Porozmawiamy dzisiaj z Markiem Lenarcikiem — podróżnikiem, dziennikarzem, expatem, który rzucił pracę w korporacji i wyjechał do Tajlandi. Obecnie organizatorem wypraw w tropiki. Autorem książki Tajski epizod z dreszczykiem. Przebywającym obecnie w Azji Południowo-Wschodniej.

Na zdjęciu: Marek Lenarcik. Birma. Foto: Facebook autora.

Na zdjęciu: Marek Lenarcik. Birma. Foto: Facebook autora


Portal Eprawda.pl: Który z odwiedzonych przez Ciebie krajów wywarł na Tobie największe wrażenie i dlaczego?

Każdy z krajów które odwiedziłem wywarł na mnie duże wrażenie, bo odwiedzałem je stopniowo zdobywając doświadczenie w podróżowaniu. Moim faworytem pozostaje jednak chyba Tajlandia, a właściwie Bangkok za cudowne połączenie egzotyki i technologii jakie wiele europejskich miast mogłoby mu pozazdrościć. Przykład? Kolega ostatnio rezerwował bilety na lot krajowy w Tajlandii. Wybrał opcję płatności przez 7/11 (sieć sklepów spożywczych). Znalazł pierwszy sklep, pokazał im numer rezerwacji, zapłacił, a jak wrócił do domu to w skrzynce pocztowej czekał na niego bilet. Nowoczesne mega-centra handlowe, a w ich cieniu, tradycyjne buddyjskie świątynie, w których młode Tajki modlą się przed pójściem do pracy w okolicznych salonach “masażu”. Tego nie da się opisać, to trzeba doświadczyć!

Klimat równikowo-tropikalny jest gorący i wilgotny. Jak Europejczycy znoszą te warunki pogodowe? Czy można się do tego przyzwyczaić? Czy to prawda, że człowiek w tropikach wiecznie chodzi mokry i spocony?

Myślę, że to zależy od człowieka i powodu wyjazdu. Ci, co jadą na wakacje w tropiki z reguły wiedzą czego się spodziewać, choć i tak bywają zaskoczeni — trzydzieści stopni w Polsce i w Tajlandii często odczuwa się inaczej głównie z uwagi na wysoką wilgotność powietrza w tropikach. Przy dłuższych pobytach, które z reguły wiążą się z podjęciem pracy na miejscu można się do klimatu przyzwyczaić zwłaszcza gdy ma się klimatyzację w domu, w samochodzie i biurze. Nie chodzę wiecznie mokry i spocony, choć w najgorętsze i najwilgotniejsze miesiące staram się ograniczyć przebywanie na zewnątrz do minimum. Pierwsze kilka miesięcy bywa ciężkie zwłaszcza gdy organizm się zbuntuje. Sam po około pół roku byłem prawie non stop chory przez kolejne kilka miesięcy, ale ostatecznie się zaaklimatyzowałem. Z rozmów z innymi eskpatami można odnieść wrażenie, że mój przypadek nie był odosobniony.

Czy istnieje duża różnica w mentalności pomiędzy Europejczykami a Azjatami. Jacy są mieszkańcy Azji. Podczas swoich podróży spotykałeś z pewnością wiele osób różnych narodowości. Jak zatem oceniłbyś ogólnie mieszkańców naszej planety?

Europejczycy i Azjaci to dwa zupełnie różne światy. Dopiero po zamieszkaniu w odległym kraju widać jak bardzo jesteśmy ukształtowani przez środowisko w jakim wyrośliśmy. Jacy są Europejczycy — każdy z grubsza wie. Przeciętny Azjata jest leniwy, unika konfliktów, zachowanie twarzy jest dla niego często ważniejsze niż rozwiązanie problemu i jeśli jest buddystą, to nie przywiązuje zbyt wielkiej wagi do swojego życia. Zapytany wprost oczywiście powie, że zależy mu na życiu. A potem wbiegnie wprost na ulicę bez patrzenia czy coś przypadkiem nie jedzie. To czy ludzie są dobrzy czy źli, to zależy od naszego punktu widzenia i wyznawanego systemu wartości. Dla Azjatów wszystko wydaje się być relatywne. Zapewne możemy się zgodzić, że pożyczenie od kogoś pieniędzy i ich nie oddanie jest złe. Dla Azjatów na przykład to już nie będzie takie oczywiste, bo wezmą pod uwagę dziesiątki różnych zmiennych. Jeśli biedniejszy pożyczył od bogatszego to w jego mentalności nie musi mu oddawać. Od swojej tajskiej ex-dziewczyny dowiedziałem się m.in., że nie mam co liczyć na to, że jej ojciec odda nam kasę, którą ode mnie pożyczył, bo w jego rozumieniu to ja mam dług wobec niego, który muszę spłacić. Jaki dług? Gdyby nie on, to nie byłoby przecież tej dziewczyny i nie mógłbym z nią być.

Czy Azja jest otwarta na inne kultury? O czym można porozmawiać z przeciętnym mieszkańcem Azji? Czy interesują ich osiągnięcia zachodniej cywilizacji? Mozart, Chopin, Picasso… Czy dla nich coś znaczą te nazwiska?

Azja jest otwarta głównie na “zdobycze” zachodniej kultury — McDonald’s, Starbucks itd. W wielu miejscach znajdziesz je na każdym kroku. Z przeciętnym mieszkańcem Azji można porozmawiać o jedzeniu i rodzinie chwaląc się zdjęciami synów/braci/sióstr. I to tylko wtedy gdy dogadamy się w jakimś języku. Po czterech latach w Azji jestem w stanie przewidzieć jak potoczy się dziewięćdziesiąt procent konwersacji i niestety nie są to konwersacje dla mnie szczególnie interesujące. Mozart, Chopin, Picasso… może w wyższych, bardzo wysokich sferach.

Pytam o Azję Południowo-Wschodnią, gdyż sam planuję tam podróż w przyszłym roku. Mam na myśli Tajlandię, Malezję, Indonezję, Filipiny i Borneo. Czy dobrze znasz ten rejon świata i czy warto go odwiedzić?

Spędziłem w Azji Południowo-Wschodniej cztery lata. Byłem wszędzie gdzie wspominasz z wyjątkiem Borneo. Ciągle odwiedzam nowe miejsca, ale wracam też w te stare i ciągle odkrywam w nich coś nowego. Moim zdaniem to jeden z najciekawszych regionów na świecie i zdecydowanie warto się tu wybrać.

Wiem, że to jest jedno z pytań “standardowych”, ale jak Azjaci postrzegają Europejczyków? Jaki mają do Nas stosunek? Są szczerze otwarci czy wyrachowani?

Im dłużej jestem w Azji tym mniej wiem na ten temat. Przeszedłem przez etap, gdy wydawało mi się, że oni wszyscy są tacy mili, usłużni i przyjaźni. Potem seria wydarzeń sprawiła, że doszedłem do wniosku iż jesteśmy dla nich jedynie chodzącymi bankomatami, a oni ciągle kombinują jak nas złupić tak, żebyśmy tego nie zauważyli. Obecnie mieszkając w Birmie, mam do czynienia z bardzo różnymi ludźmi. W samej tylko firmie, w której pracuję są ludzie, którzy mnie lubią i doceniają moją ekspertyzę jak i tacy, którzy nie rozumieją co ja tu robię i najchętniej by się mnie pozbyli. Zależy pewnie od kraju i osoby.

Czy to znaczy, że w Azji zdarzają się często sytuacje tak przykre, że trzeba się pakować i wyjeżdżać do innego miasta? Jak wypada bilans negatywnych i pozytywnych doświadczeń?

Nie, nie jest aż tak źle. To bardziej kwestia różnych systemów pracy. Najwięcej doświadczenia w tej materii mam w Birmie, gdzie większość ludzi cieszy się, gdy ma pracę i pensję. Pojęcie efektywności, ulepszenia procesów, poprawienia wydajności są dla części z nich totalnie obce. Część czerpie ze współpracy ze mną i uczy się, że pewne rzeczy można robić lepiej, szybciej, wydajniej. Inni zamykają się i blokują i uznają mnie za zbędne zło, przez które mają więcej pracy. Na szczęście firma nie płaci mi za bycie popularnym.

Czy zgodziłbyś się ze stwierdzeniem, że zaletą Azji jest “ekologiczność”? Bujna przyroda, mniej rozwinięta infrastruktura znana z Europy czyli prawdziwa — nie zadeptana Natura. Jest wiele osób spragnionych kontaktu z taką “nieskażoną” Naturą.

To zależy. Wielkie azjatyckie miasta nie są raczej zbyt ekologiczne, a wiele zieleni tam nie uświadczysz. Wszędzie poza nimi jest tak jak mówisz. To jednak zmienia się na niekorzyść Azji. Azja wciąż się rozwija w dość dużym tempie. Ilość miejsc prawdziwie naturalnych się zmniejsza, ale nadal jest gdzie uciec od miejskiego smogu.

Jaka jest dżungla? Czy dżungla jest niebezpieczna? Czy to prawda, że lepiej nie zagłębiać się w dżunglę bez przewodnika?

Dżungla to po prostu taki duży las. Kojarzy się z niebezpiecznymi zwierzętami, które owszem zdarzają się, ale częściej niż nie boją się nas bardziej niż my ich. Głównym ryzykiem chodzenia po dżungli jest możliwość zgubienia się i w konsekwencji śmierci z odwodnienia lub głodu. Dlatego też nie zagłębiałbym się do dżungli bez przewodnika.

Opowiedz Nam jeszcze coś o kobietach — o Azjatkach. Czy dobrze “dogadują się” z Europejczykami? Czy podczas pobyty w Azji można liczyć na romans z miłą i ładną Azjatką?

Krótsze lub dłuższe romanse się zdarzają. Niektóre kończą się kilkuletnimi związkami a nawet małżeństwami, choć mało z nich jest w stanie przetrwać próbę czasu. Po miesiącach lub latach wszystkie różnice kulturowe wychodzą na wierzch i często okazuje się, że dwie osoby nie są w stanie być dłużej razem. Zachodnim mężczyznom ciężko jest zrozumieć, że Azjatki żenią się z nimi głównie dla pieniędzy i w ich kulturze jest to coś absolutnie normalnego. Podczas gdy w Europie toczą się dyskusje o małżeństwie z miłości versus małżeństwie dla kasy — w Azji większość małżeństw ma wymiar praktyczny. Ty przynosisz kasę do domu, której wystarczy na utrzymanie Twojej nowej rodziny i rodziny Twojej partnerki (kolejna obowiązkowa rzecz, której nie rozumieją obcokrajowcy), a w zamian dostajesz wierną, kobiecą, śliczną żonę. Niby proste, ale dla wielu jednak bardzo trudne.
Azja Południowo-Wschodnia znana jest także z relatywnie taniej i ogólnodostępnej prostytucji, która także w wielu miejscach nie jest uznawana za coś złego lub nagannego. Nasza europejska logika i system wartości zupełnie nie jest w stanie tego pojąć. Regularnie słyszę lub widuję aktywistki wojujące o wolność biednych i wykorzystywanych dziewczyn. Wystarczy jednak trochę poobracać się w tym środowisku, że o żadnym wykorzystywaniu nie ma tu mowy. Poza tym w kontekście tego co napisałem o małżeństwach z Azjatkami, różnica między prostytucją a ślubem w Azji Południowo-Wschodniej wydaje się nie być aż tak istotna.

Długa podróż wymaga odpowiednich przygotowań. Na co trzeba zwrócić największą uwagę przygotowując się do dalekiej podróży na inny kontynent?

Przede wszystkim należy zaszczepić się na wszystkie możliwe choroby występujące w danym regionie. Po drugie trzeba zorientować się w miejscowych cenach i mieć starannie wyliczony budżet. Mi rzadko się to udaje więc często liczę, a potem dodaję 50% na wszelki wypadek i często się okazuje, że rzeczywiście jest drożej niż mi się wydawało, że będzie. Nie zabierałbym zbyt wielu rzeczy ze sobą. W swoją pierwszą podróż zabrałem piętnaście kilogramów walizkę i plecak na elektronikę. Dziś głównie przemieszczam się z plecakiem, którego waga nie przekracza dziesięciu kilogramów i w którym mam wszystko od ubrań pod elektronikę. Nie nadaję bagażu. Nie targam zbędnych tobołów. Jeśli bez czegoś naprawdę nie mogę się obejść, to kupuję na miejscu. Często wychodzi to taniej, niż gdybym wiózł coś przez pół świata. Potem trzeba kupić bilet i ruszyć przed siebie. Azja nie jest taka straszna jak się na początku wydaje!

Dziękuję za rozmowę i życzę wielu sukcesów.

Z Markiem Lenarcikiem rozmawiał Krzysztof C. Gretkus
05.01.2014. Birma

………………………………….
C. Gretkus (1970) — wydawca portalu Eprawda, fotograf, fotoreporter. W latach 90-tych publikował opowiadania i wiersze w legendarnym warszawskim magazynie literackim bruLion. W 1995 roku w MOK wydał tom wierszy pt. “Szept i wrzask”. W 1999 r. ukończył 3-częściowy poemat prozatorski “Czarne Światło”, od 2013 r. dostępny na Amazon i Smashwords pod angielskim tytułem “Puff of Black”. W latach 2008-2012 fotoreporter współpracujący z magazynem The Polish Times i agencją fotograficzną London News Pictures (LNP).
…………………………
Marek Lenarcik: Gdy tylko ukończyłem studia (licencjat z politologii w Szkole Wyższej Psychologii Społecznej w Warszawie), przeprowadziłem się do Irlandii. Moja bezwarunkowa miłość do Zielonej Wyspy skończyła się po dwutygodniowych wakacjach w Tajlandii w 2007 roku. Studia ukończyłem w 2009 roku, ale pokusa zobaczenia świata nie wygasła. Rzuciłem przygnębiającą, korporacyjną rutynę, kupiłem bilet w jedną stronę do Azji i wyjechałem. Moja przygoda trwa już 4 lata, w trakcie których uczyłem angielskiego na uniwersytecie w Bangkoku (Tajlandia), pracowałem dla firmy outdoor adventure w Kuala Lumpur (Malezja), organizowałem ekspedycje po Azji Południowowschodniej (Laos, Kambodża, Singapur, Indonezja, Timor-Leste) i Ameryce Południowej (Brazylia, Ekwador, Kolumbia). Od lutego 2012 mieszkam w Rangunie (Birma). Od moich 17 urodzin napisałem tysiące artykułów, które ukazały się w dziesiątkach publikacji takich jak The Washington Times, Paranormal Magazine Uabout me 3K, POLSKA The Times, magazynie Playboy. Moja debiutancka książka “Tajski epizod z dreszczykiem” ukazała się w czerwcu 2012 roku nakładem wydawnictwa Bezdroża, szybko stając się bestsellerem w swojej kategorii. Obecnie pracuję nad drugą książką pod roboczym tytułem “In Burma”.
………………..
05.01.2014 | Więcej: Life in the Tropics (FB)

MAREK LENARCIK — wywiad tropikalny z expatem i podróżnikiem
5 votes, 4.00 avg. rating (81% score)

..........................................................
EPRAWDA — włącz newsletter|zgłoś sugestię
Jeden komentarz

Co o tym sądzisz?

Komentarz może nie być widoczny od razu.
Prosimy poczekać cierpliwie na moderację.