Punkt widzenia

Jakiś głos o nieznanej barwie przemówił zza obrazu Matki Boskiej Częstochowskiej. Spojrzałem zdumiony, jednocześnie podnosząc się z łóżka ostrożnie, bez emocji. Wyciągnąłem prawą nogę spod kołdry, ale jakaś niewidzialna bariera ograniczała ruchy. Po chwili zorientowałem się, że nadal jestem w głębokim śnie, walcząc z siłą, której nie byłem w stanie pojąć. Osunąłem się na poduszkę, obserwując dalszy rozwój wydarzeń.
Wewnętrznie czułem jakby ktoś lub coś przemykało po pokoju. Problem w tym, że nie było to widoczne. Pomyślałem, że jakiś żartowniś wdarł się do mieszkania w czapce niewidce i dobrze przy tym się bawi — oczywiście, moim kosztem. Ta, jakże irracjonalna, sytuacja (nawet nie mam pewności, czy kiedykolwiek miała miejsce) zakończyła się utratą świadomości, gdy cienkie, obce ciało przebiło moją tkankę skórną.

Wspomnę przy okazji o pewnym zdarzeniu, które wpłynęło na mój twórczy światopogląd. Próbowałem połączyć pewien czynnik — istniejący po drugiej wojnie światowej, oddzielający nas oceanem — z czynnikiem, który popadł w zapomnienie, a ja z uporem zakutego idealisty postanowiłem wypłynąć małą łódeczką na głęboką wodę. Szkopuł w tym, że dookoła same krwiożercze bestie.

ARKADIUSZ AULICH — miniatury

Panując wzdłuż i wszerz, okrążyły chwiejącą się łajbę bez żagli i przygotowania żeglarskiego. Zaczęła się wojna psychologiczna. Podpływanie, rwanie zębiskami małych szczegółów drewnianego pokładu. Łypiąc oczami w szyderczym uśmiechu, wybijali mi z głowy po trochu żeglarskie rzemiosło. Broniłem swoich racji, także tych żywieniowych. Zbliżał się nieuchronny koniec.
 

Znikający punkt

W zupełnym milczeniu pędziliśmy przed siebie, nie bacząc na bariery ówczesnej rzeczywistości. Brodaty, długowłosy driver nie oszczędzał gardła. Wlewał złocistą ciecz, aż gotowała się w zbiorniku. Nazywali go jaszczurem prerii — całą jego skórę pokrywały łuski, emanował orientalizmem buddyjskiego mędrca — w tym świetle wszyscy jesteśmy nadzwyczajni — pomyślałem. Naprzeciw nas uformowano żołnierski szyk zdolny do poświęceń — łatwo można było wyczytać to z ich twarzy — odniosłem wrażenie, że my także jesteśmy po drugiej stronie barykady. Jaszczur zdecydowanie i z ogromną siłą nadepnął pedał gazu. Biały wóz przeistoczył się momentalnie w rozgrzaną do czerwoności bestię, wbijając się w gliniane barykady. I tak zniknął gdzieś ideologiczny rozmach młodych ochotników. Spojrzeliśmy w stronę „nowego wspaniałego świata”.
 

Niezwyczajnie

Uwięziony w wilgotnej celi mężczyzna o ciemnym kolorze skóry przemierzał pustynny horyzont oczami duszy, tworząc reformację na odległych bagnach Missisipi. Pejzaż był czysto biały, okryty mgłą tajemnicy. Siedząc przy oknie, wpatrzony w księżyc, w pewnym momencie zauważyłem zdumiony przebiegającą postać nieokreślonej płci, okrytą śnieżnobiałym prześcieradłem. Noc była parna, więc zdumienie było tym bardziej zrozumiałe. Wyskoczyłem na tzw. „waleta”, a tam grupa ludzi przy kanciastym stole w najlepsze gra w pokera. Przysiadłem się i w ciszy obserwowałem towarzystwo własnej adoracji. Pewien przysadzisty jegomość z krzaczastym wąsem, co chwila posilał się wodą o nazwie „Magdalenka”, nerwowo stukając palcami o blat stołu, powtarzając „Danke Danke”.
Krępowało mnie siedzenie bez odzienia w towarzystwie samych mężczyzn. Na domiar złego, po drugiej stronie stołu ksiądz łypał wzrokiem, oblizując koniuszki ust jak kobieta w owulacji, zachęcając do odkrycia siebie. Prawda jest taka, że już wszystko odkryto — Kopernik, Kolumb, Newton, Einstein, Kant — bo jakże człowiek kształt utrzyma, choćby przez jeden mizerny dzień.
Nie zastanawiając się dłużej i orientując o jaką stawkę toczy się gra, uniosłem swoje ego, zawinąłem wokół dużego środkowego palca. Ukłoniwszy się dostojnie, krocząc po leśnej ściółce, dotarłem do punktu wyjścia.

……………………………….
Arkadiusz Aulich — debiutował tomem wierszy “Dom czystych myśli” („Miniatura”, Kraków, 2018). Publikację: wydawnictwo św. Macieja Apostoła, „Szuflada”, „Wydawnictwoj”, „Eprawda”, mural świetlny — „Multipoezja”, „Helikopter”, „Obszary Przepisane”. W przygotowaniu tom wierszy Odmienne stany świadomości (Wydawnictwo „Liberum Verbum”).
Na stronie głównej: Arkadiusz Aulich. Foto: BM Studio Atelier Fotograficzene
26.04.2019

ARKADIUSZ AULICH — trzy miniatury
0 votes, 0.00 avg. rating (0% score)

..........................................................
EPRAWDA — włącz newsletter|zgłoś sugestię

Co o tym sądzisz?

Komentarz może nie być widoczny od razu.
Prosimy poczekać cierpliwie na moderację.