Wojna jest prowadzona przez ludzi, którzy się nie znają i którzy się zabijają, dla zysku ludzi, którzy się znają i którzy nigdy krzywdy sobie nie robią — Paul Valéry 

Wierzymy, że umieramy za ojczyznę, a umieramy dla przemysłowców — Anatol France  

Szacuje się, że spuścizna obłędu wojen XX wieku to około dwieście sześćdziesiąt milionów zabitych. Obliczenia nie są definitywne — odkrywa się wciąż nowe fakty, wcześniejsze bywają kwestionowane. By mieć szerszy obraz, do danych tych należy dodać zastępy rannych, trwale okaleczonych, inwalidów, ludzi, którzy doznali urazów,a ich traumy przekazywane są z pokolenia na pokolenie.

Prawdziwe przyczyny wojen są zawsze ekonomiczne, są to podboje dla pieniędzy — produkcja i handel bronią stały się źródłem niewyobrażalnych fortun. Jak podaje SIPRI (Stockholm International Peace Research Institute), państwa świata wydały w 2017 roku na cele militarne 1,74 biliona dolarów — 1740 miliardów, które zasiliły czyjeś prywatne konta. Wojna, którą USA wypowiedziały terroryzmowi sprawiła, że światowe wydatki na zbrojenia osiągnęły najwyższy poziom w historii.* „Dawniej produkowano broń, by prowadzić wojnę. Dziś produkuje się wojny po to, by sprzedawać broń” — zauważa trafnie Arundhati Roy. Są też wojny o przejęcie zasobów danego kraju (tak czy inaczej dla pieniędzy) — ropa, gaz, woda, minerały, itd. Może też chodzić o względy geostrategiczne, np. uniemożliwienie rywalom pozyskania tychże surowców.
Modus operandi handlarzy bronią jest dobrze znany: działać w ukryciu, fabrykować wroga, prowokować waśnie w różnych częściach globu, podtrzymywać finansowo wojujące ze sobą frakcje i ewentualnie przedstawiać się jako oficjalny, kładący kres konfliktowi, dobroczyńca.
Ofiary dzisiejszych konfliktów to w dziewięćdziesięciu procentach ludność cywilna: mężczyźni, kobiety i dzieci.

Współczesna wojna zmieniła się w planetarny reality show, a telewizja — w arenę antycznego Koloseum.

Podczas konfliktu w Iraku odpalanie pocisków z okrętów było tak czasowo zsynchronizowane, by można było to pokazać i o tym napisać w przygotowywanych porannych biuletynach informacyjnych w Waszyngtonie i Nowym Yorku. Siedmiuset siedemdziesięciu pięciu akredytowanych i zintegrowanych z armią (embedded journalism) dziennikarzy dbało o dostarczanie wiadomości. Konfrontacje zbrojne i zabijanie sprzedaje się dziś podobnie jak towar w supermarkecie — w błyszczącym opakowaniu zdobionym motywami obrony demokracji i praw człowieka oraz przewiązane barwną wstążeczką utkaną z humanitarnych haseł.

WIKTOR GOŁUSZKO Bębny wojennej propagandy

Najpotężniejszą bombą jądrową (a dokładnie termojądrową) była Car Bomba (ang. Tzar lub Big Ivan). Bomba ta nazywana była także złowieszczo „Zabójcą Miast”. Bomba mogłaby całkowicie zniszczyć miasto wielkości Londynu, lecz skutki jej oddziaływania byłyby znacznie potężniejsze. Foto: materiały prasowe


We wcześniejszych stadiach rozwoju społeczeństw, zgoda jego członków na zaangażowanie się rządzących w konflikt nie była konieczna — feudał czy władca po prostu wypowiadał wojnę i werbował bezapelacyjnie swoich poddanych. Obecnie sytuacja jest inna — potrzebna jest społeczna aprobata i to jej pozyskaniu służy fabrykowanie zgody** (manufacturing consent), czyli specjalnie spreparowane na potrzebę chwili pranie mózgu. Każdej neokolonialnej wojnie — a serwowana jest światu mniej więcej jedna na rok — towarzyszą więc bębny medialnej propagandy, której zadaniem jest modelowanie opinii publicznej tak, by zbrojny konflikt bez szemrania zaakceptowała.

W swojej książce: „Podstawowe zasady propagandy wojennej” („Principes élémentaires de propagande de guerre”) Anne Morelli, opierając się na udokumentowanych przykładach z historii, porządkuje elementy wojennej propagandy w powtarzający się wzorzec, w którym wyróżnia dziesięć składowych.

Hasła wszczynających konflikt

1. Nie chcemy wojny. Naród raczej rzadko postrzega wojnę jako wydarzenie radosne, budujące czy pozytywne. Każdą deklarację rozpoczęcia wojny poprzedzają przeto uroczyste zapewnienia, że atakujący jej nie pragną i rozpoczynają ją niejako wbrew sobie. Klasyczna retoryka to: Nade wszystko przedkładamy pokój, to oni pragną wojny. Obóz przeciwny prowokuje nas do wojny, my jej nie chcemy. Nasza wojna ma charakter prewencyjny, a militarna interwencja czysto humanitarny.

2. Wyłączną odpowiedzialność za wybuch wojny ponosi obóz przeciwnika.Wszczynający wojnę jedynie odpowiadają na jawne prowokacje (najczęściej spod znaku fałszywej flagi) i bronią się, by uniemożliwić przeciwnikowi deptanie swoich świętych wartości, ograniczanie wolności czy zagładę. (Pretekstem do rozpętania przez Niemcy drugiej wojny światowej była tzw. prowokacja gliwicka — rzekome wejście Polaków na teren Niemiec i zniszczenie nadajnika radiostacji w Gliwicach. De facto byli to przebrani za Polaków żołnierze niemieccy. Inne podobne przypadki to zatopienie Lusitanii, podpalenie Reichstagu, atak na Pearl Harbor, incydent w zatoce Tonkin, itd)

3. Wróg wygląda jak diabeł, jest potworem — demonizacja szefa obozu przeciwnego. Trudno jest wywołać nienawiść do całego narodu, nawet jeśli przedstawia się go jako wroga. Tu zabieg polega na tym, by skoncentrować się na osobie szefa państwa i zdehumanizować go, odczłowieczyć. W tym celu społeczeństwo jest systematycznie bombardowane historyjkami przedstawiającymi danego przywódcę jako nikczemnika, barbarzyńcę, szalonego, krwiożerczego potwora czy nowego Hitlera (Milosevic, Hussein, Kaddafi, itd.), od którego trzeba jak najszybciej ludzkość uwolnić. Komunikaty sugerują, jakoby w kraju żyła tylko jedna osoba — ów uprzykrzony zwyrodnialec.
Dla kontrastu agresor będzie się oblekał w szaty rozkochanego w rokowaniach i miłującego pokojowe rozwiązania pacyfisty.

4. Bronimy szlachetnej sprawy, a nie korzyści osobistych. Oczywiście nie mówi się: idziemy po kasę i po wasze złoża. Cele ekonomiczne są zawsze starannie ukryte za parawanem szczytnych ideałów i prawych poczynań. Ludzie łatwiej zaakceptują konflikt, gdy będą przekonani, że od wojny i zwycięstwa zależy ich honor, wolność czy życie.

5. Wróg świadomie dopuszcza się potworności; jeśli z naszej strony dochodzi do wpadki jest to niezamierzone. W oficjalnej narracji utrzymuje się, iż wyłącznie wróg dopuszcza się różnych okropieństw i to szczególnie wymyślnych i perfidnych (które po wojnie nierzadko okazują się spreparowanymi fałszywkami). Jedynie interwencja zbrojna jest w stanie położyć kres temu zagrożeniu czy pasmu ludzkich cierpień. Owszem, my też możemy popełnić jakieś błędy — nikt nie jest doskonały — lecz przez ewidentną pomyłkę (jak np. bombardowanie przez NATO ludności cywilnej i szpitali w dawnej Jugosławii, które pociągnęło za sobą od 1200 do 5000 ofiar). Natomiast wróg działa z premedytacją, pastwi się, czyni zło świadomie.

6. Wróg używa niedozwolonej broni. My nie siejemy śmierci i zniszczenia, lecz walczymy w sposób etyczny, rycerski, respektując reguły gry. Zaś przeciwnik używa zakazanych środków, broni masowego rażenia (Syria, Irak), co, zazwyczaj po fakcie, okazuje się zwykłym łgarstwem (niesławna fiolka z wąglikiem Powella).

7. Nasze straty w ludziach są znikome, wróg ponosi ogromne straty. Ludzie z reguły wolą być w obozie zwycięskim, dla morale żołnierzy istotne jest też, by wiedzieli, że są skuteczni i że zwyciężają. Tu dezinformacja polega na przedstawianiu strat wroga jako ogromnych (jego armia idzie w rozsypkę) i pomniejszaniu czy ukrywaniu własnych. Operacja jest przy tym obficie wspomagana nowomową: najemnych morderców nazywa się siłami specjalnymi (które już nie zabijają, lecz neutralizują), ludobójstwo — kontrolą demograficzną lub stabilizacją populacji, przemysłowe zabijanie cywili — stratami ubocznymi (collateral damage), wojskowy terror — samoobroną, szczególnie niszczące bombardowania — uderzeniami chirurgicznymi, itd.

8. Artyści i intelektualiści popierają nasze przedsięwzięcie. Agresor w ten czy inny sposób zapewnia sobie kolaborację intelektualistów czy artystów i przy różnych okazjach podkreśla ten fakt dostępnymi mu środkami. Oczywiście są też niezależni twórcy i myśliciele, którzy — motywowani potrzebą niesienia pomocy narodowi — wspierają wysiłek wojenny na terenach okupowanych. Mieliśmy tego przykłady podczas pierwszej czy drugiej wojny światowej. Można tu między innymi wymienić inicjatywy André Gide’a, Claude Debussy’ego, czy u nas Ignacego Jana Paderewskiego.

9. Nasze przedsięwzięcie ma święty charakter. Odwoływanie się do Boga (In God We Trust, Gott mit Uns, God Bless America and Our Troops…) ma za zadanie jeszcze bardziej zjednoczyć naród i uprawomocniać podjęte działania. I tak, w przypadku napaści na Irak, rozpętana przez George’a Busha syna wojna stała się dla niego walką dobra ze złem, wyprawą krzyżową przeciwko „Osi Zła”. (Kongres Stanów Zjednoczonych większością głosów przegłosował wtedy uchwałę wzywającą naród do postów i modlitw, by zapewnić zwycięstwo Ameryce i jej wojskom).

10. Ci, którzy podają w wątpliwość naszą propagandę, są zdrajcami. Dwa obozy opisuje się jako przeciwstawne — pierwszy reprezentuje dobro i wolę boską, drugi — jest przedstawicielem zła, diabła, dyktatora. Można być albo za, albo przeciw — nie ma innej opcji; kto nie jest z nami, jest przeciwko nam. Człowiek nie zgadzający się na takie binarne, zero-jedynkowe podejście — na przykład działający na rzecz pokoju aktywista — jest kolaborantem i publicznym wrogiem. Nie ma przestrzeni na jakikolwiek pluralizm, na żadną myśl dysydencką — jednomyślność, tylko ona!
Tak oto, skocznie i mrocznie, wracamy do czasów homogenizacji i radzieckiej Prawdy.

Na zakończenie cytuję refleksję Andre Vltcheka: „Ludzie Zachodu okazują niesamowitą łatwowierność jeśli chodzi o propagandę. Ponieważ wzrastałem w Europie Wschodniej, jestem w stanie wiedzieć, że w ogóle nie wierzono w oficjalne przemowy rządu. To dlatego, w pewien sposób, ludzie byli bardzo świadomi tego, co działo się w świecie i w ich kraju. […] Jako że żyłem na wszystkich kontynentach, mogę stwierdzić, że ludzie Zachodu tworzą grupę najbardziej zindoktrynowanych, najgorzej poinformowanych i najmniej krytycznych na Ziemi, z kilkoma wyjątkami oczywiście, jak na przykład Arabia Saudyjska. Lecz są przekonani o czymś przeciwnym: uważają się za najlepiej poinformowanych i najbardziej ”wolnych”***.

Polska, 2020

…………………………
Powyższy tekst — rezultat pracy lewej półkuli mojego mózgu uzupełniam dla równowagi prawopółkulowym wierszem, który nieco wcześniej poświęciłem podejmowanej w felietonie tematyce.

W Twoich Rękach
Z cyklu: „Per Ars ad Astra”
dla barona von Groschowitz

Najpierw – podatek, zwyczajny haracz (lecz cena wolności to – jesteś przekonany),
potem – zakup broni (od kołyski w machinę wojenną obywatel wprzęgany):
wojskowy – ludność cywilną wybije, matki i dzieci (na polu chwały),
ksiądz – drogę wskaże, krzyżową – cierp cały, (wpoi, żeś bezsilny, niegodny i mały),
lekarz – ci ulży, podleczy, pomoże (z ran życiu zadanych wyleczyć nie może).
Od kolaboracji, od letargu, od ciemnogrodu – uchowaj mnie Boże.

A przecież jeden wystarczy krok, krok natchniony, krok dojrzały
(o skrzydłach nieustanna myśl będzie wiatykiem doskonałym)
i wyjdziesz poza historii krwawe tło, rozpękną się lustra status quo.

Tu – na miarę szyta: lukratywna wojenka i o pokoju obłudne frazesy,
tam – ukartowane szczepionkami ludobójstwo zasila te same kiesy,
gdzie indziej znowu – giełdowy krach, żeby nie zelżał strach.
Puchnie na sterydach globalna gospodarka – ludzkich wartości i Planety niszczarka,
rozgrzany do białości patriarchalny kierat, szpony zaciera światowa finansjera.
Dziesiątki tysięcy naszych dzieci każdego dnia z głodu umiera!

A przecież jeden wystarczy krok, monolityczny, niezachwiany (niech złote skrzydła jaśnieją w twojej świadomości jak wizja Ziemi Obiecanej)
i wyjdziesz poza historii krwawe tło, rozpękną się lustra status quo.

Po wojnie nekroetycznej – krótki antrakt, antrakt na zmianę dekoracji:
bomb miejsce biorą – bomboniery, a w bombonierach – frajerwerki, ordery,
zaś w gabinetach – już knują plany: kalendarz konfliktów lat dziesięć naprzód znany!
Taśmociąg hołdów, beczki krwią toastów – procesje bezruchu straszliwych protoplastów.
Skończymy tę szopkę – rządów prostytucję, napiszmy wspólnie nową konstytucję,
własnymi sercami ją zredagujemy, by nas chroniła od jednoprocentowej ściemy.

W mrok dziejów odchodzą tyranów Pompeje – zorza świadomości widnieje, widnieje…

Bo przecież jeden wystarczy krok, ku ewolucji krok – wzniosły, pełen chwały
(o skrzydłach myśl, o skrzydłach myśli! – a w Niezłomności utwierdzisz się cały)
i wyjdziesz poza historii krwawe tło, rozpękną się lustra status quo.

Zza kulis ręka przydziela role – dla wszystkich jedna: wróg,
by ludzkiej rodzinie broń sprzedawać: wojny, wojenki – ten obfitości róg;
ta sama ręka wrzuca do grobu setki milionów tych, co byli jej przydatni,
by ginąć dla zysku – zysku z pocisku, by odejść w wieku mięsoarmatnim,
zakrzepłe eldorado, tradycja uświęcona – przemysł, co z mordu żyje, z tego, co kona;
ta sama ręka na odbudowę i długokracji budowę, skwapliwie udziela niezbędnych pożyczek,
w zamian za wyprzedaż ziem i złóż ojczystych – twój naiwności stryczek;
ta sama – upycha establishmentu trzosy przepastne, w nich – kraje i narody giną,
z tej właśnie ręki jesz kupujesz codziennie bilet na spektakl:

“Babilon”!

A przecież tak niewiele trzeba – ot, rozstać się z fascynacją pieluszkami ego,
by odebrać wszelką prawomocność wojnie, dokonać metahistorycznej przemiany!
W twoich rękach – skrzydła, w twoich rękach – kajdany…

Tak niewiele… – Mniej oblicz z podwójnym dnem, więcej oaz szczerości,
by opuścić niewolnika stan, porzucić gadzie wojen wiano
i sięgnąć po Początków Twarz – po godność, po honor, po szczytne Człowieka miano!

Wzywam Cię do świętego nieposłuszeństwa – czas, byś się w końcu wylągł!
Wznieśmy uroczysty toast: za Suwerenność!
Zadawalałeś się żółcią – skosztuj Radości najprzedniejsze wino.
W twoich rękach wybór!

Paryż, noc listopadowa 1998

………………………..
Przypisy:
* Link: Sipri.com
** Sformułowanie “manufacturing consent” zostało użyte po raz pierwszy użyte przez Waltera Lippmanna i potem spopularyzowane przez Edwarda Hermana i Noama Chomskyego w książce o tym samym tytule.
*** Noam Chomsky and Andre Vltchek, On Western Terrorism: from Hiroshima to Drone Warfare

………………………
Wiktor Gołuszko jest poetą, pisarzem, kompozytorem, prelegentem, doradcą ds. rozwoju potencjału twórczego. Wydał tomik prozy: “Ulisses”, publikował w pismach literackich i społeczno-kulturalnych, takich jak ZESZYTY LITERACKIE, Nieregularne Pismo Kulturalne KWARTALNIK, NEUROKULTURA — medium zaangażowane, Magazyn Literacki MINOTAURYDA, Pismo Społeczno-Literackie WAKAT, e-Dwutygodnik Literacko-Artystyczny PISARZE.PL, Magazyn Twórczy POLSKA CANADA, Magazyn Literacko-Artystyczny HELIKOPTER, kwartalnik KRYTYKA LITERACKA, kwartalnik literacko-artystyczny AFRONT, MEDIUM PUBLICZNE, magazyn internetowy OBSZARY PRZEPISANE i inne. Jego wiersz: “Ostatnia Wieczerza” wszedł w skład antologii poezji polskiej poświęconej Beethovenowi, która znalazła się w biografii kompozytora zatytułowanej: “Beethoven – Próba Portretu Duchowego” autorstwa Adama Czartkowskiego. Obecnie artysta ukończył pracę nad misterium: “Hieros Gamos czyli Święte Gody” — sztuką z pogranicza poezji i teatru, do której skomponował również muzykę.
…………………
13.02.2020 | Więcej: Blog

WIKTOR GOŁUSZKO Bębny wojennej propagandy
0 votes, 0.00 avg. rating (0% score)

..........................................................
EPRAWDA — włącz newsletter|zgłoś sugestię

Co o tym sądzisz?

Komentarz może nie być widoczny od razu.
Prosimy poczekać cierpliwie na moderację.