HOTEL L’EUROPE. PARYŻ 2022

Nie zauważył jej od razu tylko dwóch facetów próbujących ją poderwać przy barze w oklepany sposób — proponując drinka. Ich umizgi nie przynosiły rezultatów, więc stawali się coraz bardziej obcesowi. Zaciekawiło go to, że mężczyzn było dwóch. W dodatku postawnych i dobrze ubranych. Nie rywalizowali ze sobą o kobietę, ale współpracowali. Sytuacja z wyższej półki, więc zamiast iść na górę do swojego pokoju, skręcił do baru i usiadł z boku by mieć dobry widok.

Kobieta była bardzo ładna, a chwilami piękna. Niewysoka brunetka o wspaniałej aparycji. Dlatego od razu zrozumiał podekscytowanie tych dwóch facetów. Takie mogą być tylko Francuzki — zmysłowe, chłodne, wyrafinowane i stylowe jak stolica ich sławnego państwa. Jednak ta kobieta była kimś więcej.

Elektryczny barman postawił przed nim Desperados z czerwonym lodem i odjechał na swoje miejsce. Żeby zamówić drinka, wystarczyło wcześniej wymówić nazwę napoju i przyłożyć kartę płatniczą do czytnika w blacie.
Spojrzał na zegarek. Dochodziła północ. Hotel l’Europe nie zasypiał nigdy.

Popatrzył w stronę brunetki. Ich spojrzenia spotkały się na moment. To było wołanie na ratunek. Spojrzenie-wyzwanie. W końcu wszystko jest testem. Intuicja podpowiedziała mu natychmiast co ma robić. Wstał i podszedł do nich.

— Cześć Kochanie. Przepraszam, że tak długo czekałaś. Co to za ludzie? — powiedział. wskazując wzrokiem na jej nieproszone towarzystwo.
— Nie wiem. Nie znam ich.
Ton jego głosu musiał zwrócić ich uwagę, bo odwrócili się i spojrzeli na niego niemal równocześnie.

Jest takie określenie zabić kogoś wzrokiem i to się właśnie stało. To polega na tym, że dajesz wrogowi ułamek sekundy na decyzję i on każdym porem swojej skóry musi poczuć śmiertelny strach. Jak wtedy gdy boisz się umrzeć. Może lekki miotacz elektronów wypalający wszystko na swojej drodze do absolutnego zera. Albo błysk noża wojskowego rozpruwający flaki jak kawałek tektury. Nieistotne. Przez ułamek sekundy miał to w oczach. I oni to rozumieli.
C. GRETKUS Ewunis
Odwrócili się na pięcie i odeszli. Dziewczyna została sama. Patrzył na nią teraz z bliska. Zaczęła się magia przepływu danych.
Chciał zeskanować jej mikroczipy, ale miała dobrego firewalla. To było zaskakujące. Potem jego czujniki wykryły broń za jej plecami pod płaszczem. Z pewnością Glock model 19.
To było cholernie zdumiewające. Potem zobaczył jak jest odurzająco zmysłowa. Jak połączenie baleriny i striptizerki. Albo księżniczki i dziwki.
Wiek nieokreślony. Pochodzenie nieznane. Ciało soczyste jak rozgrzana kalifornijskim słońcem brzoskwinia.
— Jak masz na imię?
— Dlaczego pytasz? — odpowiedziała po chwili.
— Bo chcę Cię poznać.
— Mnie nie można poznać.
— Muszę wiedzieć jak masz na imię.
Wtedy spojrzała na niego tak, że zrozumiał, że zaraz wstanie i wyjdzie. Chwycił ją za rękę. Może zbyt mocno. Spojrzała na jego dłoń i powoli podniosła wzrok:
— Ewunis. Tak mam na imię. Jeśli naprawdę chcesz mnie poznać, to musisz mnie dogonić — powiedziała i szybkim krokiem opuściła hotel.

* * *

Nie było ryku. Nie było wycia na najwyższych obrotach. Była noc. Był syk potężnych akumulatorów, pompujących setki kilowatów energii elektrycznej do niemiłosiernie rozkręconych silników białego Lexusa. Syk. Pisk opon. Świst powietrza. I Paryż w tle.

Widział oddalający się tył jej czarnego Infinity. Nie mógł nic zrobić. Wcisnął pedał gazu do dechy i auto skoczyło do przodu jak pocisk. Tył ciemnego pojazdu na moment się przybliżył. Uliczne światła migały po bokach jak karnawał. Centrum miasta. Pola Elizejskie. Łamanie wszystkich praw ruchu drogowego.

Nagle skręciła w bok i przyśpieszyła jak ścigany jeździec. Zniknęła mu z pola widzenia. Skręcił za nią. Był zbyt wolny. Czerwone światła oddaliły się powoli. Zbladły. Zgasły.
Tajemnicza brunetka zniknęła bez śladu w ulicznym mroku Paryża.

* * *

Po jakimś czasie postanowił wrócić do hotelu. Wszedł do windy. Pojechał na górę. Otworzył pokój kartą. Światła zapaliły się automatycznie dostosowując barwę do temperatury otoczenia. Z niewidocznych głośników popłynął zaprogramowany szum Atlantyku. Nalał sobie drinka, którego natychmiast odstawił na stolik z zaskoczeniem.
Nie był jedynym gościem apartamentu w hotelu L’Europe. Jego sypialnia nie była pusta. Na poręczy barokowego fotela wisiała biała bluzka. Na podłodze, na miękkim dywanie leżały rozpięte jeansy. W otwartym oknie powiewała lekko firanka. Na nocnym stoliku leżał spersonalizowany Glock z czytnikiem linii papilarnych.

W łóżku spała Ewunis.

Przez chwilę stał niezdecydowany. Potem zeskanował pomieszczenie swoimi czujnikami. Były wszczepione w jego mięśnie. Podszedł do łóżka i sprawdził dziewczynę. Powiększony obraz jej twarzy ukazał mu się w polu widzenia. Mógł zobaczyć każdy milimetr jej skóry.
Nie. Coś było nie tak. Kobieta nie oddychała. Pochylił się nad nią jeszcze bardziej. Fuck me, biopolimer — szepnął.
Kobieta była sztuczna. Z pewnej odległości nie do odróżnienia od oryginału.
Avatar leżący na łóżku w jego pokoju hotelowym oznaczał cholerne problemy, ponieważ opinia publiczna w 2022 roku nie miała bladego pojęcia o istnieniu takiej technologii.
Różnica między avatarem i androidem? Android był maszyną samodzielną. Avatar wymagał zdalnego sterowania przez operatora. Gdzie był operator — pomyślał i spojrzał na zegarek. Niedługo zacznie świtać.
Poczuł ssący głód i poszedł do kuchni sprawdzić czy nie ma czegoś do jedzenia w hotelowej lodówce. Niestety, był tam tylko alkohol. Zastanawiał się co powinien teraz zrobić. Nie miał dużego wyboru i błyskawicznie doszedł do wniosku, że nie zrobi nic. Nawet nie dotknie “kobiety” na łóżku. To mogła być pułapka i musiał być bardzo ostrożny. Wymelduje się za chwilę z hotelu L’Europe i wyjedzie zgodnie z planem.

Nagle usłyszał alarm. W głowie. Na zewnątrz panowała cisza. Zaalarmował go czujnik ruchu w potylicy. Coś niezauważalnie poruszyło się w pokoju obok. Odwrócił się w ułamku sekundy. To była ona. Maszyna ożyła. W drzwiach stała Francuzka.
Spojrzał na nią po raz kolejny. Długo. Bezczujnikowo. Analogowo jak samiec. Taksował ją wzrokiem jakby była jego własnością. W końcu postanowił się dowiedzieć o co tu chodzi.
— Czego chcesz? — zapytał.
— Niczego. To Ty chciałeś mnie poznać.
— Chciałem poznać kobietę, a nie zdalniaka.
Przez kilka sekund milczała. Potem lekko się uśmiechnęła.
— Jak będziesz miły, to może poznasz mnie osobiście.
 

Wkrótce ciąg dalszy

……………………………………..
C. Gretkus (1970) — wydawca portalu Eprawda, fotoreporter. W latach 90-tych publikował opowiadania i wiersze w legendarnym warszawskim magazynie literackim bruLion. W 1995 roku w MOK wydał tom wierszy pt. “Szept i wrzask”. W 1999 r. ukończył 3-częściowy poemat prozatorski “Czarne Światło”, od 2013 r. dostępny na Amazon i Smashwords pod angielskim tytułem “Puff of Black”. W latach 2008-2012 fotoreporter współpracujący z magazynem The Polish Times i agencją fotograficzną London News Pictures (LNP).
………….
24.12.2020 | Więcej: Puff of black|Czarne światło|Youtube|Amazon
Grafika na stronie głównej: C. Gretkus

Slider

C. GRETKUS Ewunis [post otwarty]
0 votes, 0.00 avg. rating (0% score)

..........................................................
EPRAWDA — włącz newsletter|zgłoś sugestię
[14] Komentarze
  1. Autor z pewnością oprze oś fabuły wokół zagadki tożsamości kobiety – kim jest operator “zdalniaka” i czy jest nim ta realna Ewunis. Nie łudźmy się – narrator nam tego nigdy nie wyjawi. Autor będzie się z nami bawił w kotka i myszkę do samego końca

  2. “Zaczęli się kochać. Nagle włączył maskowanie i zniknął. Czuła go w sobie, choć go nie widziała.”

    Ciąg dalszy może w ten deseń? W każdym razie czekam z niecierpliwością -))

    • z fabuly wcale nie wynika, że przy barze rozpoznal avatara , moze myslal ze rozmawia z człowiekiem
      Jesli nie mógl jej skanowac i byla tak doskonale wykonana, to prawdopodobnie nawet z bliska byla idealnie prawdziwa

Co o tym sądzisz?

Komentarz może nie być widoczny od razu.
Prosimy poczekać cierpliwie na moderację.