Jestem urzędnikiem państwowym z wieloletnim stażem. Na co dzień muszę użerać się z różnymi delikwentami. Czyli w zasadzie nic nowego, co by kogoś nie zdziwiło. Robota jak każda, tyle że trzeba się mocno nadenerwować. W związku z tym, iż chciałem uspokoić nerwy i oderwać się od codzienności, postanowiłem iść do kina na ładny film. W dzień wolny od pracy obudziłem się o 10 z minutami, zjadłem śniadanie i rozpocząłem przygotowania do wyjścia na jakiś fajny film. Przejrzałem garderobę, wybrałem odpowiednią marynarkę, do tego gustowny tiszert, spodnie w dżinsie, buty z zamszu i ulubione skarpety z nadrukowanym wizerunkiem psa na smyczy. Jednym słowem — na sportowo, ale elegancko. Do kina wyszedłem z domu dosyć wcześnie, by móc po drodze nasycić się widokiem miasta. W czasie przechadzki kupiłem sobie loda w wafelku, wstąpiłem do apteki, spotkałem sąsiada, pogadaliśmy chwilę. Opowiedział mi swoją historię, która mu się ostatnio wydarzyła, ja jej wysłuchałem, pożegnałem się i poszedłem dalej w kierunku kina. Pogoda tego dnia była wyśmienita. Słońce nie za mocno dawało się we znaki, nawet lekki wiaterek kołysał koronami drzew. Czyli pogoda jaką uwielbiam. Przechodząc obok banku zerknąłem do bankomatu ile mam dostępnych środków na koncie. I co się okazało?, że mam tyle ile sądziłem, czyli nic nie ubyło, ani nic nie przybyło. Więc poszedłem dalej. W końcu po około godzinie trafiłem do kina. Zerknąłem na afisz, by wybrać jakiś ciekawy film. Oferta nowości była zdumiewająco szeroka, ale ja postanowiłem wybrać coś lekkiego. Wybrałem lekki film, kupiłem bilet i czekałem na wejście do sali kinowej. Zasiadłem na wygodnym fotelu i zachciało mi się popkornu. Wstałem z fotela, poszedłem kupić sobie popkorn jak inni. Kupiłem i poszedłem z powrotem na wcześniej zajmowany fotel. Wygodnie w nim zasiadłem, wcisnąłem do ust kilka prażonych ziaren kukurydzy, a w tym momencie bileter zaczął wpuszczać wszystkich do sali kinowej. Wstałem z fotela, i powoli udałem się w kierunku wejścia. Okazałem bilet, wszedłem do sali, zająłem miejsce zgodne z biletem. Rozpoczął się seans. Film obejrzałem. Był nawet fajny, tak jak chciałem. Po kinie i całodziennych atrakcjach udałem się do domu. W domu jak to w domu. Rozebrałem się, umyłem i położyłem spać. Jeśli ktoś oczekuje w tej opowieści jakiejś emocjonującej pointy, to mogę jedynie powiedzieć, że w zasadzie bardzo się zawiedzie. Bo przecież urzędnik państwowy ma czasem prawo do spędzenia dnia w spokoju, bez żadnych emocjonujących wydarzeń. Buśka.
 
………………………………………………….
Andrzej Syska Szafrański — absolwent Akademii Świętokrzyskiej w Kielcach. Dyplom z malarstwa u prof. Ewy Pełki. Od osiemnastu lat zajmuję się malarstwem artystycznym. Należę do Związku Polskich Artystów Plastyków w Warszawie. Jestem jedynym w powojennej Polsce twórcą panoram. Autorem dwunastometrowego obrazu “Panorama Świętokrzyska”, ukazująca wydarzenia związane z pobytem Marszałka Józefa Piłsudskiego w Kielcach w 1914r. Panorama była prezentowana w oddziale Panoramy Racławickiej w Muzeum Narodowym we Wrocławiu, oraz w Muzeum Historii Kielc. Moją pasją jest pisarstwo. Doświadczenia nabyte przez ostatnich kilka lat przy tworzeniu krótkich opowiadań, skłoniły mnie do napisania książki pt. “Żółta czapka”, wydanej przez Novae Res z Gdyni. Współpracowałem między innymi z wydawnictwem “Dedal”, w którym były publikowane moje felietony oraz recenzje z wydarzeń artystyczno kulturalnych.
……………………….
05.09.2013 | Więcej: Blog

ANDRZEJ SYSKA SZAFRAŃSKI Ale kino
12 votes, 4.33 avg. rating (86% score)

..........................................................
EPRAWDA — włącz newsletter|zgłoś sugestię

Co o tym sądzisz?

Komentarz może nie być widoczny od razu.
Prosimy poczekać cierpliwie na moderację.