Realizacja:

I wcale nie chodzi o dziewczynkę w biznesowym rozumieniu, ale o biznes. Nieważne bracie czy masz jeden pokoik, a w nim stolik przy sofie, który jest Ci biurem i restauracją, a nawet barem szybkiej obsługi. Tani stolik, przy którym zgarbiony, jak Volkswagen, którego kiedyś chciałeś sobie kupić na raty, palisz.
Chrząszczyku! Dziewczynkę należy wybrać odpowiednio młodą i niewinną w najbardziej młodym i niewinnym znaczeniu, nieskażonym konotacjami. Jeszcze nie czas na konotacje. Ona, widzisz, musi mieć taką rozkoszną nieprecyzyjną dziecięco wymowę. Słowa wielosylabowe i trudne powinny być słyszalnie wielosylabowe i trudne (kapitalizacja, rewaloryzacja, stopa procentowa, prowizja). Słowa łatwe i wyraźne to będzie: miłość, serce, tatuś, mamusia. I słowa miłe i ciepłe (dom, samochód, wczasy, morze). Morze jest bardzo dobre, niech koniecznie będzie morze. Badania potwierdzają, że to się sprawdza. Koniecznie zaś wybierz odpowiednią dziewczynkę i niech ma misia i niech będzie taka rezolutna, ale lekko wstydliwa — takie są najlepsze. Właśnie takie, do których pasuje słowo „rezolutna” Wiesz, takie co coś powiedzą bardzo mądrze jak na swój wiek, a potem ścisną misia i uciekną w sandałkach przytulić się do nóg mamusi. Perfekt! Mamusia w tle, rozmyta słoneczna plama „out of focus”.

Lecz nam nie ucieknie, my ją musimy trzymać jak owada w pęsetce, perwersyjnie Ci brzmiącej pęsetce, jak kawałek DNA w mikroskopie elektronowym. Pęsetką (i jeszcze raz, i jeszcze raz) osadzimy ją prosto w oku, w uchu i dokładnie pomiędzy półkulami mózgów, delikatnie je rozchylając. Ale to potem, po konfekcji, bo przecież najpierw musimy umieścić w niej bank.

I wcale nie znaczy, że musimy — jak sobie może myślisz — robić brutalne operacje rozcinania wzdłuż kręgosłupa, wzdłuż tego długiego miejsca, tej szlufki na kościec. Biedroneczko, już nam nie uciekniesz. Wykorzystujemy kreatywnie wyliczanki z dzieciństwa, bo wszystko może przydać uroku, bo bez uroku nie ma urobku. Ba.

Bank w dziewczynkę wsącza się delikatnie jak na reklamie płynu zmiękczającego swetry. Jak biszkopcik moczony w mocno posłodzonej herbacie z Maroka, tak bankiem musi naciągnąć dziewczynka. Wsypujemy do niej bank, po ziarenku piasku, po okruszynce biszkopcika, o którym była mowa. Pieszczotliwie, zdrobniale. To prawie masaż, wcieranie, makijaż, naświetlanie błon. Nie trzeba wiele, bo w niej wszystko tak pięknie zakwita i może nawet nie wierzysz w moje „pięknie” i w mój zachwyt nad zakwitaniem w niej. Myślisz, że jestem przeżarty żartami cynicznymi jak nieudacznicy. To inaczej. To bank musi raczej naciągnąć dziewczynką. Rozpuścić się w niej, zadomowić i jak retrowirus wykorzystać jej komórki do pomnażania. Dziewczynek jest więcej niż banków – nikt nie zauważy konfekcji intruza w dziewczynce, naszej małej infekcji. Drinka?

Ma nie przebijać z jej twarzy. Nasz dyrektor ma twarz wieprza — powiem Ci w sekrecie, będzie bardziej intymnie. Moglibyśmy pokazać młodego modela, albo modela szpakowatego, sokolego, orlego, ale nie. Dziewczynka, żuczku, tylko dziewczynka da sobie wsunąć w usta nasz język, w ciepłym całunie zaufania.

………………………………
Michał Prochownik (1973) — prozaik, uprawia głównie krótkie formy literackie, najczęściej impresje prozą umiejscowione na styku rzeczywistości i iluzji. Publikował m.in. w czasopismach Akcent, Studium, Pro Arte, Re-Presje, Opowieści, oraz magazynie Esensja.
……….
25.01.2015 | Więcej: digart
foto: Jacek “Szurens” Szura

MICHAŁ PROCHOWNIK Bank w dziewczynce
0 votes, 0.00 avg. rating (0% score)

..........................................................
EPRAWDA — włącz newsletter|zgłoś sugestię
[3] Komentarze

Co o tym sądzisz?

Komentarz może nie być widoczny od razu.
Prosimy poczekać cierpliwie na moderację.