Pokaż mi ściany w swoim mieszkaniu, a powiem ci kim jesteś. Gdy wchodzę po raz pierwszy do czyjegoś mieszkania — po przywitaniu się z jego właścicielem — wzrok kieruję na ściany. Nie czynię tego, żeby sprawdzić ich pion. Jestem ciekawy co oprócz kapiącego złotem kinkietu, zdobi wnętrze domu i konkretnie: czy są obrazy. Z poczynionych obserwacji wnioskuję, że marnie jest, a nawet nudno pod tym względem. Jednak udało mi się dokonać klasyfikacji ścian owych mieszkań w sposób następujący:

  • ściana Ikea
  • ściana pamiątka
  • ściana jelonek
  • ściana pierwsza komunia
  • ściana reprodukcja
  • ściana płaczu czyli taka, po której spływa woda po zalaniu z góry przez sąsiadów
  • Elitarne ściany

    Niestety rzadkością jest widok ściany z dziełami sztuki. Skoro twierdzę, że rzadkością, to optymistycznie twierdzę, że takowe jednak są. Wracając jednak do rzadkości. Po pierwsze: posiadanie dzieł sztuki (jak i czytanie książek) jest bardzo elitarne. Nie dzieje się tak dlatego, że kogoś nie stać na kupno dobrego obrazu. Moim zdaniem wynika to z braku lub małej świadomości czym jest sztuka, dlaczego obrazy są wartościowe — a korzenie tego braku sięgają do dzieciństwa.
    W szkole podstawowej młodzież dorasta w przekonaniu, że przedmiot nauczania jakim jest plastyka, to tylko „twór”, którym można nadrobić sobie średnią ocen na świadectwie, a który realnie nie jest do niczego potrzebny. Z nielicznymi wyjątkami oczywiście, które stanowią wspomnianą elitę. Gdy już nie nabędziemy artystycznej świadomości, nasza wiedza powiększa się lawinowo — w co się ubrać by dobrze wyglądać. Jaki dobrać kolor ścian do wnętrza. Kupić kapelusz czy beret i w końcu: czy i co powiesić na ścianie oprócz kinkietu.

    ANDRZEJ SYSKA SZAFRAŃSKI felieton

    Dekorację mieszkania i dobór dzieł sztuki można z braku czasu zlecić profesjonaliście. Źródło: materiały prasowe


    Tego rodzaju dylematy będą nam już towarzyszyć do starości. Chyba że, stanie się jasność i ktoś w dorosłym życiu będzie chciał nadrobić zmarnowane lekcje z podstawówki. Jest też kolejna kwestia, która wiąże się z modą — bo tak wypada. Dotyczy to często tych, którzy próbują przeskoczyć stracony czas i po zarobieniu sporej ilości pieniędzy, dają sobie w prezencie fanaberię (bo mój partner w biznesie ma) i biegną do renomowanej galerii z obrazami, by przy pomocy fachowca dokonać zakupu dzieła. Tym też chwała za to, choćby dlatego, że dają zarobić artyście. Choć spotkałem się kilkukrotnie ze stwierdzeniem potencjalnego nabywcy obrazu: potrzebuję wypełnić przestrzeń między szafą, a komodą z telewizorem. Aż ciśnie się na usta: to się pan oprzyj w tym miejscu.

    Wernisaże

    Chodzę często na wernisaże. Tam występuje jedna i ta sama bolączka od zawsze. Mianowicie na tego typu imprezy chodzą autorzy prezentowanych obrazów, ich najbliższa rodzina, oraz zaproszona dalsza rodzina. Trudno tam spotkać kogoś, kto przyszedł rozeznać się w aktualnych trendach sztuki malarskiej. Choć i w tym wypadku optymistycznie — też się może taki ktoś trafić. Szczerze mówiąc, takie nowe podejście do sztuki jakie obserwuję od długiego czasu, wprawia w podziw, że są kolejne pokolenia, które pragną tworzyć, kreować obrazem nową rzeczywistość, mieć nadzieję na odkrycie czegoś niepowtarzalnego, oryginalnego w tej dziedzinie.

    Wracając do kwestii czy mnie stać na dzieło sztuki. Odpowiadam: wszystko jest w twojej głowie, później w portfelu. Jeśli stać cię na tankowanie nowo zakupionego samochodu przez miesiąc, to stać cię na pójście do galerii z obrazami i zakup jednego z nich. Akurat tego rodzaju artykułów jest pod dostatkiem. Do wyboru, do koloru i do gustu.

    Uważam, że kwestia podejścia do świadomego zakupu dzieł sztuki, to proces długofalowy, mozolny i dla wytrwałych. Jak już wspomniałem wcześniej, nabywanie dzieł sztuki to też kwestia mody. Kupić byle nie powiedzieli, że się nie interesuję. To coś jak z czytaniem obecnie książek noblistki Olgi Tokarczuk. Prawie każdy podziwia jej twórczość, tyle, że znikomy procent populacji czytał jej książki, a pozostały znikomy nie doczytał nawet do dwudziestej strony. Jednak by nie wyjść na „wała”, wszyscy twierdzą, że twórczość Tokarczuk to bardzo dobra jest. Analogicznie rzecz się ma z posiadaniem obrazów na ścianach. Posiadanie prawdziwego obrazu na ścianie to bardzo dobra rzecz jest, bo mam i niech inne nie mówią, że się nie znam, bo się znam, skoro mam.

    ANDRZEJ SYSKA SZAFRAŃSKI “Portret”

    25 x 20 cm
    obraz olejny
    sygnowany

    Slider

    A jak mam już coś z naszej “listy ścian”, to nawet jeśli to tylko „jelonek”, to zawsze można trafić na kogoś, kto cmoknie z zachwytu, albo z grzeczności powie, że mu się podoba.
    Reasumując: jak ktoś w sobie takiej siły nie czuje, niech nie kupuje.
    ………………………………………..
    Andrzej Syska Szafrański — artysta malarz. Należy do Związku Polskich Artystów Plastyków w Warszawie. Jedyny w powojennej Polsce twórca panoram. Autor dwunastometrowego obrazu “Panorama Świętokrzyska”, ukazująca wydarzenia związane z pobytem Marszałka Józefa Piłsudskiego w Kielcach w 1914 roku. Panorama była prezentowana w oddziale Panoramy Racławickiej w Muzeum Narodowym we Wrocławiu, oraz w Muzeum Historii Kielc. Jego pasją jest pisarstwo. Autor książek- “Żółta czapka”, “Tango z rudzielcem”. “Złodziej snów”, a także sztuki teatralnej- “Bal samobójców”. Prowadzi bloga, w którym zamieszcza krótkie opowiadania i dorobek malarski.
    …………………..
    08.03.2020 | Więcej: blog

    ANDRZEJ SYSKA SZAFRAŃSKI Pokaż mi ściany
    6 votes, 5.00 avg. rating (98% score)

    ..........................................................
    EPRAWDA — włącz newsletter|zgłoś sugestię
    [3] Komentarze
    1. Ludzie nie pojmują czym jest obraz malowany przez artystę

      Farby sa żywe, wszystko drga na płótnie. Wszystko żyje

      Energia, myśli, uczucia i marzenia sa wmalowane, zakodowane w obraz, które potem odziaływuje na otoczenie

      Dlatego istnieje “sztuka” — najwyższa, oprócz nauki, forma ludzkiego myślenia

      Gdy masz dzieło sztuki w domu, to znaczy, że jesteś myślącym, wolnym człowiekiem

      a nie mięsem wyborczym, zwykłym niewolnikiem państwa

      współczesnym chłopem pańszczyźnianym

    2. Suweren nie uważa żeby dzieło sztuki było coś warte, wiec nie kupuje.

      Takie Audo A4 z 2010 wartość ma, wiadomo
      ale jakieś malunki na kawałku płotna

      panie, co pan…

    Co o tym sądzisz?

    Komentarz może nie być widoczny od razu.
    Prosimy poczekać cierpliwie na moderację.