Zgubiłam swoje psychotropy w odmętach mieszkania i teraz wszystko mnie wkurza.
To, że wciąż się mówi tylko o Euro, jakbym miała obowiązek słuchać o wydarzeniu, przez które wiele inwestycji w kraju zostało przepłaconych. To, że siedzę w jakiejś paskudnej norze w Anglii, z której tacy jak ja przywożą zielony barwnik na tuskową wyspę. To, że nie znam ani jednego nazwiska gwiazd polskich seriali, a to przecież ich życie zajmuje przygnębiającą ilość Polaków. Kogo tak naprawdę obchodzą „polskie obozy koncentracyjne”, gdy „Agnieszka Włodarczyk i Mikołaj Krawczyk, czyli Anna Bilewska i Paweł Krzyżanowski z “Pierwszej miłości”, bardzo poważnie myślą o założeniu rodziny” Ja już w końcu nie wiem czy to ma być naprawdę, czy w serialu. To, że jak ktoś jest przedsiębiorczy, to mu się odbiera i daje temu, co nic nie wie i nic nie robi.

Wkurza mnie to, że moje zadłużenie ma już pięć cyferek i stale rośnie, choć nigdy w życiu niczego nie pożyczyłam

– no może z wyjątkiem cukru od sąsiadki. Ups, chyba nigdy go nie oddałam, ba – nawet nie zamierzałam i nie zamierzam.
Wkurza mnie wieczny bunt przeciwko temu co stare, który dopada nie tylko zwykłych ludzi, ale również tych którzy nami rządzą. Trzeba zburzyć coś co zrobiono przed nami i zrobić na nowo, żeby się chwalić że się coś zrobiło. A że łatwiej zburzyć to co dobre – bo konstrukcja jest logiczna i spójna i wiadomo gdzie wwiercić ładunek wybuchowy – to wywalają w powietrze ostatnie bastiony dobrych pomysłów swoich poprzedników.
Do nerwicy doprowadzają mnie radiowe raporty dotyczące otyłości wśród nastolatków, przerywane reklamami cudownych suplementów diety sztucznie podnoszących apetyt u małych dzieci.
„By sadlaczek zamiast biegać
żarł kotlety, cicho siedział”.

Agnieszka Parzych
A najbardziej ze wszystkiego irytują mnie pomysły parytetów dla kobiet-polityków, jakbyśmy były niemiecką mniejszością. Jakbyśmy musiały być objęte ochroną, bo przecież głupie cycuszki nie poradzą sobie same i jeśli im się mandatów NIE ZAGWARANTUJE to one biedne sobie same ich nie zdobędą.
Wkurza mnie, że moje ulubione czasopisma chronicznie leżą w salonikach w dziale dla mężczyzn, a w środku znajduję reklamę butów deichmann’a – oczywiście tylko dla facetów.
No i oczywiście co poniektórzy uważają że wielkim komplementem dla mnie jest to, że piszę jak „doświadczony mężczyzna”.
Pozostaje też sytuacja, w której gogle, gdy wpisuję w wyszukiwarkę „Nowa Prawica” proponuje mi między innymi „Ruch Poparcia Palikota” (to zadziwiające powiązanie można zaobserwować w wyniku samodzielnego eksperymentu).
Jedno jest pewne: nikomu nie służy przeładowanie głowy informacjami, bo musi codziennie łykać minimum dwie tabletki: wieczorem uspokajającą a rano pobudzającą. Czemu na litość boską, muszę sprawdzać pocztę minimum co godzinę, bo inaczej zasypie mnie lawina wiadomości na gg, skype, fb i nie wiadomo gdzie jeszcze, podczas gdy komórka będzie drgać spazmatycznie?

Czemu społeczeństwo naciskało na mnie abym założyła facebooka (warunkiem przystąpienia do jednego konkursu literackiego było polubienie strony dotyczącej go na tym właśnie portalu)

. Wstydźcie się organizatorzy! Może właśnie w ten sposób odcięliście drogę do sławy rzeszom piszących Janków bez dostępu do Internetu?) Współczesny człowiek posiada taki dostęp do informacji i możliwości kontaktu z innymi, o jakich się budowniczym wieży Babel nie śniło. Jednak co z tego, gdy jest ich tyle, że nad żadną nie zastanawiamy się wystarczająco długo? Wielu płaci straszne pieniądze żeby zaszyć się gdzieś z dala od wszelkich serwisów informacyjnych i znajomych, którzy tylko czyhają, aby polubić twoje zdjęcia z oazy spokoju?
– Teraz wszystko jest nie tego – pożegnał mnie sąsiad (uroczy alkoholik przeżuwający własnoręcznie skręconego papierosa, który przez czterdzieści lat życia nie zbrukał się ani dniem pracy) gdy opuszczałam dom rodzinny udając się na wyspę.
Oj nie, mój drogi żulu. Wtedy było jeszcze tego. Wtedy nie wiedziałam, że w agencji pośrednictwa pracy będę rozwiązywać zadania z matematyki na poziomie czwartej klasy w polskich podstawówkach. O nie, mój drogi. Nie tego dopiero będzie – przyjdzie wraz z reformą szkolnictwa.
Jest południe – proszki pobudzające już nie działają, a na uspokajające jeszcze za wcześnie. Pozostają dwie możliwości: albo wkurzać się dalej, albo przespać do wieczora.

Czerwiec 2012

………………………………………………….
Agnieszka Parzych – felietonistka… ostatnią rzeczą o jakiej umiem
pisać jestem ja sama; a najchętniej uniknęłabym tego…

……………….
Więcej: Facebook|Blog|opowiadania.pl
foto: Christopher Gretkus
30.09.2014

AGNIESZKA PARZYCH Teraz jest nie tego
6 votes, 4.00 avg. rating (81% score)
..........................................................
EPRAWDA — włącz newsletter|zgłoś sugestię
[2] Komentarze

Co o tym sądzisz?

Komentarz może nie być widoczny od razu.
Prosimy poczekać cierpliwie na moderację.