Większości kobiet wydaje się, że nie mogą być szczęśliwe bez satysfakcjonującego związku z Mężczyzną. Znaczną część naszej energii poświęcamy więc na poszukiwania tego jednego, jedynego, który uczyni w magiczny sposób nasz świat pięknym, a nas same szczęśliwymi na zawsze. Wychowane na bajkach o księżniczkach, odnajdywanych i ratowanych przez dzielnych rycerzy albo szlachetnych królewiczów – czekamy, aż ów ideał pojawi się i wyzwoli nas z pułapki samotności. Im dłużej czekamy, tym większą skłonność mamy do uznawania każdego majaczącego na horyzoncie męskiego ego za ów upragniony ideał. Tym boleśniejsze bywają zetknięcia z wcale nie bajkową rzeczywistością.

Odkąd relacje damsko-męskie w znaczącym stopniu przeniosły się do Internetu, coraz częściej padamy ofiarami wszelakiej maści naciągaczy, oszustów, kłamców i manipulatorów. I choć problem rzecz jasna dotyczy obu płci, to jednak wydaje się, że to kobiety bywają bardziej łatwowierne, szybciej angażują się w relacje emocjonalne i są skłonne więcej dla nich zaryzykować i poświęcić. Internet otworzył nas na nowe możliwości poznawcze i zdawał się być lekarstwem na samotność. Kilka kliknięć wystarczy, by poznać kogoś nowego i szybko przenieść tę znajomość z sieci do realnej rzeczywistości. Często jednak okazuje się, że w Realu książę czy księżniczka po pocałunku zamieniają się w ropuchę, a my zostajemy w najlepszym przypadku ze złamanym sercem, ale nierzadko i z pustym portfelem i walizką wypełnioną lękiem, rozczarowaniem i depresją. I każde kolejne takie doświadczenie burzy wiarą w swoje możliwości.
Dlatego zanim zatem stworzymy profil na Sympatii czy Tinderze i zaczniemy łowy, warto przyjrzeć się, jak funkcjonuje w tych przestrzeniach rynek damsko-męskich gier.

Wizerunkowa gra.

No właśnie. Gra… To słowo klucz, które warto na dzień dobry napisać sobie wielkimi literami na lustrze w łazience. Wiara w to, że profile na portalach internetowych są rzeczywistym i miarę obiektywnym obrazem ich właścicieli, to iluzja. I nie chodzi tu bynajmniej o złą wolę czy chęć oszukiwania kogokolwiek, a raczej o zupełnie w tych okolicznościach naturalną chęć pokazania się z jak najbardziej atrakcyjnej strony. Z rozmysłem używam tu przymiotnika „atrakcyjny”, a nie „dobry”, bo dobro już rzadko bywa na rynku w cenie, zaś wszelaka atrakcyjność zawsze, zarówno w swym wyrazie wizualnym, jak i mentalnym. Panie więc często kreują siebie na zmysłowe uwodzicielki, Panowie zaś kusząco „straszą” byciem niegrzecznym chłopcem. Oczywistym jest, że ów Bad Boy szuka Kusicielki, by dać się oczarować jej urokiem i ostatecznie ją uwieść. I jeśli tak jest w istocie, to czeka ich przynajmniej fala przyjemności. Gorzej, gdy z czasem okazuje się, że tak naprawdę Ona jest wycofana i zakompleksiona, a On to kanapowiec bez inicjatywy. Oboje odnotowują kolejną porażkę na swoim koncie i trwać to może w nieskończoność. Rzadko bowiem mamy dość obiektywizmu w samoocenie i szczerości, by stworzyć profil prawdziwy i zgodny z tym, czego naprawdę oczekujemy i poszukujemy.

PATRYCJA ŁYŻBICKA

Tinder to smartfonowa aplikacja, z której codziennie korzysta 50 milionów ludzi na świecie. Foto: materiały prasowe


Jakie gierki wizerunkowe najczęściej popełniają użytkownicy portali randkowych? Pytanie przeze mnie mężczyźni o to, co ukrywają przed nimi kobiety, tworząc swoje profile, odpowiadali, że przede wszystkim wagę, wygląd ciała i wiek. Zdarza się więc wcale nierzadko, że szczupła blondynka z długimi włosami, lat 38, okazuje się na pierwszej randce być dość korpulentną krótko obciętą osóbką, lat 51. Można by stwierdzić, że to idiotyczne, wszak przecież bezlitosny

Real wszystko zweryfikuje błyskawicznie,

ale ku mojemu zdumieniu, panie mają na to mnóstwo wytłumaczeń. Najpopularniejsze z nich to: Nie miałam akurat pod ręką nowszych zdjęć, A wiesz, zakładałam profil na szybko, Pomyślałam sobie, że najpierw oczaruję Cię swoim wnętrzem, a potem wygląd nie będzie miał znaczenia, Kilka lat w tą czy w tą, co za różnica, znajomi mówią mi, że nie wyglądam na tyle… Błąd, Drogie Panie, potężny błąd. Gadanie o tym, jak to wygląd nie ma znaczenia w prawdziwej miłości, trzeba włożyć między bajki o Kopciuszku (który nota bene do brzydkich nie należał). Dla każdego mężczyzny ma, co oczywiście nie oznacza, że wszystkie mieścić się musimy w jednym kanonie piękna. Grzechem męskim jest oczywiście dodawanie sobie wirtualnej męskości, a to przez urośnięcie o kilka centymetrów, a to przez opowieści o pasjonującym życiu i stu pięćdziesięciu hobby, które się uprawia. Koniec końców, gdy okazuje się, że sport to oglądanie meczu w TV, podróże to wyprawa do Biedronki po piwo, a taniec sprowadza się do tańca brzucha, pozostaje spuścić zasłonę milczenia lub też udać się dyskretnie do toalety, by nigdy już z niej nie powrócić.

Inną męską przywarą, nie tak łatwą do szybkiego zweryfikowania, jest ukrywanie swojej życiowej sytuacji i prawdziwych zamiarów. Czarusie, którzy nie mają w profilach zdjęć, ale za to wdzięczą się informacją „W związku z moim zawodem nie mogę umieszczać publicznie zdjęć, ale chętnie wyślę na priv|”, na pewno z owego „zawodu” są po prostu żonkosiami ukrywającymi się w sieci przed swoimi niczego nieświadomymi połówkami.

Oczekiwania od klikania

To właśnie rozbieżność oczekiwań jest najczęstszą przyczyną nieudanych portalowych znajomości. Na potrzeby tegoż tekstu musimy oczywiście przyjąć pewne uogólnienia, które nie wykluczają chlubnych wyjątków, wcale nie znowu tak nielicznych. Generalnie jednak problem polega na tym, że większość atrakcyjnych mężczyzn, którzy pojawiają się na portalach szuka głównie przygody, przyjemności, niezobowiązującej znajomości, najchętniej rzecz jasna w miarę szybko prowadzącej do konsumpcji. Większość zaś kobiet (i tych atrakcyjnych i mniej) szuka życiowych partnerów, miłości, odpowiedzialności i trwałego związku. Przy czym, co bardzo istotne, wydaje im się, że konsumpcja to początek cudownej drogi wiodącej do ołtarza, w najgorszym razie tylko wspólnego zamieszkania, podczas gdy dla mężczyzn jest to po dość krótkim zazwyczaj czasie kres przygody. Gdy ona potem wyciera łzy i pogłębia swoje poczucie zgorzknienia, gdyż kolejny raz została potraktowana przedmiotowo, on rozwija swoje żagle i bez najmniejszych wyrzutów sumienia, wypływa na szerokie wody Internetu na nowe polowanie. Bywa i tak, że to on odchodzi rozżalony, obchodząc się smakiem, bo wodzony na pokuszenie, przybiegł w końcu po gotowe, a gdy wyciągnął rękę po swój prezent, dostał werbalnie lub dosłownie w pysk i usłyszał, że chyba zwariował, myśląc, że dostanie seks.

Podświadomie oszukujemy się bowiem wzajemnie co do prawdziwości naszych oczekiwań i tym samym marnujemy swój cenny czas. Portale randkowe typu Sympatia rzeczywiście służą głównie poszukiwaniu przyszłego partnera/partnerki czy też przyjaciela/przyjaciółki. Stąd dość szeroko rozbudowany profil, w którym nie tylko umieścić można zdjęcia i coś o sobie, ale również wybrać cechy charakteru swoje i wymarzonego partnera, określić bardzo precyzyjnie hobby i sposób spędzania wolnego czasu, a nawet podzielić się swoim światopoglądem, w tym religijnym. Jest i wreszcie miejsce, w którym wybieramy to, czego szukamy (kobiet, mężczyzn, przyjaźni, miłości, zabawy, itp.). Sprawa powinna być więc bardzo jasna i oczywista. Niestety gra, którą tu prowadzimy, szeroko omawiana jest we wszelakich podręcznikach pseudo-psychologicznych dotyczących polowania na płeć przeciwną. Większość chwytów została już więc rozpracowana, stąd potrzeba wejścia w skórę drugiej strony i pozornego dopasowania się do jej oczekiwań na wstępnym etapie znajomości, z nadzieją, że potem jakoś to będzie. Dlatego mężczyźni szukający prostej erotycznej przyjemności, którzy sprytnie przeczytali taki czy ów podręcznik czy artykulik, są już bardzo wyedukowani i wiedzą, że kobiety w większość szukają trwalszych relacji i stronią od seksu wyłącznie dla przyjemności. Zatem przezornie zamiast „szukam zabawy”, zaznaczają „szukam przyjaźni”. Podobnie działają Panie, które dowiedziawszy się, że hasło „szukam faceta na życie”, na znaczną część owych przedstawicieli płci brzydszej działa jak płachta na byka, zaznacza również bezpieczniejszą opcję „przyjaźń”. Ambaras w tym, że dla niego „przyjaźń” to eufemizm seksu bez zobowiązań lub też ewentualnie płomiennego romansu, a dla niej to obietnica i wstęp do trwałego związku miłosnego.

Nieco inne nieporozumienia dotyczą popularnego Tindera. To aplikacja m.in. dla leniwych, gdyż polowanie uskuteczniać tu można w zasadzie wyłącznie kciukiem, przesuwając po ekranie kolejne fotki z bardzo lakonicznymi opisami. W założeniu bowiem Tinder powstał jako apka dla podróżujących i poszukujących szybkiej randki, najchętniej okraszonej erotyką i nierzadko kończącej się tym jednym upojnym wieczorem. Sprawy postawione są tu zatem całkowicie jasno i tak funkcjonuje to na Zachodzie, czego obie płcie są jednakowo świadome. Tinder po polsku zaś obrósł domorosłą moralnością, ku zgozie grasujących tam Panów. Ich rodaczki bowiem z niewiadomego powodu, upatrzyły sobie to miejsce, by uczynić z niego kolejną arenę zmagań o zdobycie partnera na życie. Kończy się najczęściej obelgami, bądź to rozczarowanych, napalonych facetów, bądź to najwięcej oburzonych dam…

Jak nie zwariować?

  • Nie udawaj, że szukasz tego, czego nie szukasz albo że nie szukasz tego, czego szukasz.
  • Nie odejmuj sobie lat i kilogramów, nie dodawaj centymetrów, nie ukrywaj żony prawda i tak wyjdzie na jaw.
  • Nie wstydź się bardzo jasno i precyzyjnie określać swoich oczekiwań.
  • Wybierz portal czy aplikację stosowny do Twoich potrzeb.
  • Przede wszystkim zaś, nie łudź się, że zastosowawszy te rady, ominą Cię sytuacje rozczarowujące, żenujące czy po prostu śmieszne. To już wpisane jest w surfowanie po randkowym świecie.
  • …………………………………
    Patrycja Łyżbicka (1978) — urodzona w Cieszynie. Ukończyła II LO im. M. Kopernika w rodzinnym mieście, a następnie studia magisterskie na Wydziale Filologii Polskiej Uniwersytetu im. A. Mickiewicza w Poznaniu oraz studia podyplomowe z Wiedzy o kulturze na Uniwersytecie Śląskim w Katowicach i studia podyplomowe na kierunku Zarządzanie instytucjami kultury na Uniwersytecie Ekonomicznym w Katowicach. Od 2002 roku pracuje jako nauczycielka języka polskiego i wiedzy o kulturze w II LO im. M. Kopernika w Cieszynie. Współpracuje z instytucjami kultury w Cieszynie i Bytomiu. W obrębie jej zainteresowań, poza literaturą, mieści się także film, teatr, sztuka, psychologia, antropologia. Realizuje się w działaniach edukacyjnych, kulturalnych i artystycznych. Publikowała w Polonistyce oraz Wychowaniu na co dzień. W 2017r. opublikowała tomik poezji “Z pustkiwstanie“.
    07.11.2019

    PATRYCJA ŁYŻBICKA Tinder-data
    5 votes, 3.80 avg. rating (78% score)

    ..........................................................
    EPRAWDA — włącz newsletter|zgłoś sugestię
    [15] Komentarze
    1. Odbyłem w sieci setki rozmów z kobietami. Jestem niegłupi i wyglądam dobrze. Jakie wnioski płyną z moich obserwacji?

      Kobiety przenoszą zwyczaje i wzorce zachowań z realu do sieci.
      Na portalach randkowych nie ma żadnego równouprawnienia.
      Kobiety uwielbiają być adorowane czyli lubią…milczeć i dobrze wyglądać.

      A to, co Panie odpisują jest delikatnie mówiąc mało odkrywcze intelektualnie.
      Widocznie edukacja w naszym kraju nie stoi na zbyt wysokim poziomie, pomimo rosnącego odsetka osób z wyższym wykształceniem.

      Jeśli jesteś super mężczyzną i oczekujesz na Tinderze błyskotliwej wymiany zdań z piękną brunetką na temat wykładu noblowskiego Olgi Tokarczuk, to obawiam sie, że musisz udać się do biblioteki jakiegoś dobrego uniwersytetu. Powtarzam dobrego.
      Nie UJ czy UW.

        • Laski nie są takie głupie jak Ci sie wydaje

          Taktyka “milcz i dobrze wyglądaj” jest najbardziej skuteczna w zdobyciu partnera.

          Po co zmieniać coś co jest dobre.

    2. w tym czytelnie napisanym poscie brakuje jednej, bardzo, bardzo, bardzo waznej rzeczy.

      czego?

      prowokacji dziennikarskiej i opisu efektow jej dzialania
      czyli autorka miala udawac na Tinderze super przystojniaka
      z opisem profilowym w stylu-

      “DAWID. 188. ONS FWB ready”

      oraz statecznej lecz urodziwej kobiety 30+:

      “SARA. 164 ONS Only”

      ………

      i co? gdzie ta prowokacja dziennikarska Autorko?

      co nam po takich opiwesciach wigilijnych kiedy my faktow chcemy

    3. Powielenie stereotypów: że kobiety, to na stałe, a mężczyźni tylko seks. Bywa z tym bardzo różnie. Poza tym rady, aby nie odejmować sobie lat, jasno określać oczekiwania, itd. kłócą się z treścią artykułu, w którym napisano, że większość robi inaczej. Najwyraźniej ta większość ma do tego powody – bo zapewne taka taktyka jest po prostu skuteczna.

      • Autentyczna sytuacja z tego roku – pyta sie reporter kobiety dlaczego prostestuje przeciwko edukacji seksualnej. Odpowieda tak:
        – żeby mi sie córki po kątach nie puszczały

        …………………….

        Dlatego na portalach randkowych kobiety też nie moga sie puszczać.

        Królową Polski jest Matka Boska, a krolem Jezus Chrystus
        ludzie, co wy,
        nie jestesmy w las Vegas tylko w Radomiu

      • Logika leży gdzie indziej. Sporo ludzi się tak zachowuje i jednocześnie narzeka, że relacje im się nie udają. Stąd wniosek czy rada, by jednak stawiać szczerość, jeśli zależy komuś na związku

    Co o tym sądzisz?

    Komentarz może nie być widoczny od razu.
    Prosimy poczekać cierpliwie na moderację.