1. Narodziny
Pływał nieokreślony i zatopiony w łonie, jeszcze zanim stał się odrębny i samodzielny. Pierwsze wydarzenie, które zapisało się echem w jego strukturze, to niesamowite ciśnienie i gorąco. Tak rozpoczęło się oddzielenie od materii o zatartych granicach i wspólnej tożsamości. Niektórzy opuszczali łono z hukiem, zastygając w pełnych ekspresji formach, inni wybierali łagodniejsze ścieżki i spływali, zatrzymując się po jakimś czasie, by się ostatecznie ustalić. Jego droga wiodła w głąb, gdzie niespodziewanie został oddzielony od pobratymców i został tam w samotności na niezliczone lata, magnetyczna cisza wprowadziła go w stan uśpienia, gdy z upływem czasu zespalał się ze swoim otoczeniem.

2. Dojrzewanie
Drugim wielkim wydarzeniem były krople wody, wpierw tylko cząsteczki, które objęły go wilgocią, nieśmiało i delikatnie, jednak z upływającymi tysiącleciami coraz to intensywniej. Nadały mu lepkość i nowy rodzaj zespolenia — były nośnikami, mającymi dostęp do wielu pięter materii. Mimo, że tego nie postrzegał, to krople wody miały na niego wpływ, w biegu jednego roku niedostrzegalny.

Trzecia przygoda łączy się z nagłym jego odsłonięciem, stało się to, kiedy ziemia drżała, a wody było więcej niż kiedykolwiek dotąd. Woda zazwyczaj cierpliwa i łagodna, była tym razem brutalna i potężna, niosła w swoich rozpostartych ramionach drzewa, muł i nawet jego pomniejszych pobratymców. Nastąpiło niesamowite szarpnięcie, a wtedy jego starzy sąsiedzi, którzy go okalali, zostali porwani przez wściekły nurt, a on pozostał niewzruszony w miejscu. Solidnie wgryzł się przez te lata w swoje podłoże. W jednej chwili to co było mu znane przestało istnieć i nigdy nie wróciło. Jego w tamtej chwili to nie obeszło.

Kiedy żywioł się uspokoił, po raz pierwszy spadły na niego promienie słoneczne, roztańczone, majaczące poprzez sklepienie wody. W jego wnętrzu odezwała się dziwna tęsknota — to było pierwsze uczucie jakie zdołał dostrzec, wcześniej był odwiecznie obojętny i niemalże nieobecny.
Jeszcze przez wiele lat każdy świt, powodował, że drżał wewnętrznie, a każda noc go uspokajała.

Z czasem jednak stał się jeszcze bardziej twardy, woda, teraz już nieskrępowana, spowodowała, że odrzucił swoją miękkość, poprzez niezliczone szlify i bruzdy, tak dalece, że kiedy nurtu zabrakło, on nic nie poczuł, po prostu był. Na słońcu, w deszczu, w nocy, wśród zwierząt, pożarów lasów, w wietrze, w zimnie. W ciągle zmieniającym się świecie, którego harmonii doświadczał, ale nie czuł, ani nie pojmował.

3. Spotkanie
Pierwszy prawdziwy wstrząs poczuł, kiedy upaćkany błotem, zdyszany chłopiec podniósł go gwałtownie i nienawistnie rzucił w przestrzeń. Przez ułamek sekundy otworzył się na tą istotę, co go wprawiło w zadziwienie, „jak to możliwe, że tak długo byłem sam, jak to możliwe, żeby ktoś taki istniał?” tyle tylko, zanim znów zastygł w swojej odwiecznej obojętności…

A chłopiec? Chłopiec to już inna historia.

…………………….
Tomasz Marczyński (ur. 1990 r. w Zduńskiej Woli) — student prawa na Uniwersytecie Łódzkim, początkujący pisarz, poszukujący swojej Prawdy w świecie i człowieku — w sobie, tobie, w nas i was. W tym co leży pomiędzy. Tworzy bloga, na którym poza opowiadaniami znajdują się felietony i odniesienia do różnych tworów kultury.
…………….
07.04.2014 | Więcej: Blog

TOMASZ MARCZYŃSKI Okruch
11 votes, 4.82 avg. rating (95% score)

..........................................................
EPRAWDA — włącz newsletter|zgłoś sugestię
[2] Komentarze
  1. Ciekawie przedstawiona perspektywa istnienia (nazywanej przez ludzi) materii martwej, której przypisano Świadomość. Podoba mi się ten pomysł.
    Pozdrawiam

Co o tym sądzisz?

Komentarz może nie być widoczny od razu.
Prosimy poczekać cierpliwie na moderację.