Jesteśmy przewalcowani historią w prawo i lewo, przemożnymi siłami miażdżącymi naszą wolę. Czy gdyby nie kolaps imperium nie bylibyśmy do dziś w jego władzy? Jak odzyskać — jak stać się podmiotem? Jak na nowo stać się z bycia krwawym łachmanem, z bycia pomiotłem i donikąd, bo tylko w oczekiwaniu na łaskę lub przemarsz potęg?

Zbyci podmiotowości. Nawet nie tyle i nie tylko chodzi o kwestię suwerenności politycznej — etc., ale o suwerenność myśli, o świadomość, o czucie i postrzeganie siebie. Tak, w 39 było szlachetne trwanie przy wartościach, bez precedensu i bez porównania, ale przecież i było to wystawieniem przez aliantów i i tak skutkiem była czynna pogarda. Hitlery i sowieci zmełli ówczesnych Polaków w niewolników, ordynowali, przemieszczali, używali, dręczyli i mordowali do woli. A potem ponownie użyci przez „aliantów”: krwawiący ochłap — opłata za ich spokój. I przemieszczony nawet cały kraj — choć na zachód, to do używania przez wschodnich patologicznych morderców i ich walec: nieszczęśników-zbrodniarzy, samogonnych.

Ogłupiani, dotknięci przymusową niemotą, ubezwłasnowolnieni. Poniżani po obu stronach kurtyny. A po jej zerwaniu nadal: używani. Używani i na łasce.

Dramat duszy zranionej, poniżonej i poniżanej. Bolesna kwestia — pytanie o podmiot.

I teraz chwytają się — używani podsuwanym wspomnieniem: naturalnego lidera międzymorza. Tylko że kiedyś, to było stąd, tutejsze. A dzisiaj — czy jest z nas, czy to my jesteśmy rozgrywającym w okolicy, czy to jest nasze wyciągnięcie ręki, czy to jest z naszej siły, czy to jest z naszej myśli? Z nas to jest 100 000 samobójców — to jest nasza siła, polską siłę reprezentuje armia stu tysięcy mężczyzn, którzy popełnili samobójstwo od czasu kolapsu imperium. Prawda o nas jest taka: 100 000 samobójstw na sto lat Niepodległości. To jest wierna Rzeczpospolita. Tym jesteśmy: sponiewierany zwitek tkanki, rozdarta, zabrudzona, drżąca rana po podmiocie, dotknięta koncertem pogardy tego świata, trwająca warunkowo, zawieszona u klamek w ucieczce przed rozwartą, kapiącą śliną mordą. Trwająca dzięki łasce interesu, żebrząca o podmiot — co za paradoksy!

ZBIGNIEW SAJNÓG „Łaknienie podmiotu”

Mapa obrazująca obszar i ogólną koncepcję Międzymorza (Intermarium) — europejskiego supermocarstwa. Źródło: www.rd.al


Gdzie jest podmiotowość Polaków — w jakiej sferze? Czym jest, czym może być we współczesnym świecie? Jak jest możliwa, jak ją odzyskać — czy może: uzyskać? Uleczyć polską duszę — co jest jej chorobą, co jest przyczyną jej choroby. Etiologia. Łagodzimy objawy, leczymy paliatywnie?

Międzymorze mieliśmy, z siebie, i utraciliśmy. I pierwszy krok — to zrozumieć, dociec dlaczego. Bez tego ani kroku, bo skończy się źle.

Pierwsza Rzeczpospolita rozłożyła się i została rozebrana.

Teraz to nie my sięgamy po międzymorze — to nami się sięga po zbudowanie bariery przeciw Rosji. To nie jest endogenne, tu w Polsce nie ma propozycji, nie ma idei i siły. To, co konsoliduje to strach przed Rosją i czyjaś, bieżąca wola polityczna, zbudowana na bieżącym politycznym interesie. Nie jest etyczne składać komuś propozycję w oparciu o coś tak niepewnego. W takim kształcie to jest droga katastrofy.

Czego w Polsce naprawdę potrzeba — to otwartej, profesjonalnie zorganizowanej, poważnej narodowej Rozmowy — a akurat to jest ze wszystkich stron niszczone i ukrócane. Skandaliczny stan mediów.

Znów obłędne: pokonani, ale zwyciężyli — napędza nową skrzywioną dumę ten bolesny oksymoron. Nie, zostali zamęczeni, wymordowani a my z płaczem wydobywamy ich ciała z kloacznych dołów, aby ukoić ranę porażonej godności. Znów bijemy w ten dzwon, jakoby to jest droga, jakoby to miał być nasz szlachetny, hieratyczny dziejowy narodowy paradygmat. Nie — jesteśmy w klęsce, skutki tamtych klęsk nosimy do dzisiaj, odwrócone miary szacunku, całkowicie zwichrowana kultura, pomiotło kreowane i przeganiane przez innych. To jest klęska, która trwa — czy w ogóle jest możliwe wyjście z niej? Nasz podmiot został zmiażdżony ponad trzy wieki temu — i to trwa. Za drugiej Rzeczpospolitej mieliśmy nie oddać ani guzika — i patrz, zostały doły pełne guzików. Ciężar tego strasznego muzeum już ledwo jest do udźwignięcia. Ale: placówki muzealne miały służyć nauce, edukacji. Ciągłość II RP została ostatecznie zerwana stanem wojennym.

Polskość jest ogłupiała, jest zwitkiem cierpienia.

Tyle razy wytarzana w prochu, przewalcowana, jedna obolałość i rana, nieustanne pośmiewisko i spluwaczka, 10 w skali pogardy, skupiona na łaknieniu jakiegoś słówka pochwały, z czyichś ust — co nas stworzy, ukonstytuuje, uistnieje — czego pragniemy chłepnąć jak oddechu, jak życia. Jakiegoś światowego słówka, jakiegoś ogłoszenia, że jesteśmy na siódmym miejscu w czymś — co tam siódme, ale: jesteśmy!

Pokrzepiamy się paradoksem: wymordowani, ale zwyciężyli — to już staje się nieznośne. Zostali wymordowani a ciała wrzucone do kloacznych dołów, a naród został poddany sowieckim wykładom o życiu, szyderczemu sponiewieraniu. Wolność odzyskaliśmy przez kolaps imperium, zapadło się. Bo i czy tego nie widać? Gdzie jest ta siła samouwolnienia Polaków, która po wywalczeniu wolności miała wytrysnąć twórczością i odbudową, gdzie ta siła? Objawiła się czym: grabieżą, mafią, łowcami skór? Czym błysnęła? Epidemią depresji?

Polacy niezbędnie, natychmiast potrzebujący przebudzenia, uleczenia — kurczowo trzymają się swoich paradoksów. Nie chcą dać się przekonać o Prawdzie. Ściskają kurczowo niedorzeczne bawidka. Krnąbrni, uparcie nie chcący otworzyć oczu. Jak to ktoś powiedział: zaszczepieni przeciw Ewangelii.

………………………………….
Zbigniew Sajnóg (1958) — współzałożyciel, uczestnik działań i autor założeń teoretycznych Tranzytoryjnej Formacji Totart (1986-1992). Współautor i współredaktor wydawnictw grupy (m.in. Przegląd Archeologiczny Metafizyki Społecznej „Higiena” — nagroda prasowa „Solidarności”). W drugiej połowie lat osiemdziesiątych współpracował z Ruchem Społeczeństwa Alternatywnego, Ruchem Wolność i Pokój, z Pomarańczową Alternatywą. Współpracował z Brulionem, był współautorem i prowadzącym Brulion TiVi. Na początku lat dziewięćdziesiątych redagował dział w Tygodniku Literackim. Aktualnie współpracuje z portalem Się myśli. Członek Stowarzyszenia Dziennikarzy Polskich.
21.04.2018

ZBIGNIEW SAJNÓG „Łaknienie podmiotu”
0 votes, 0.00 avg. rating (0% score)
..........................................................
EPRAWDA nie publikuje regularnie. Subskrybuj newsletter. Znajdź nas na FB.
[5] Komentarze
  1. W Polsce nigdy nie bylo OŚWIECENIA jak W Anglii i Francji. U nas nawet rewolucji obyczajowej nie było. Więc nasza ciemnota i zacofanie, o której pisze autor, wcale mnie nie dziwi. Państwa, narody, na swoje sukcesy pracują całe epoki. Nawet kilkadziesiąt lat to za mało, żeby dokonać zmian w naszej chłopskiej, małostkowej mentalności. Więc możemy sobie popłakać nad swoją niedolą, ale to i tak nic nie zmieni.

Co o tym sądzisz?