVP Kultura rzetelnie realizował przemyślaną misję, może to jakoś by się broniło.

Niestety TVP Kultura jest programem nieużytecznym. Przede wszystkim nie jest miejscem Rozmowy o najpilniejszych kwestiach — a najpierw: nie jest programem uczenia Rozmowy.

Współcześnie są po temu znakomite możliwości, można w różnych wariantach takie rozmowy organizować, z różnymi formami uczestnictwa widzów. Obok funkcji edukacyjnej i informacyjnej, obok wydobywania wiedzy o polskiej kulturze (przedstawiania zjawisk, postaci etc.) — powinna być TVP Kultura organizatorem wielkich dysput, na przykład o Uniwersytecie, o przyczynach nieszczęść spadających na Polaków od ponad 300 lat, o tym czemu jesteśmy wciąż na krawędzi i wciąż zmuszani walczyć o podstawy, o upadku Cywilizacji, o kwestiach: rewolucja LGBT — a wolność słowa, o poezji: skoro polskość przetrwała w literaturze, w poezji, to co to dla nas znaczy, czym jest, o teorii ewolucji i jej konsekwencjach, o tym, co nadciąga, jak spoi się, czym będzie system, który staje się (w ogóle) i co w związku z tym robić… Można jeszcze długo, tematów, pilnych, najpilniejszych jest wiele, wystarczy się rozejrzeć, ale dlaczego zatem nie są podnoszone? Być może komuś na tym zależy, ale czemu nie zależy na nich ludziom? Polakom? Wielki sen, niepokojący, zdumiewający. Wielki sen w huku fajerwerków.

Jest też coś, co mnie zdumiewa — patologia wtórnika — coś, co nie wiem, czy można spotkać gdziekolwiek indziej. To jest jakaś cecha narodowego charakteru, jakieś genetyczne schorzenie — deptać to, co swoje, pomiatać, ścierać to z powierzchni ziemi, ale łasić się do tego, co obce, zaciągać, przyoblekać. Druga Japonia, druga Irlandia, małe Niemcy, Budapeszt w Warszawie, druga Szwajcaria — ciągle jakiś brak kształtu, wtórnik.

Miasto Gdańsk organizuje konkurs Europejski Poeta Wolności, odbyło się już pięć edycji, co dwa lata. Nominowani są twórcy europejscy, zwycięzca otrzymuje 100 000 złotych, tłumacz 20 000. Ale, to jest chyba rzecz nieznana, Gdańsk to swoiste zagłębie poetyckie, ilu tutaj żyło i tworzyło, ilu żyje poetów — to chyba trudno zliczyć. Proszę mi powiedzieć — dlaczego miasto Gdańsk nie ufundowało opracowania antologii gdańskich poetów? Czy encyklopedii? Dlaczego nie wydało jej w wersjach po niemiecku, po angielsku? No bo jeśli miasto Gdańsk chce przyznawać poetycką nagrodę o skali europejskiej to radzi byśmy wiedzieć, jakie ma Gdańsk kompetencje, czy ma tytuł do tego, prawda? Czy Gdańsk ma jakiś kształt? Kim jest fundujący i wręczający nagrodę?

Europejski Poeta Wolności

Na zdjęciu: osiem godzin rozmów, spotkań, poezji i muzyki, trzynaście języków narodowych, ponad dwudziestu gości – tak wyglądał pierwszy dzień festiwalu Europejski Poeta Wolności. 18.03. 2016. Źródło: materiały prasowe


Ale nie może tak być, bo tutaj, u nas, w Polsce nie ma kultury Rozmowy. Przecież Gdańsk nie ma nawet swojego pisma artystycznego — i nie może mieć. Nie może mieć bo miałoby ono dobrą kolczatkę i byłoby trzymane krótko, więc 1) nie byłoby pismem artystycznym, 2) w ogóle nie byłoby pismem — byłoby narzędziem załatwiania spraw, narzędziem propagandy, jak jest nim na przykład oficjalny portal miasta Gdańska, na który zresztą miasto łoży 3,5 miliona złotych rocznie. Za taką sumę można byłoby wydawać i pismo artystyczne i tygodnik miejski, i prowadzić portal i kto wie co jeszcze — jak widać nie jest to kwestia pieniędzy. A więc w Gdańsku pismo artystyczne jest niemożliwe! A to dopiero. I takie miasto przyznaje swoją nagrodę poetycką: Europejskiego Poety Wolności! Ale tupet.

Patrząc nieco inaczej, skoro prowadzący miasto nie umieją poradzić sobie z tutejszym kapitałem poetyckim — na poziomie elementarnym, jeśli nie umieją tego zjawiska ogarnąć, nie umieją zorganizować nawet jego podstawowego uporządkowania — jak mogą aspirować do wyznaczania standardów w tej dziedzinie w skali kontynentu? Dzieci z przedszkola muzycznego nie posyła się na konkurs Chopinowski, to jest niedorzeczność. Ale zatem takie działanie prowadzących miasto wskazuje, że chodzi o coś innego, bo nie wyrasta ono z przekonania o wadze poezji, o jej znaczeniu w kulturze, a szczególnie polskiej, skoro Polska lata zaborów przetrwała w poezji, w literaturze. Przecież w naszym kraju poetów chowa się z królami. Mówi się o duchowym królestwie, pod postacią którego Polska trwała pod nieobecność państwa. Te kwestie zatem powinny być w ogóle w centrum refleksji Polaków, a że cały czas sytuacja kraju i narodu jest, mówiąc kolokwialnie, niewesoła, to przecież powinno tu wrzeć. I przecież tak na logikę — właśnie szczególnie w Gdańsku, który tak dużą rolę odegrał we współczesnej historii walki o niepodległość. Ale prowadzący miasto w ogóle nie są tym zainteresowani, choć nie można wykluczyć, że w ogóle nie mają pojęcia o co w tym wszystkim chodzi, co to jest za sprawa i w czym w ogóle jest problem. Zdaje się, że chcą miastu nadawać międzynarodowy polor i status, ale jak można nadawać status i polor czemuś, co się unieobecnia. Ile wysiłków i środków wkładane w tworzenie wydmuszki-pisanki.

Ale odrzućmy już ubolewanie nad tym, co stało się z Gdańskiem, z przesławnym miastem, które samo anihiluje swoje skarby i swoją legendę, a zastanówmy się jak to jest możliwe, że Polacy na tego rodzaju rzeczy się godzą, że nie tylko wytrzymują to, ale jakby im to pasuje po prostu. Spod nogawek garniturowych spodni muszą być widoczne skarpety o określonym kolorze, takim czy innym. Każdy, kto obejmuje władzę ma postępować właśnie tak — wszystko, co ma we władzy ma dawać swoim i trzymać krótko. Lud ma do tego zrozumienie. Z lekcji dogmatyki? Gdzie jest Rozmowa? Przecież prawda jest — pardon — w interesie nas wszystkich.

…………………….
Bibliografia:
http://www.gdansk.pl/historia/Nie-znosze-uproszczonych-czarno-bialych-ocen,a,96367
http://europejskipoetawolnosci.pl/wp-content/uploads/2015/10/URM_2017_7_1092.pdf

………………………………….
Zbigniew Sajnóg (1958) — współzałożyciel, uczestnik działań i autor założeń teoretycznych Tranzytoryjnej Formacji Totart (1986-1992). Współautor i współredaktor wydawnictw grupy (m.in. Przegląd Archeologiczny Metafizyki Społecznej „Higiena” — nagroda prasowa „Solidarności”). W drugiej połowie lat osiemdziesiątych współpracował z Ruchem Społeczeństwa Alternatywnego, Ruchem Wolność i Pokój, z Pomarańczową Alternatywą. Współpracował z Brulionem, był współautorem i prowadzącym Brulion TiVi. Na początku lat dziewięćdziesiątych redagował dział w Tygodniku Literackim. Aktualnie współpracuje z portalem Się myśli. Członek Stowarzyszenia Dziennikarzy Polskich.
18.01.2018

ZBIGNIEW SAJNÓG „Brązowa skarpeta. Felieton o katastrofie”
18 votes, 5.00 avg. rating (99% score)
..........................................................
EPRAWDA nie publikuje regularnie. Subskrybuj newsletter. Znajdź nas na FB.
[19] Komentarze
  1. W Polsce ludzie w zamian za opiekę zdrowotną, ochrone policji i stałą emeryturę bardzo chętnie oddadzą część swojej wolności. Słusznie autor nazywa taka postawę „niewolnictwem”. Taka postawa jest cały czas wspierana przez państwo. Przyczyn jest kilka m.in. wysokie podatki, rozrosnieta biurokracja czyli kontrola, niski poziom edukacji, za duzy wpływ kościoła czy tabloidowe media. Polacy mają mentalność prawicową a państwo naród chce od siebie uzależnić. Oczywiscie cel naszych politykow jest prosty: kariera, stanowiska, pieniadze. Najlepiej dożywotnio. Im dalej na wschód Europy, tym autorytarne tendencje są silniejsze. Gdzie narodziło się Oświecenie? We Francji. Gdzie była rewolucja przemysłowa? W Wielkiej Brytanii. Przypomnę, że Polska jako ostatnia w Europie zlikwidowała pańszczyznę. Podział między liberalną, postępową Europą Zachodnią i konserwatywną, autorytarną Europą Wschodnią jest tak głęboki, że nie da się tych mentalnych nawyków zlikwidowac w kilka czy kilkanascie lat. Widzimy, że Polacy nawet nie rozumieją podstaw demokracji, ponieważ uważają, że skoro wygrali wybory, to mają prawo narzucać społeczeństwu swoje prawa i karać za ich nieprzestrzeganie. Podczas gdy świętą zasadą demokracji jest poszanowanie praw mniejszości.

  2. No i widzi Pan – stało się. Akurat tak się stało, że nasza tu rozmowa jest na tle wydarzeń – koszmarnych. Oto mamy przypiętą mordę autorów Zagłady – a ja wciąż o tym – o stanie świadomości, o tym gdzie jest nasza kultura, gdzie pozałatwiane sprawy? Kloss/Leski są tego tylko symbolem, obrazem, ale pokazującym ten skrajny dramat. To nie jest fatalizm, proszę Pana. Nie życzę tego i Panu i sobie, ale właśnie jesteśmy sprowadzani do rzędu podludzi (też akurat to słowa Pana Gadowskiego z wczorajszego programu TV). Powtarzam – oby nie, ale poczułby Pan to na swojej kieszeni, gdyby zdoili z nas 60 mld $. A to jest najłagodniejsza konsekwencja, jaką możemy sobie wyobrazić. Bo możemy zostać oddani na wychowanie – znowu. A my jesteśmy w kulturowym kolapsie, kulturą władają ludzie (dysponują pieniędzmi), którzy najprawdopodobniej do tego się nie nadają (bo nie można wykluczyć złej woli). Pamięta Pan – dopiero co ministerstwo kultury przeznaczyło 100 000 000 złotych w formie funduszu, którym ma się obracać, na utrzymanie jednego z cmentarzy żydowskich. Najpierw: nie jestem antysemitą i uważam, że zabytkowy cmentarz owszem niech będzie zadbany. Tylko – czemu nie we współfinansowaniu z Żydami i czemu akurat w taki sposób, bo powinno się może łożyć na ten cel rocznie jakieś sumy – a nie zamrażać z funduszy ministerstwa kultury 100 000 000 zł – gdy jest tak dramatyczna sytuacja – to jest zdumiewające i niebywałe. Co to są za decyzje? A – zmieniając okolicę – czy słyszał Pan zapowiedzi – jak ma wyglądać jubileuszowy festiwal w Opolu? Pani Rodowicz ma śpiewać „Mundial, Mundial”. Przepraszam, pozwalamy na to, to się odbywa z naszą wiedzą i zgodą. To jest społeczeństwo z wdrukowanym programem ludobójczym Jest w tym stwierdzeniu publicystyczne zacięcie – oczywiście – ale proszę patrzeć na fakty. Jest dramat. Tu powinno wrzeć, powinna być narodowa dyskusja, powinny stanąć tramwaje i pociągi – jesteśmy pod ścianą. Serdecznie pozdrawiam.

    • Rozumiem pana punkt widzenia, jednak podtrzymuje to co napisalem wczesniej – widać u pana duży stopień fatalizmu. Nawet w tym artykule wystepuje słowo „katastrofa”. Jestem wiekszym optymistą ponieważ sam fakt, że wiele osób podnosi głowę i krzyczy, że coś im się nie podoba, świadczy o tym, że bardzo powoli tworzą się w Polsce prawdziwe elity intelektualne. Problem widzę gdzie indziej – głos nowych elit jest blokowany. Wiekszość przyczyn leży w naszym systemie politycznym m.in. w Konstytucji, w ordynacji wyborczej. Mamy w Polsce paskudnych polityków, poniewaz ten system polityczny takich paskudnych ludzi wspiera. A ostatnia władza czyli PiS, to już jest jakiś koszmar. Mamy w Polsce obecnie rząd, który składa się z kierierowiczów, lizusów i głupców. PiS musi utrzymywać 40 % popracia żeby zostać na stanowiskach i szuka tych 40 % gdzie się da – u neofaszystów, u homofobów, u kiboli… Polski rząd zachowuje się jak organizacja mafijna – jest czysty populizm, jest parcie na utrzymanie się na stanowiskach, ponieważ bycie w polityce, to ciągle w tym kraju jeden z najprostszych sposobów na zarabiania poważnych pieniędzy. Za tą „katastrofę”, o której pan pisze, odpowiedzialne są kręgi władzy – nikt inny. Druga sprawa – w każdym kraju istanieje tzw gawiedź, plebs, „suweren”. To są ludzie niewyksztalceni, których bardzo łatwo zmanipulować. W krajach bogatych, plebs nigdy władzy nie dostanie. U nas tak się stało już dwa razy – mówie o partii PiS, która nasz plebs uhonorowała, wmawiając jej, że są solą narodu – „prawdziwymi polakami”, „lepszym sortem”. Plebs panie Zbyszku nie może dostać żadnej władzy ani przywilejów – żadnej! Plebsu nie wolno obrazac, bo wszyscy są równi wobec prawa, ale nie wolno ich stawiać w roli elity, bo to się zawsze kończy katastrofą. Z plebsem nie wolno się bratać politycznie. Tak samo jak z Kościołem, ponieważ Kościół w Polsce sam składa się z gawiedzi i plebsu. Te dwie siły czyli Kościół i „suweren”, który nazywam tutaj plebsem – to dwie największe siły wsteczne w tym kraju. Oni celowo hamują rozwój Polski. Po 90 roku w Polsce popełniono wiele błędów strukturalnych i teraz zbieramy żniwo tych zaniechań. Nie zainwestowano w rozwój klasy średniej, nie zainwestowano w informatyzację kraju, nie zainwestowano w wolnośc gospodarczą. A najważniejsze – nei zainwestowano w naukę i kulturę. Po 90 roku nowe Polskie władze wszystkie środki powinny były zainwestowac w 3 rzeczy – infrastrukturę, cyfryzację i naukę. Ile miliardow poszło na nierentowne kopalnie, na wczesniejsze emerytury, na przywileje pracownicze, na biurokrację. Szacuję, że w ten sposób zmarnowano niemal połowę naszych podatków. Mądrzy ludzie tacy jak Balcerowicz, Buzek, Mazowiecki byli ośmieszani przez swoich konkurentów, którzy aby ich pokonać w wyborach, zaczęli sie posługiwać populizmem – czyli właśnie honorowaniem plebsu. Do tego była skorumpowana lewica – SLD, która musiala wycisnąc w kraju ostatnie soki, przeczuwajac swój ostateczny upadek. Ma pan rację – Polacy nei rozumieją pojęcia wolność – my nie czujemy w sobie tej sowieckości, tego niewolnictwa. Dla plebsu wolność, to możliwość wycięcia drzewa, bicia dzieci albo żony po cichu i maltretowania zwierząt. Zauważył pan, że każdy polski prezydent pokazuje się publicznie w kibolskim szaliku? To jest jakiś koszmar. Ludzie tacy jak Poniatowski, jak Paderecki powinni być prezydentami w naszym kraju! Poziom intelektualny narodu panie Zbyszku nie ocenia sie po tym jakie są elity, ale jego plebs.

      • Jedna uwaga, z resztą się zgadzam. Gdzie widzisz te intelektualne elity w Polsce, skoro nasza najlepsza uczelnia wyższa czyli UW to 3 setka światowego rankingu. Wynika ztego, ze kazdy nasz student, to mniejszy lub wiekszy nieuk, w porownaniu do bardziej rozwiniętych krajów. I kazdy nasz profesor to nieuk. Jakoś nei słyszę, żeby emigranci po Oxfordzie dostawali u nas posady. Najpierw stwórzmy uczelnię wyższą na światowym poziomie, a potem za pare lat mowmy że mamy elite intelektualną.

    • „ministerstwo kultury przeznaczyło 100 000 000 złotych w formie funduszu, którym ma się obracać, na utrzymanie jednego z cmentarzy żydowskich.”

      ………………………………..

      Trzeba by sprawdzić czy to info jest wiarygodne. A jeżeli to wiarygodna informacje, ja nie mam nic przeciwko. Izreal to bardzo ważne państwo na arenie międzynarodowej – warto inwestowac w dobre stosunki z tym krajem. Zydzi to właśnie jedno z intelektualnych mocarstw, a my mamy z tym problem.
      Zwykli Polacy wymordowali od 50 do 100 tys Zydów podczas 2 wojny, w trakcie pogromów (lata 1941-46) A przypomnę, że tych pogromów naliczono w Polsce 128. Najpierw ich mordowali, a potem rabowali ich majątki. Nawet za ukrywanie Żydów wielu Polaków kazało sobie słono płacić. Więc może jednak warto im to jakoś zadośćuczynić drogi Autorze? Za nasze pieniądze, nie ich. Jestem pan dobrym pisarzem ale myśli pan czasami zbyt płytko. Dziecinnie.

    • „Lud wdrożony, przyzwyczajony do pojednawczego współtrwania z ludobójstwem, utarty w sowieckim bagnie, zaraz załaknął i wyszukał znajome chomąto — co znalazło swój wyraz przerażający w głosowaniach na pana Kwaśniewskiego, w wybieraniu do władzy SLD. Koszmar, niedorzeczność — do jakiego stanu zostali doprowadzeni Polacy, do czego przywykli i bez czego jakby nie wyobrażali sobie życia. Ta telewizja, ten stan mediów odegrał w tym ważną rolę. Bardzo ważną.”

      —————————–

      Kompletnie się z tym nie zgadzam. Mieliśmy głosowac po razu drugi na L.Wałęsę? Przypominam, że wybory prezydenckie, to wybory „osoby”, a nie partii, a Wałęsa nie sprawdzil sie jako prezydent. Kwaśniewski wygrał zresztą debatę prezydencką ,zupełnie tak jak kiedyś Kennedy, i historia pokazała, że wyborcy mieli rację. Kwas był jak do tej pory najlepszym polskim prezydentem. Cała pańska teoria o niewolnictwie Polaków jest wyssana z palca. Nie ma żadnego „niewolnictwa”, czy „sowieckości”. Jest po prostu bardzo zła edukacja, kiepskie szkolnictwo, niska kultura polityczna. To wynik prymitywnego systemu edukacji i tego że Polska była przez dziesiątki lat PRLu krajem zamkniętym. Bo przypomne, że dla rozwoju kultury narodu najlepsza jest naturalna wymiana doswiadczeń i poglądów z innymi narodami.

  3. p Zbyszku — często pan krytykuje władze Gdańska — mając 100% racji, ale w życiu jest tak, że żeby coś od kogoś dostać, to trzeba go publicznie pochwalić. Pochlebstwa działają cuda. Niech pan spróbuje. Wtedy panu dadzą fundusze na różne inicjatywy. Jestem tego pewien. Jest pan legendą, czy sie to komuś podoba czy nie.

  4. Diagnoza trafna, ale trochę brakuje mi analizy przyczyn. Mam na myśli naszą narodowa skłonność do kopiowania, do „wtórniactwa”. „Polscy Beckhamowie”, „polski Spielberg”. Takie porówniania kują dziennikarze, więc oni są za to odpowiedzialni. Czy dziennikarze mają sowiecką mentalność? Z pana tekstu wynika, że wszyscy mają sowiecką mentalność niewolnika, ale co z dziećmi, które urodziły sie po 90 roku. Chyba, że mówimy o dziedziczeniu genów społecznych i całych zachowań. Moim zdaniem przyczyny są prozaiczne — brak intelektualnych elit z prawdziwego zdarzenia. Skoro najlepszy polski uniwersytet, nie mieści się nawet w pierwszej 300setce światowych rankingów, to znaczy, że nasze elity odstają od reszty świata w sposób straszliwy. Plus bardzo niskie nakłady na rozwój nauki i szkolnictwa. Ktoś złośliwy powiedziałby, że władza robi to celowo — żeby nie hodować sobie konkurencji. Może to za mocno powiedziane, ale coś w tym jest. Nasi władcy (lokalni również) nie reprezentują po prostu żadnych intelektualnych wyżyn i wszystkie ich pomysły są jałowe. Drogi Autorze — mądrość boli. Nie wiedział pan o tym? Lepiej szczęśliwym głupkiem — typowym wyborcą prawicy. Im nawet smog nie przeszkadza, a co dopiero jakaś tam „wolność”.

    • Miły panie Tescomanie, odpowiadam nieco żartobliwie – ale nie z braku szacunku, a z poczucia humoru i z sympatią, żeby nie było żem mruk i że tylko miotam tony surowe, oskarżycielskie – czy co tam.

      A propos, mruk nilowy to niewielka ryba, ma proporcję mózgu do reszty ciała podobną jak człowiek.

      Napisał pan: z pana tekstu wynika, że wszyscy mają sowiecką mentalność niewolnika, ale co z dziećmi, które urodziły się po 90 roku? Rozumiem, że mogę być nudny ciągle obracając się wokół tej kwestii, ale powiem panu, że im więcej o tym myślę/piszę – tym wyraźniej to rozpoznaję i jestem tym wstrząśnięty, chwilami nieomal porażony.

      Nie chcę powtarzać, choć widać trzeba – żyjemy z wdrukowanym programem ludobójczym, który dzieci pobierają wzrastając w tej rzeczywistości. Niech zapyta pan kogoś, kogokolwiek, czy mówi mu coś nazwisko Leski. Kazimierz Leski. A potem, czy mówi mu coś: kapitan Kloss. Widzi pan, oto my. A przecież to ma ileś poziomów głębi, eksperyment z pytaniem o Klossa i Leskiego jest zaledwie obrazem, zaledwie sygnałem. Polacy zostali wyzuci z całych pokładów tożsamości, charakteru, kultury.

      Reżyser Skolimowski opowiadał, że posłał swoich synów w Anglii do dość elitarnej szkoły z wysokim czesnym, i tam wyszydzani byli od głupich Polaków. Wie pan, gdy usłyszałem tę opowieść bolało mnie to parę godzin. Elitarna szkoła – co powiedzieć o świadomości potocznej.

      Ale – gdyby to było tylko czyjeś widzenie – co tam, można machnąć ręką, niestety stan naszego kraju, naszego ludu nadwiślańskiego, jest bolesny. Spotkałem niedawno przyjaciela, człek niegłupi i doświadczony. Polonista, były nauczyciel ale intelektualista, mówi mi: narodu już nie ma. Wystawiają (z żoną) na sprzedaż swoją małą własność, chcą się wyprowadzić z Gdańska gdzieś na prowincję.

      Spotykam sąsiadkę – świetna osoba, razem z mężem niegdyś zaangażowani w „Solidarność”, podziemny druk etc. I ta sąsiadka mówi mi, po kilku refleksjach, że najchętniej by się stąd wyprowadziła, ale – mówi to z uśmiechem – jej mąż taki głupi, że tu się urodził i tu chce umrzeć.

      Rozmawiam z przyjacielem, współpracownikiem, przytacza jakiegoś niemieckiego uczonego, analizę młodego pokolenia, które jest tak zatomizowane, nastawione na walkę ze sobą, że społeczeństwo przestaje istnieć.

      Miało być wesoło. Nie jestem pesymistą, po prostu piszę o tym, co widzę i przeżywam. Mam takie doświadczenie z odmętów sowieckiej okupacji, z lat 60, 70 – myślę nieraz – ach, żeby ktoś wtedy mi tłumaczył, pokazywał drogę. Prawda jest bezcenna. Człowiek potrzebuje Ratunku – rozstawanie się ze złudzeniami może być przeżywane jako bolesne, czy gorzkie, ale trzeba się z tego otrząsać. Człowiek coś widzi, dostrzega – niech mówi, dzieli się z innymi, może ktoś akurat tego bardzo potrzebuje. Tu nie chodzi o jakieś mniemanie o sobie, o pozę nauczyciela – ciągle te pułapki. Rozmawiajmy.

        • Nie mogę się zgodzić na żadne uogólnianie. Naukowcy tym sie różnią od felietonistów, ze przeprowadzają badania i piszą naukowe opracowania. Do czego zmierzam? Do tego, że ocena naszego spoleczeństwa bez gruntowanych badań nie ma sensu – to tylko publicystyka. Nie wiem czy Polacy są ciągle „homo sovieticus”, czy mają mentalnosc niewolnika. Albo ilu Polaków to ma, a ilu nie ma. Pan lansuje teze, że Polacy ciągle są jak „homo sovieticus”, nawet miedzy wierszami jest u pana to, że Polacy nie sa zbyt rozgarnieci intelektualnie. Cóż. zeby to wiedziec na 100%, to trzeba by zbadac IQ wszystkich obywatelki w jakims narodwym spisie i porownać to z wynikiem innych narodów. Przeciez takich bafań nikt nie robi. Socjologowie robią jakieś badania na wyrywkowych grupach, ale czy ktoś kiedykolwiek badał głupote Polaków? Wszystkie te oceny nazego spoleczeństwa są subiektywne, a nawe fałszywe i mylące. Po prostu pan ma takie doświadczenia, a ktoś ma inne. Jest wielu, bardzo wielu ludzi, ktorzy w Polsce czują się jak ryba w wodzie. I by panu napisali, że to pan jest głupcem. Więc wszystko to jest tylko publicystyką czyli… rozrywką.

          • Ponadto, jeśli spojrzy Pan na ten schemat jakości demokracji na świecie w rozłożeniu geograficznym: https://imgur.com/a/UGess

            a następnie na ten wykres jakości demokracji w odniesieniu do cech kulturowych Hofstede: https://imgur.com/a/kgJ8p

            okaże się, że skrajnie różne jakościowo typy (syntetycznych, nie surowych!) danych, dodatkowo sprawdzane zupełnie niezależnie od siebie, potwierdzają „publicystyczne” tezy tego tekstu. Pewnie że można dyskutować niuanse, podawać przykłady skrajne, ale trendy oparte na gigantycznych próbach zarysowują się dość wyraźnie.

            • Dziękuję za te infografiki. To prawda – można z nich wysnuć pewne ogólne wnioski. Mi chodzi o to, że p Sajnóg w artykule opisuje jedną stronę medalu i brzmi dość kategorycznie w swoich ocenach. Stara się grać na emocjach czytelnika, uzywajac mocnych określeń np. „jakieś genetyczne schorzenie”. Autor ma znakomite pióro, więc pewnie wiele osób poczuję tą grozę „upadku cywiliazacji”. I taki styl myślenia i pisanie też ma swoją nazwę – fatalizm.

        • Taka uwaga – bo wiele jest narzekania na „polską mentalność”. Jezeli wezmiemy te 38 mln obywateli, zbadamy ich preferencje, zasady, zachowania i nawyki, język, to dostaniemy uśredniony obraz narodu, bo naród to nei jest byt oddzielny, naród to suma wszystkich jego obywateli. Nikt takich badań nie przeprowadzal, ale wielu publicystow pisze jak im sie wydaje, że jest. I powstają rózne dzieła. Osobiście, gdy widze na na naszych ulicach te tendetne szyldy, te wielkie płachty reklamowe, te jaskrawe kolory, to myśle, że zbyt dobrego gustu to my Polacy nie mamy. Gdy slysze w mediach jak politycy i dziennikarze obrzucają sie złosliwościami na granicy wulgarności, to widzę, że kultura polityczna jest u nas na poziomie 3 ligowym. Gdy widze kiboli na Jasnej Górze, to mysle, że zyjemy w mentalnym średniowieczu. Gdy widze naofaszystów na marszu niepodleglosci, to mam wrazenie że rząd polski składa się z samych karierowiczów bez grama przyzwoitości, bo neofaszysci to przeciez ważne głosy w następnych wyborach. Gdy widze maltretowanie zwierzat na fermach futrzarskich w Polsce i masakry zwierząt organizowane przez mysliwych z PZŁ, to wiem, że jesteśmy po prostu dzikim krajem. Takim jakim byla Polska w 16 czy 17 wieku. Nie wiem dlaczego tak jest. Może pan Sajnóg zna odpowiedź na to pytanie. Ja musze zaciskać zęby i w tym dzikim kraju śmierdzącym węglowym smogiem żyć, bo nie stac mnie na życie pod palmami.

Co o tym sądzisz?